Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Wstęp

17 czerwca 2016

Matki i synowie

29

Synowie myślą, że ich matki są nieśmiertelne. Że będą zawsze, że zdążą powiedzieć im te wszystkie ważne rzeczy. Ale matki odchodzą, nim synowie zrobią to, co planowali.


Podczas stanu wojennego odwiedzałem swojego doktoranta, internowanego w więzieniu w Grodkowie. W tym to więzieniu poznałem starszą panią, która z kartonem na kolanach oczekiwała na tak zwane widzenie (w końcu zgody nie doczekała). W trakcie rozmowy powiedziała mi, ile to ona musi się najeździć, bo ma czterech synów, każdy jest internowany w innym więzieniu, a o każdego przecież trzeba się jakoś zatroszczyć. Troszkę jak z Kazimierza Brandysa Matki Królów, napisanej ponad 20 lat wcześniej.

Alosza Skwarcow, bohater niezapomnianego filmu Grigorija Czuchraja „Ballada o żołnierzu”, zamiast obiecanego mu odznaczenia wojennego wyprasza u dowódców kilka dni urlopu, aby odwiedzić swoją matkę. Czasu – po długiej i skomplikowanej podróży – starcza mu na tyle, aby matkę zobaczyć, uścisnąć ją i ruszyć w drogę powrotną. Nie myślę, aby Alosza był typowym synem. Synowie na ogół myślą, że ich matki są nieśmiertelne. Że będą zawsze, zatem będzie jeszcze dość czasu, aby zrobić to, co – jak myślą – pozostaje do zrobienia. Że przecież jeszcze zdążą powiedzieć im te wszystkie ważne rzeczy, które warte są powiedzenia. Nie przestają myśleć, że przecież tyle jest jeszcze przed nimi. Tymczasem synowie starzeją się z roku na rok, a jeszcze bardziej starzeją się ich matki. Pewnego dnia matki odchodzą. Zanim synowie zrobią to, co zrobić mieli, co planowali; zanim powiedzą im te wszystkie dobrze ułożone w głowie zdania o miłości, o ważności, ale też o wdzięczności.

Osieroceni synowie zostają i (jakże często) latami zmagają się albo z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy