Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

19 czerwca 2019

Jak brat z bratem

361

Bywa, że czujemy się bardziej związani z przyjaciółmi niż z własnym rodzeństwem. Jak uzdrowić relacje i odnaleźć drogę do brata i siostry?
 

Bracia Coen czy bracia Dardenne – znani scenarzyści i reżyserzy filmowi – to symbole idealnie działających tandemów, zgodnych braterskich relacji zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Wspólnie osiągają sukcesy i – jak się zdaje – nie ma mowy o jakiejkolwiek rywalizacji między nimi. Na ogół wśród dorosłego rodzeństwa trudno o tak bliskie relacje. Często drogi braci i sióstr rozchodzą się po wyprowadzeniu się z domu rodzinnego i założeniu własnej rodziny...

Często źródeł problemów w relacjach między dorosłym rodzeństwem można szukać w dzieciństwie, w tym, jak każde z nich było traktowane przez rodziców. W sposobie, w jaki rodzice reagowali na rywalizację dzieci. Rywalizacja jest czymś naturalnym, gdy pojawia się młodszy brat, siostra. Każde dziecko już od wieku niemowlęcego instynktownie walczy o uwagę, opiekę i miłość rodziców oraz innych opiekunów, bo to zapewnia mu przetrwanie. A rodzeństwo stanowi konkurencję w walce o te dobra. Wojny toczone przez braci i siostry dają zarazem ujście emocjom, jakie dzieci przeżywają w relacjach z rodzicami, rówieśnikami. Odreagowują w ten sposób zazdrość, lęk przed odrzuceniem, poczucie krzywdy i zależności od innych.

Gniewni, bo skrzywdzeni
Problemy w relacjach między rodzeństwem są często przejawem dysfunkcji całej rodziny. Na to, jak zachowuje się jeden z członków rodziny, wpływają

POLECAMY

zachowania pozostałych jej członków oraz ich wzajemne stosunki. Bywa, że starszy syn wciąż słyszy: „Jesteś starszy, mądrzejszy, to ustąp!”. Gdy dochodzi do awantury między dziećmi, rodzice obarczają starsze dziecko winą za konflikt. Jasne jest dla nich, że niezależnie od tego, co uczyniło młodsze dziecko, doszło do tej sytuacji, ponieważ to starsze i mądrzejsze nie ustąpiło, czyli nie posłuchało ich zaleceń – było niegrzeczne. Młodsze dokucza, wyrządza krzywdę po prostu dlatego, że jest „młodsze i głupsze”. Karę dostaje starsze dziecko, w najlepszym razie oboje.

Konsekwencją tej błędnej postawy wychowawczej jest pozbawienie starszego dziecka praw i możliwości obrony. W takiej sytuacji pokrzywdzone dziecko skieruje gniew na młodsze, nie na rodziców, bo instynktownie chroni w sobie ich pozytywny obraz i pragnie mieć z nimi jak najlepszą relację. W przyszłości być może samo będzie wymierzało sprawiedliwość bratu lub siostrze i tym samym faktycznie zidentyfikuje się z rolą złego brata lub siostry.

Taka szkodliwa dla relacji dzieci i całej rodziny postawa rodziców im może wydawać się zupełnie „normalna” i być dziedziczonym, funkcjonującym od pokoleń skryptem rodzinnym, który bezrefleksyjnie powtarzają. Może też zasadzać się na osobistym doświadczeniu życiowym, tak jak w przypadku Marty, która jest najmłodsza z czwórki rodzeństwa. W dzieciństwie dokuczali jej starsi bracia, a na pomoc rodziców nie mogła liczyć, ponieważ często wyjeżdżali do pracy za granicę. Dzisiaj w nieuświadomiony sposób odreagowuje tamte doświadczenia, obserwując relacje swoich dzieci – współczuje córce, często nadmiernie ją chroni, za to niemal w ogóle nie przejawia empatii dla potrzeb i uczuć syna, gdy dochodzi do konfliktu między dziećmi.

Koszmarny i Doskonała
Skutki faworyzowania starszego rodzeństwa boleśnie odczuła również Barbara, która urodziła się tuż przed rozwodem rodziców. Przechodzili oni kryzys już przed jej poczęciem, bo na jaw wyszła zdrada matki Basi. Drugie dziecko miało uratować małżeństwo, co się nie udało, a sytuacja rodzinna jeszcze bardziej się skomplikowała.

Ojciec przeniósł na Basię uczucia zawodu, rozczarowania i poczucie porażki w relacji z żoną. Po rozpadzie rodziny nie nawiązał z młodszą córką emocjonalnej więzi. Odmienne traktowanie córek przez ojca miało ogromne znaczenie dla ich rozwoju psychicznego oraz wzajemnej relacji, o której – na szczęście – już jako młode kobiety były w stanie porozmawiać. Obie zmagały się z zaburzeniami psychosomatycznymi i depresyjnymi. Terapia umożliwiła im powrót do doświadczeń rodzinnych z okresu dzieciństwa oraz przepracowanie związanych z nimi emocji. Ich praca nad sobą zaowocowała powrotem do zablokowanej wcześniej relacji i nawiązaniem siostrzanej przyjaźni.

Dzieci szybko uczą się, jak mogą manipulować postawami rodziców, szczególnie jeśli te postawy są schematyczne i przewidywalne, a rodzice nie potrafią mądrze i czujnie przyjrzeć się relacjom swoich dzieci i im samym, uwzględniając różnice wieku, płci, charakteru, temperamentu czy zdolności poznawczych.

19-letnia Joanna właściwie nie ma kontaktu ze starszym o cztery lata bratem, Witkiem. Mieszkają razem z rodzicami, ale od kilku lat nie rozmawiają ze sobą. Podczas świąt czy innych rodzinnych spotkań zawsze padają z jego ust jakieś raniące ją i upokarzające słowa. Joanna nie odpowiada na nie, żeby nie psuć atmosfery spotkania, ale potem długo płacze w swoim pokoju. Nie rozumie, dlaczego od dzieciństwa Witek tak źle ją traktował – w niczym nie pomagał, poniżał w towarzystwie rówieśników, opowiadał o niej złe rzeczy koleżankom i kolegom. Z kolei Joanna nie przypomina sobie, aby zrobiła coś złego bratu – starała się do niego zbliżyć, niestety, bezskutecznie. Gdy bardzo jej dokuczał, szukała pomocy u rodziców, skarżąc się na jego zachowania.

Rodzice zawsze krzyczeli na Witka, wymierzali mu kary, ale to nic nie dawało. Konflikty z rodzicami nasiliły się, bo Witek dość wcześnie miał problemy z nauką i zachowaniem. Rodzice wręcz modlili się, żeby znowu nie wyciął jakiegoś numeru w szkole, nie miał zatargu z podejrzanym towarzystwem czy z policją. Obecnie pomagają mu finansowo i dokładają wszelkich starań, aby utrzymał się w kolejnej pracy.

Joanna uważa, że brat manipuluje rodzicami – ich chęcią pomocy i obawą przed kolejnymi kłopotami, które sam na siebie sprowadza. Joanna kocha rodziców, jest z nimi bardzo związana, i przykro jej, że również ich Witek źle traktuje. Ona sama jak zawsze stara się być dla nich dobra, pomaga w domu, dba o swoje wykształcenie, bo widzi, jak wielką radość im to sprawia. Zawsze była ich największą dumą, w przeciwieństwie do sprawiającego kłopoty wychowawcze Witka.

Historia trudnej siostrzano-braterskiej relacji Joanny i Witka zasadza się na dychotomicznym podejściu wychowawczym rodziców do dzieci – trochę jak w bajce o Koszmarnym Karolku i Doskonałym Damianku. Witek zawsze sprawiał kłopoty, był niegrzeczny, Joasia odwrotnie – grzeczna, uczynna, wzorowa uczennica. Rodzice stawali w jej obronie, bronili przed złym bratem, wychwalali. Witek dostawał zazwyczaj kary, bo był krnąbrny, sprowadzał na siebie i na nich kłopoty.

Widzieli ich zawsze jako dwie przeciwstawne, lecz uzupełniające się części. Porównywali Witka z Joasią. Trudno im było akceptować intensywną zazdrość i niechęć Witka do siostry, zobaczyć go w nim samym i zrozumieć, co przeżywa od momentu pojawienia się młodszej siostry. Uczucia syna i płynące z nich zachowania uznawali za niewłaściwe. Krytykowali go i karali, przez co chłopiec nie lubił siostry, bo zagroziła jego pozycji jako kogoś ważnego w rodzinie.

Starał się nieświadomie złym zachowaniem zwrócić na siebie uwagę rodziców, ale wchodził w rolę koszmarnego brata i umacniał pozycję doskonałej siostry. Joanna z czasem stawała się jego ofiarą. Rodzice zaś tracili u Witka autorytet, ponieważ w swoich działaniach wychowawczych byli nieskuteczni. Chcieli dobrze, a jednocześnie podświadomie starali się utrzymać bezpieczny, bo dobrze znany, istniejący stan rzeczy.

Sposoby na dobre relacje

Nawet jeśli oddaliliście się z bratem/siostrą, w dorosłym życiu możecie p...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy