Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Mimo wszystko racjonalni

0 200

Do szpitala trafia pacjent, u którego zdiagnozowano wstępnie atak serca. Lekarz musi stwierdzić, czy ma do czynienia z przypadkiem wysokiego czy niskiego ryzyka. Od jego decyzji zależy nie tylko dalszy sposób postępowania, ale również zdrowie pacjenta.

Analiza ryzyka takiego przypadku wymaga dokonania precyzyjnej oceny na podstawie 19 kryteriów. Z jednej strony mamy tu do czynienia z koniecznością przeprowadzenia czasochłonnych obliczeń, a z drugiej – z presją czasu, gdyż każda sekunda może rozstrzygać o życiu człowieka. Czy lekarze powinni decydować się na wykonywanie skrupulatnych analiz, aby mieć pewność co do następnych działań? Zwolennicy tzw. klasycznej (ekonomicznej) racjonalności odpowiedzieliby jednoznacznie: „tak”. Aby dokonywać trafnych wyborów, należy zebrać i przeanalizować wszystkie niezbędne informacje. Jednak w rzeczywistości ani lekarze w opisanej sytuacji, ani inni ludzie działający pod presją czasu, nie dokonują wyborów w taki sposób.

Specjaliści stwierdzili, że w nagłych wypadkach medycznych do rozstrzygnięcia o wielkości ryzyka wystarczą najwyżej trzy binarne wybory (typu tak – nie). Lekarz dokonuje oceny pod względem zmian ciśnienia krwi w ostatnich 24 godzinach, wieku pacjenta oraz przyspieszenia czynności serca. Czy takie postępowanie można uznać za racjonalne? Udowodniono, że takie proste wybory wcale nie są dużo mniej trafne niż dokładne, wielokryterialne analizy. A zatem jesteśmy racjonalni!
Racjonalni chwilowo, lokalnie lub w sposób ograniczony, ale mimo wszystko – racjonalni.

W połowie lat 40. ubiegłego już stulecia John von Neumann i Oskar Morgenstern opublikowali „Teorię gier i zachowań ekonomicznych”, wyznaczając na długie lata kanony racjonalności w podejmowaniu decyzji. Zgodnie z nimi wybory racjonalne to takie, które wynikają z analizy wszystkich dostępnych informacji, opierają się na bezbłędnej ocenie prawdopodobieństw i zmierzają do zmaksymalizowania użyteczności wyniku. Wymagały one od decydenta niezmienności preferencji oraz niezawodności pamięci i zdolności kalkulacyjnych. W ten sposób narodził się homo oeconomicus. Każde zachowanie decyzyjne niezgodne z surowymi wymaganiami teorii użyteczności było uznawane za nieracjonalne. Obserwując postępowanie ludzi w realnych warunkach, trzeba stwierdzić, że przeważnie działamy nieracjonalnie! Czy zatem ludzie są ułomni, czy może teoria stawia przed nimi wygórowane, wręcz nierozsądne wymagania?

Jednym z pierwszych badaczy, który zakwestionował słuszność klasycznych aksjomatów racjonalności decyzyjnej był Herbert Simon. W przełomowym artykule „Behawioralny model racjonalnego wyboru”, opublikowanym w „The Quarterly Journal of Economics” przedstawił teorię ograniczonej racjonalności. Stwierdził on, iż ludzie dokonują wyborów w sposób racjonalny, lecz jest to raczej racjonalność ograniczona niż absolutna. Na czym polega owa ograniczoność? Oto przykład. Właściciel domu postanowił sprzedać go z powodu wyjazdu za granicę. W decyzji o sprzedaży automatycznie pojawia się problem ceny. Jeżeli zaoferuje się cenę zbyt wysoką, trudno będzie znaleźć szybko nabywcę. Ale, z drugiej strony, chciałby odzyskać zainwestowane pieniądze – cena nie może być zatem zbyt niska. Po nocy spędzonej na rozmyślaniu nasz właściciel doszedł do wniosku, że zadowalałaby go cena 300 tys. złotych.

Gdy zaczną zgłaszać się potencjalni kupcy, trzeba będzie podjąć kolejną decyzję – którego nabywcę wybrać? Jak zachowałby się w takiej sytuacji homo oeconomicus? Powinien on najpierw zebrać informacje, w jakich cenach sprzedaje się w okolicy podobne domy, mieć pewność, że jego oferta dotarła do wszystkich potencjalnych kupców i w końcu sprzedać dom po najwyższej możliwej cenie. Czas nie ma tu żadnego znaczenia: ważna jest tylko pewność, że po sprzedaniu nie znajdzie się nikt, kto byłby skłonny zapłacić więcej. Postępowanie takie wydaje się dość atrakcyjne, ale jest mało realne. Na czym polega zachowanie zgodne z postulatami modelu ograniczonej racjonalności? Właściciel sprzeda dom pierwszemu klientowi, który zaproponuje cenę zaspokajającą jego poziom aspiracji, czyli co najmniej 300 tys. złotych. Gdyby jednak zgłosiło się jednocześnie dwóch chętnych, z których jeden zaoferuje 300 tys., a drugi 320 tys., oczywiście właściciel wybierze tego drugiego.

Nikt nie dokonuje wyborów tak, aby zarobić mniej, gdy można zarobić więcej. W teorii ograniczonej racjonalności zakłada się jednak, iż decydent może stracić lepszą okazję. Być może, gdyby poczekał jeszcze kilka tygodni, znalazłby się ktoś, kto kupiłby dom za 350 tys. Simon zastąpił zatem wszechobecną w ekonomii regułę maksymalizacji, regułą satysfakcji. W ży-ciu codziennym wybieramy nie to, co jest bezwzględnie najlepsze, ale to, co w danej chwili wydaje nam się dostateczniedobre.
Tibor Englander i Tadeusz Tyszka wykryli w badaniach wiele efektów potwierdzających trafność modelu ograniczonej racjonalności. Uczestnicy eksperymentu mogli zadawać pytania dotyczące dowolnych aspektów różnych wariantów, spośród których mieli dokonać później wyboru. Autorzy ustalili, że ludzie nie dążą do badania wszystkich możliwych informacji na temat dostępnych opcji, nie interesują się jednakowo poszczególnymi wariantami, najdokładniej badają tę opcję, która zostaje później wybrana. Ponadto badacze ci stwierdzili, iż ludzie nie porównują ze sobą kolejnych wariantów pod względem wszystkich kryteriów oceny, ale raczej wybierają sobie jedno kryterium i ze względu na nie konfrontują poszczególne opcje. Jest to argument, przemawiający za trafnością teorii Simona.

Dlaczego nasze zachowanie odzwierciedla bardziej postulaty racjonalności ograniczonej niż nieograniczonej? Według Simona, główną przyczyną są poznawcze ograniczenia naszego umysłu. Człowiek przetwarza informacje z dość umiarkowaną szybkością, jego uwaga często jest rozproszona, a pamięć operacyjna może przechowywać jednocześnie tylko niewielką liczbę informacji. Ograniczenia te stają się szczególnie dotkliwe, gdy musimy zmagać się z natłokiem danych lub silnym stresem. W takich warunkach nasze zachowanie jest znacznie bliższe modelowi ograniczonego poznawczo człowieka Simona niż olimpijskiego człowieka Szekspira, który głosił wzniosłość i niezawodność rozumu. Simon – będący jednym z najwybitniejszych specjalistów z zakresu wiedzy o procesach poznawczych – był doskonale świadomy tego, co ignorowali zagorzali wyznawcy klasycznej racjonalności.

Teoria ograniczonej racjonalności nie tylko przybliżyła istotę tego, jak ludzie dokonują wyborów, ale także zrewolucjonizowała współczesną ekonomię. Simon, wraz ze swym współpracownikiem...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy