Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

4 marca 2019

Muszę to dokończyć!

21

Nie lubimy niekompletnych informacji i niedokończonych spraw. Wywołują w nas dyskomfort, tworzą „napięcie zadaniowe”. Czy prowadzi ono do lepszego pamiętania spraw niedokończonych? A jeśli tak, to jak możemy wykorzystać ten efekt dla własnych korzyści?
 

W latach dwudziestych minionego wieku rosyjska psycholog Bluma Zeigarnik czekała na zamówioną potrawę w jednej z wiedeńskich restauracji. Obserwowała zachowanie kelnerów i podziwiała ich niezwykłe zdolności pamięciowe. Potrafili zapamiętać nie tylko wszystkie dania zamówione przez osoby siedzące przy stoliku, ale również to, którą potrawę każda z nich wybrała. Zeigarnik zauważyła też, że ta doskonała pamięć kelnerów ma jeszcze jedną niezwykłą właściwość – określony czas trwania. Kelnerzy utrzymywali w pamięci szczegółowe informacje na temat zamówienia do momentu jego realizacji, potem znikały one z ich pamięci. W jaki sposób udawało im się utrzymywać niedokończone zamówienia w pamięci? Dlaczego od razu zapominali o zrealizowanych? Te pytania wydały się badaczce na tyle interesujące, że postanowiła uczynić je przedmiotem swoich dociekań naukowych.

Zeigarnik przeprowadziła serię badań, których celem było znalezienie odpowiedzi na pytanie o mechanizmy przechowywania w pamięci aktywności dokończonych i przerwanych. Przebadała 164 osoby indywidualnie (studentów, nauczycieli, dzieci) oraz dwie, różniące się wiekiem, grupy badawcze (47 osób dorosłych i 45 dzieci). Wszyscy badani wysłuchali najpierw instrukcji, odczytanej przez uczoną, po czym otrzymali serię zadań, które mieli rozwiązać najszybciej i najlepiej, jak potrafili, m.in. manualne (konstruowanie pudełka z tektury, lepienie figurek z gliny itp.) i poznawcze (zadania arytmetyczne, łamigłówki itp.). Łącznie było tych zadań od 18 do 20, a rozwiązanie każdego z nich zajmowało 3–5 minut.

Zeigarnik przerywała jednak nagle ich wykonywanie. Przerywała różne zadania i w różny sposób, aby badani nie domyślili się, że są to celowe działania i nie byli w stanie przewidzieć, którego zadania nie będą mogli dokończyć.
Wszystkie zadania Zeigarnik podzieliła na dwie grupy: A i B. Połowa badanych ukończyła wszystkie zadania z grupy A i żadnego z grupy B, zaś pozostali zrobili wszystkie z grupy B i ani jednego z grupy A. Dzięki temu uczona mogła ocenić, w jakim stopniu zostało zapamiętane każde zadanie – ukończone, jak i przerwane.

Po ostatnim zadaniu eksperymentatorka prosiła każdego badanego, aby wymienił i opisał wszystkie zadania, jakie rozwiązywał. Następnie pytała, które wydały się mu najbardziej interesujące, a które oceniłby jako najmniej ciekawe.

Zadania niedokończone lepiej zapamiętane

Przedstawiając wyniki eksperymentu, badaczka posługiwała się dwoma wskaźnikami: „zapamiętanych zadań niedokończonych” (ZZN) i „zapamiętanych zadań dokończonych” (ZZD). Jeśli nie byłoby różnicy w zapamiętywaniu tych rodzajów zadań, wówczas stosunek ZZN/ZZD równałby się 1. O lepszej pamięci zadań niedokończonych świadczył zatem każdy wynik ZZN/ZZD wyższy od 1. Dla przykładu: ZZN/ZZD = 1,5 oznaczał, że zadania niedokończone zostały zapamiętane o 50 proc. lepiej niż zadania dokończone (ktoś zapamiętał np. dziewięć zadań niedokończonych i sześć dokończonych).
W pierwszym eksperymencie, w którym Zeigarnik przebadała 32 osoby, zapamiętały one zadania niedokończone aż o 90 proc. lepiej niż dokończone (ZZN/ZZD = 1,9). Z 22 rozwiązywanych zadań badani zapamiętali 17, których nie mogli dokończyć, oraz trzy, które dokończyli. Dwa zadania zostały dobrze zapamiętane zarówno przez tych, którzy mogli je dokończyć, jak i tych, którzy ich nie dokończyli.

Ponieważ na zadania dokończone badani poświęcali więcej czasu niż na przerwane, należałoby oczekiwać, że to właśnie je lepiej zapamiętają. Tymczasem dłuższy czas zajmowania się zadaniami nie przyczynił się do lepszego ich zapamiętania. O wiele silniejszy wpływ na zapamiętanie zadania miało uniemożliwienie jego dokończenia. W ostatnim etapie eksperymentu, kiedy badani mieli przypomnieć sobie i wymienić wszystkie zadania, okazało się, że trzykrotnie częściej podawali te niedokończone.

Bluma Zeigarnik podejrzewała, że uniemożliwienie dokończenia zadania powoduje, iż przez chwilę intensywniej o nim myślimy, a to z kolei przyczynia się do silniejszego utrwalenia zadania w pamięci. Przeprowadziła kolejny eksperyment, w którym zadaniom niedokończonym i dokończonym towarzyszyły równie silne emocje. Tym razem przerywała rozwiązywanie wszystkich zadań, ale połowę z nich badani mogli po chwili dokończyć. Uczona oczekiwała, że w przypadku zadań niedokończonych oraz niedokończonych, ale wznowionych, emocje związane z przerwaniem pracy będą takie same, zatem nie powinny wpływać na różnice w ich zapamiętywaniu.

Podejrzewała też, że zadania wznawiane zostaną lepiej zapamiętane ze względu na poświęcony im dodatkowy czas. Tak się jednak nie stało. Badani aż o 85 proc. lepiej zapamiętali zadania niedokończone i niewznawiane niż niedokończone i wznawiane. Zeigarnik uznała, że lepszego zapamiętywania zadań niedokończonych nie można wyjaśnić emocjami wywołanymi ich przerwaniem.

Postanowiła więc sprawdzić inne wytłumaczenie: badani mogli uznać, że przerwa w rozwiązywaniu zadań jest tylko chwilowa i po jakimś czasie trzeba będzie je dokończyć, więc lepiej o nich nie zapominać. Starali się zatem przez cały czas trwania eksperymentu zachować je w pamięci, aby dokończyć ich rozwiązywanie, kiedy będzie to możliwe.

W kolejnym eksperymencie uczona także przerywała badanym wykonywanie niektórych zadań, ale od razu też informowała ich, że trzeba będzie je dokończyć później. Założyła, że taka informacja przyczyni się do jeszcze lepszego zapamiętania niedokończonych zadań. W tym eksperymencie jednak przewaga zapamiętania zadań niedokończonych nad dokończonymi wyniosła tylko 70 proc., czyli mniej niż w poprzednich dwóch. Co więcej, kiedy w dodatkowym badaniu uczona zmieniła instrukcję na odwrotną („Nie będziesz już musiał kończyć tego zadania”), badani zapamiętali zadania niedokończone o 80 proc. lepiej niż dokończone. Oznaczało to, że przekonanie badanych o możliwości dokończenia przerwanych zadań również nie wyjaśnia uzyskanych wyników badań.

Ostatecznie badaczka uznała, że za lepsze zapamiętywanie zadań niedokończonych odpowiadają procesy motywacyjne. Każda rozpoczęta przez nas aktywność uruchamia jednocześnie naturalną potrzebę doprowadzenia jej do końca. Pojawia się wówczas napięcie, które ustępuje dopiero w momencie ukończeni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy