Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

1 listopada 2019

NR 11 (Listopad 2019)

Mistrzowie autosabotażu

48

Nieraz mówimy „w porządku”, choć wcale tak nie jest. I zamiast żyć pełnią życia, po prostu tolerujemy życie takie, jakie mamy. Dlaczego sami rezygnujemy z dążenia do szczęścia?

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: Za trudności, których doświadczamy, zwykle obwiniamy innych ludzi, sytuację, cały świat. Pan tymczasem twierdzi, że tak naprawdę sami utrudniamy sobie życie. Jak to?

GARY JOHN BISHOP: O swoich problemach myślimy jak o przedmiotach. Wydaje nam się, że są zdefiniowane w ściś­le określony sposób, że istnieje też tylko jeden sposób, w jaki można do nich podejść. Ale przecież problemy są czymś subiektywnym. To, co jest problemem dla mnie, wcale nie musi być problemem dla pani, i odwrotnie. Innymi słowy, problemem nie jest problem jako taki, ale to, jak sami go postrzegamy. To od nas zależy, jaką ma wagę i znaczenie. Nigdy nie odnosimy się do życia samego w sobie – jest ono przefiltrowane przez nasze przekonania, uprzedzenia, sądy, myśli. A one nierzadko sprawiają, że nie żyjemy tak, jak byśmy chcieli.

Bo – jak pisze Pan w książce Skończ z tym sh*tem! – dokonujemy autosabotażu, działamy na własną szkodę. Ktoś wie, że powinien regularnie ćwiczyć, ale wciąż odkłada wizytę na siłowni, za to co wieczór – zawsze już „ostatni raz” – sięga po colę i chipsy, siadając przed telewizorem. Ktoś inny marzy o tym, żeby poszerzyć kompetencje albo przekwalifikować się, ale nie wierzy, że sobie poradzi. 

Tak, każdy z nas może wskazać rzeczy, których nie powinien robić, ale cały czas robi. Albo takie, które powinien robić, ale nie robi. Jeśli jednak kolejny już raz potykamy się o te same ograniczenia, to znaczy, że pora zmienić podejście. I przyjąć takie, które pozwoli nam zrozumieć swoje zachowanie i dostrzec nowe możliwości.

My jednak zbyt często zamykamy się na nie, przewidując najgorszy obrót spraw: „Nie uda mi się”, „Nie dam rady”, „Nie nadaję się”. 

Wciąż stawiamy prognozy, czy to dotyczące pogody i notowań na giełdzie, czy to związków albo rozwoju zawodowego. Próbujemy przewidzieć, co się zdarzy, zanim to faktycznie będzie mieć miejsce. Niektórym takie podejście może się wydać całkiem sensowne – do czasu, aż odkryją, że nie tylko próbują przewidywać, jak się potoczy ich życie, ale też powtarzają stare, autosabotujące zachowania. Są one częścią strategii, która ma sprawić, by ich życie potoczyło się tak, jak myślą, że powinno się toczyć.

Patrzymy zatem na świat przez pryzmat naszych „utrwalonych prawd” i w efekcie wciąż popełniamy te same błędy. Jak jednak odróżnić własną „prawdę” od rzeczywistości?
„Prawda” jest zawsze subiektywna, widzimy ją tylko z własnej perspektywy. A to sprawia, że można ją kwestionować. I zdrowe jest kwestionowanie tego, co uznajemy za prawdziwe.

W książce mówi Pan o trzech sabotażystach, czyli pewnych nieuświada...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy