Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

21 sierpnia 2018

Narcyzm

Narcyz bardziej niż inni zaczyna wierzyć, że jest wspaniały i nie może zrozumieć, dlaczego nie jest powszechnie doceniany.

Często myślę sobie, że gdyby Karen Horney dziś pisała swoją najpopularniejszą książkę, zatytułowałaby ją nie Neurotyczna osobowość naszych czasów, ale raczej „Narcystyczna osobowość naszych czasów”. Wiele bowiem wskazuje, że to osobowość obecnie „najmodniejsza”. Wraz z psychopatią i makiawelizmem tworzy osławioną „ciemną triadę”. Zaiste ciemną!
Wbrew zaczerpniętej z mitologii greckiej narracji narcyzm nie jest bezwarunkowym zachwytem nad sobą. Ten zachwyt podszyty jest bowiem niepewnością. Co prawda narcyz lubi myśleć o sobie, że jest wyjątkowy, ale myśli tak bardziej na użytek innych niż na swój własny. Choć demonstruje swoją wyjątkowość i nadzwyczajne cnoty, zarazem wie (albo się domyśla), że nie do końca jest to prawda. To przedziwny stan ducha, w którym pycha łączy się z niepewnością. Jak to pogodzić? Są na to sposoby.

Pierwszy z nich odwołuje się do autoprezentacji skrajnie selektywnej – same zalety, żadnych wad. Zalety w dodatku szczególne – na miarę Alberta Einsteina. Jeśli narty, to jak Bode Miller; jeśli muzyka, to jak Freddie Mercury; jeśli wzięcie u kobiet, to jak Giacomo Casanova.

Sposób drugi to mniej lub bardziej zręczne unikanie weryfikacji. Wprawdzie gram na fortepianie jak Krzysztof Komeda, ale zwichnąłem sobie nadgarstek. Mam wprawdzie niebotyczne IQ, dzisiaj jednak jestem tępy, bo przechodzę zapalenie zatok. I tak dalej. To nie tylko oszukiwanie innych, to również oszukiwanie siebie samego. Przyczynia się do tego w niemałym stopniu magia wysokiej samooceny – wpajanie wszystkim, że trzeb...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy