Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

13 kwietnia 2016

Nie potrafię się cieszyć

56

Czy to w ogóle jest jeszcze możliwe – jeść bez diety i zachować figurę? - zastanawia się pani Maryna, pisząc o problemach z zachowaniem właściwej - jej zdaniem - wagi.

Moja „przygoda” z odchudzaniem się zaczęła się pięć lat temu, jeszcze na studiach. Koleżanka z roku w ciągu kilku miesięcy schudła prawie dwadzieścia kilo. Bardzo mi to zaimponowało, a ona przekonała mnie, że to nic trudnego, tylko trzeba konsekwentnie trzymać się diety. Zaczęłam się interesować tym tematem, znalazłam w necie forum dla osób odchudzających się i... wsiąkłam w to.

POLECAMY

Skorzystałam z porad użytkowników tego forum i już po trzech miesiącach moja waga pokazywała o siedem kilogramów mniej. Zapragnęłam zrzucić więcej. Próbowałam coraz nowszych polecanych diet i zjechałam cztery rozmiary w dół. Byłam z siebie dumna. Zaczęłam podobać się mężczyznom. Tak poznałam mojego obecnego partnera. Podobałam mu się taka szczupła, zgrabna.

Ale gdy zamieszkaliśmy razem, dziwił się i śmiał, że mam hopla na punkcie tego, co jem. Żeby przestał żartować ze mnie, od czasu do czasu urządzałam sobie „wielkie żarcie”, jak ja to nazywałam. Jadłam bez opamiętania i na co tylko miałam ochotę. Oczywiście potem centymetrów w talii i biodrach przybywało, więc robiłam sobie jakąś „dietę kata”.
I tak w kółko.

Dziś nie potrafię już jeść ze wszystkimi przy stole, co jest dużym problemem na rodzinnych obiadkach u moich rodziców lub przyszłych teściów. Krytykują mnie, martwią się o mnie. Ja może i chciałabym wrócić do takiego biesiadowania i jedzenia po staremu, ale boję się, że przytyję. Nie potrafię się pozbyć tego lęku.
Czy to w ogóle jest jeszcze możliwe – jeść bez diety i zachować figurę?

Martyna

Martyno!

Pani przykład pokazuje dokładnie, w jaki sposób działa mechanizm uzależnienia się od odchudzania.
Na początku osiągnęła Pani cel – to spowodowało, że poczuła się Pani dobrze we własnej skórze, a otoczenie dało Pani potwierdzenie słuszności tych działań. W takiej sytuacji bardzo łatwo wyciągnąć wnioski, że droga, którą Pani wybrała, była właściwa.

Ale osiągnięcie celu to jedno, a droga do niego prowadząca – co innego. Stosowanie „diet kata” nie jest dobrą strategią długoterminową. Przede wszystkim dlatego, że w szybkim tempie zużywa Pani tzw. zasoby psychoenergetyczne, które potrzebne są na co dzień do kontroli działań. Większość osób na dłuższą metę nie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy