Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Wstęp

12 sierpnia 2016

Nawroty uczuć

224

Wielkie uczucia, to Ziemia Obiecana, a to oznacza ziemię nadal nieznaną. Bo Ziemia Obiecana to, jak wiemy, przede wszystkim droga, a nie sam cel drogi.

Nie potrafię zliczyć tysięcy książek, które przeczytałem w ciągu swojego życia. W jednej tylko, chyba najmniej udanej książce Johna Fowlesa Daniel Martin, przeczytałem historię o ponownym, po wielu latach, zakochaniu się w tej samej osobie. Historia wydała mi się pozbawiona prawdy psychologicznej, zaś tytułowy bohater tej powieści wydał mi się nazbyt papierowy. Może były gdzieś inne, podobne opowieści, ale żadnej z nich nie potrafię sobie przypomnieć. Za to pamiętam wiele wspaniałych opowieści o zakochaniu i (o dziwo) jeszcze więcej opowieści o rozstaniach.

Nie zliczę też tysięcy ludzi, których poznałem w ciągu długiego życia. Nie spotkałem wśród nich ani jednej pary, której zdarzyłby się nawrót wielkiego (albo choćby średniego) uczucia. Pech? Tendencyjne patrzenie na świat? A może już tak to jest, że uczucia bardziej przypominają lecącą strzałę niż wracający bumerang?

Przeglądam swoje notatki na temat miłości i śmierci, zapisywane przez lat prawie czterdzieści. Tam też znajduję wyłącznie opowieści o biletach w jedną stronę. Żadnych powrotów, żadnych ekshumacji, żadnego zmartwychwstania. Tylko koraliki nizane na sznurek. Jeszcze więcej banalnego „tutaj i teraz”.

Pomyślałem więc o miłości do rzeczy, miłości do miejsc wybranych – i widzę to samo, co w wypadku miłości do ludzi. Prawdę mówiąc, zbytnio się temu nie dziwię. Wielkie uczucia, ludzkie namiętności odwołują się do wyjątkowości („jest tylko jeden taki na świecie”, „drugiej takiej nie ma”), do niezwykłości, do tej części natury, która pozostaje okryta tajemnicą. Wielkie uczucia, to Ziemia Obiecana, a to oznacza ziemię nadal nieznaną. Bo Ziemia Obiecana to...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy