Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , I

14 stycznia 2016

Modlitwa

Każda modlitwa, nawet ta bezskuteczna, jest fragmentem dialogu z Kimś, kogo języka dopiero się uczymy. A tam, gdzie jest dialog, tam nie ma samotności.

Wyobraźmy sobie dwa światy. Są one takie same pod względem swej zawartości i historii. Różnią się tylko jednym. W pierwszym świecie niektóre zdarzenia, które w nim zaszły, zaszły dlatego, że ktoś o ich zajście się modlił. W drugim zaś świecie wszystkie zdarzenia zaistniały bez względu na czyjąkolwiek modlitwę. Pojawiły się one po prostu dlatego, że taki był splot naturalnych – ludzkich i pozaludzkich – czynników lub taka była wola Boga.

Dwa światy
Aby lepiej wyobrazić sobie różnicę między oboma światami, rozpatrzmy ją na konkretnym przykładzie. Jakiś czas temu media donosiły o niezwykłym wydarzeniu. Podczas strasznego trzęsienia ziemi, w którym śmierć poniosło wiele osób, zaginęło w gruzach małe dziecko. Rodzina modliła się o jego ocalenie, choć z każdą godziną szanse na odnalezienie żywego dziecka malały. W końcu jednak maleństwo znalazło się – żywe i fizycznie niemal nietknięte. Poza małą raną i zabrudzeniem, dziecku praktycznie nic się nie stało. To cud lub Boża odpowiedź na modlitwę – mówili jedni. To zbieg lub splot okoliczności – mówili inni. Pierwsi sądzili, że modlitwa może mieć wpływ na bieg zdarzeń. Drudzy temu przeczyli. Pierwsi wierzyli w to, że żyjemy w Omodlonym Świecie – świecie, w którym modlitwa (przynajmniej niekiedy) ma lub może mieć obiektywne znaczenie. Drudzy myśleli, że nasz świat jest Światem Nie-omodlonym, czyli takim, w którym wszystko się dzieje bez względu na nasze modlitwy.

POLECAMY

Zauważmy, że aby być przekonanym o tym, że znajdujemy się w Omodlonym Świecie, nie wystarczy wierzyć w Boga. Bóg przecież nie musi wysłuchiwać naszych modlitw. Nie wystarczy też wierzyć w Bożą dobroć – wszak Bóg może działać dla naszego dobra niezależnie od tego, czy się modlimy, czy nie. Z drugiej strony, wiara w Omodlony Świat nie wymaga założenia, że Bóg niekiedy ingeruje w świat, naruszając prawa przyrody. Bóg równie dobrze może spełniać – przynajmniej niektóre – nasze prośby, pozwalając przyrodzie działać zgodnie z jej prawami. Jego rola ograniczałaby się wtedy do takiego doboru odpowiednich zdarzeń początkowych lub losowych, których następstwa prowadziłyby do szczęśliwego dla nas finału. Sam fakt, że dziecko z naszego przykładu przeżyło trzęsienie ziemi, nie musi być czymś nadprzyrodzonym – naukowcy bez problemu zidentyfikują splot okoliczności, który to umożliwił. Zastanawiające jest jednak to, że z możliwych splotów lub scenariuszy zaszedł właśnie ten najmniej prawdopodobny. Ten, o który się modlono.

Głos, który się liczy
Ktoś powie, że opisane przeze mnie dwa światy są dla nas – śmiertelników – empirycznie nieodróżnialne. To prawda. Niepowątpiewalną wiedzę o tym, który świat jest realny – omodlony czy nieomodlony – może posiadać tylko Bóg lub istota mająca dostęp do Jego umysłu. Tu, na ziemi, można co najwyżej wierzyć w to, że Bóg wysłuchuje modlitw, lub domyślać się tego, próbując wyjaśnić zachodzenie zd...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy