Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

5 lipca 2017

Tylko nie mów: ja w twoim wieku...

26

W podróży do dorosłości dziewczynka musi przejść siedem przemian, a jedną z nich jest zmaganie się z władzą dorosłych. Oddalając się od rodziców, przekazuje im czytelny komunikat: Jestem już nastolatką! - mówi Lisa Damour.

DARIA GRABDA: Wzdrygnęłam się, gdy przeczytałam metaforę, której używa Pani, by zobrazować, w jaki sposób zmienia się postrzeganie rodziców przez nastoletnie córki: z pysznego żelka przeistaczają się oni w... obrzydliwą brukselkę.
LISA DAMOUR: Nastolatki, rozstając się z dzieciństwem, muszą w krótkim czasie przebyć spory dystans na drodze rozwoju. Opuszczają punkt A – etap, w którym chętnie trzymały rodziców za ręce i zachowywały się beztrosko, infantylnie w miejscach publicznych – i zmierzają do punktu B, czyli etapu niezależności i dojrzałości. W tej podróży do dorosłości dziewczynka musi przejść siedem przemian, a jedną z nich jest zmaganie się z władzą dorosłych. Oddalając się od rodziców, przekazuje im czytelny komunikat: Jestem już nastolatką!

Pracuje Pani z młodymi dziewczynami od wielu lat. Co jest dla nich najtrudniejsze w kontakcie z rodzicami? Na co najczęściej narzekają?
Przeważnie powtarzają się dwie skargi. Po pierwsze, dziewczęta nie znoszą, gdy rodzice doradzają im, mówiąc „Kiedy byłem nastolatkiem...”. Młodzi ludzie uważają, że życie nastolatków w ciągu ostatnich 25 lat radykalnie się zmieniło – i w wielu obszarach rzeczywiście mają rację. Podkreślają także, że woleliby, aby rodzice byli zaciekawieni ich doświadczaniem rzeczywistości – zwłaszcza w tych dziedzinach, w których matki i ojcowie mają bogate doświadczenia i chętnie dzielą się wspomnieniami. Po drugie, każda nastolatka pragnie prywatności i jest gotowa o nią walczyć. Często uspokajam rodziców: „To normalne, że wasza piętnastoletnia córka spędza czas samotnie, zamyka się w pokoju i ma swoje tajemnice. Trzeba uszanować jej prywatność, nie zakładać od razu, że stało się coś złego”.

Jak budować głęboką relację z dorastającą córką?
Z moich obserwacji wynika, że najbliższe relacje z córkami mają rodzice, którzy są gotowi negocjować warunki tej relacji. Najgłębsza więź pojawia się także tam, gdzie rodzice są otwarci i chcą spędzać czas w sposób, jaki zaproponuje ich córka. Częściej zadają pytania, a rzadziej wypowiadają opinie, są gotowi po prostu spędzić spokojnie czas z dziećmi, bez wprowadzania jakiegokolwiek porządku.

Co mogą zrobić rodzice małej dziewczynki, by zbudować silne fundamenty, dzięki którym będzie jej łatwiej wchodzić w dorosłość?
Warto wykorzystać fakt, że kilkuletnią córkę łatwo namówić na wspólną zabawę – w tym wieku dzieci chętnie spędzają czas z rodzicami i z radością przystają na ich propozycje i plany. Zatem w tych wczesnych latach powinni wzmocnić swoją córkę, przekazując jej jak najwięcej dobrych uczuć. Będzie to działać na korzyść jej relacji z rodzicami w przyszłości, w okresie dojrzewania.

Wielu rodziców z lękiem myśli o tym etapie rozwoju dzieci – obawiają się nastoletniego buntu. Pani jednak uspokaja i przekonuje, że nie ma w tym nic strasznego.
To prawda. Bunt jest bardzo ważnym elementem rozwoju młodego człowieka. My, dorośli, raczej powinniśmy się spodziewać, że nastoletnie dziecko zakwestionuje nasz autorytet, niż się tego bać. Nie oznacza to, że nasze zasady mają wylądować w koszu, ale że powinniśmy być chętni do rozmów z dzieckiem i negocjowania z nim zasad. Przeciwstawianie się władzy dorosłych jest oznaką zdrowego rozwoju nastolatek. Martwiłabym się raczej o te dziewczęta, które nigdy się nie buntują.

Kiedy jeszcze zachowanie nastoletniej córki pow...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy