Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Niby-życie w niby-świecie

161

Po co nam wyobraźnia? Czy jest tylko urozmaiceniem życia, kwiatkiem do kożucha, który odciąga nas od zajmowania się sprawami ważnymi? Co nam – ludziom żyjącym w XXI wieku – daje wyobraźnia? Jej działanie możemy zaobserwować już u małych dzieci.

W czasie zabaw stają się one lekarzami, nauczycielami, złodziejami czy policjantami. Niekiedy jednak dziecięca wyobraźnia idzie dalej i pozwala wymyślić sobie towarzyszy zabawy. Najczęściej robią tak dzieci pozbawione opieki i miłości rodziców, a jednocześnie izolowane od rówieśników. Tworzą wtedy w wyobraźni osoby, z którymi bawią się, rozmawiają, ale też kłócą. W tych wymyślonych związkach zaspokajają własne potrzeby. Ten świat jest dla nich przyjazny i bezpieczny. Potrafią go także kontrolować i unikać w nim niebezpieczeństw, których tak wiele istnieje w świecie realnym. Problem jednak polega na tym, że stwarzają świat wyidealizowany. Im bardziej jest on idealny, tym boleśniejsze staje się zetknięcie z rzeczywistością. Często następuje wtedy wycofanie i powrót do świata marzeń, który może stać się jedynym światem akceptowanym przez dziecko. Jest to więc pewne remedium na konsekwencje frustracji.
Analogiczne zjawisko można zaobserwować u ludzi dorosłych. Po utracie bliskiej osoby prowadzimy z nią rozmowy w wyobraźni. Używamy argumentów, których nie użyliśmy w czasie trwania związku. Kontynuujemy w wyobraźni związek, ale z kimś, kto jest jedynie projekcją naszych życzeń, oczekiwań lub pragnień i ma niewiele wspólnego z rzeczywistym człowiekiem. Czy nie przypomina to dziecięcych wyimaginowanych towarzyszy zabaw?
Świat powstały w wyobraźni dorosłych i dzieci jest światem wyidealizowanym. Osoby czy przedmioty, które w nim występują, mają niemal wyłącznie cechy pozytywne. Zdarza się jednak, że w świecie fantazji demonizujemy – szczególnie tych, których nie lubimy lub nawet nienawidzimy. Przypisujemy im zestawy cech negatywnych i w naszej wyobraźni stają się oni jeszcze gorsi niż w rzeczywistości. Zarówno idealizowanie świata fikcyjnego, jak i demonizowanie go jest szczególnym przypadkiem tzw. polaryzacji afektywnej, o której pisali Maria Lewicka i Bogdan Wojciszke. To proces polegający na tym, że ludzie dążą do afektywnego ujednolicenia reprezentacji różnych osób i sytuacji. Dotyczy to także wyobrażeń. Ponieważ w naszej wyobraźni znajdują się reprezentacje obiektów pozytywnych lub negatywnych, dążymy do ich ujednoznacznienia – co było pozytywne, staje się bardziej pozytywne, a co było negatywne, staje się jeszcze bardziej odpychające. Świat wyobraźni staje się światem czarno-białym. Wszystko jest w nim proste. Wiadomo, komu wierzyć, a komu nie ufać, jakie sytuacje są niebezpieczne itd. Przy takim pojmowaniu wyobraźni nietrudno zrozumieć, dlaczego tak często się mówi, że świat marzeń jest formą ucieczki od rzeczywistości.
W naszych czasach istnieje wiele urządzeń technicznych, które ułatwiają podróż do świata fantazji. Wirtualne kaski, kina IMAX czy coraz doskonalsze od strony graficznej gry komputerowe przenoszą nas w inny świat. Niektórzy spędzają w nim coraz więcej czasu. Dlaczego jest on dla nich bardziej atrakcyjny niż świat rzeczywisty? Można zaproponować wiele wyjaśnień. Jedno z najprostszych stwierdza, że świat wirtualny jest coraz łatwiej dostępny. Wiele współczesnych gier to gry fabularne, w których występują postacie rodem ze świata fantasy. Nie musimy wymyślać własnej postaci, ponieważ została ona wstępnie zaprogramowana. Nasza fantazja koncentruje się na wyborze jej działań i zachowań. Jeśli gra toczy się w sieci, to poczynania naszego bohatera spotykają się z reakcjami innych uczestników. Świat sieci zapełniają postacie z gry, wiadomo jednak, że za nimi kryją się żywe osoby. Każdy z bohaterów zmagań ma możliwości niedostępne dla prawdziwych ludzi: jeden ulega transformacji, drugi potrafi znikać, jeszcze inny dysponuje laserowym mieczem. Ale motywacje ludzi, którzy nimi kierują, nie uległy większym zmianom. Nadal dążą oni do zdobycia przewagi nad innymi, popularności, sławy czy władzy. Zawiązują więc koalicje, starają się zdobyć informacje o zamiarach pozostałych graczy, wykorzystują innych do własnych celów, czy też bezwzględnie eliminują tych, którzy zagrażają ich rzeczywistym lub wyimaginowanym interesom.
Kiedy popatrzymy bliżej na takie zachowania, przekonamy się, że wkraczanie w dziedzinę fantazji jest tu pozorne. Faktycznie mamy do czynienia z małą społecznością uczestników gry. Mimo że nie mogą kontaktować się ze sobą bezpośrednio, wchodzą w specyficzne interakcje. Kryjąc się za postaciami uczestniczącymi w grze, decydują o każdym ich kroku. Przypomina to bal maskowy. Z tą wszakże r...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy