Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Wstęp

27 stycznia 2016

Matki i córki

21

Chcąc nie chcąc, przyglądamy się różnorodnym relacjom między matkami i córkami oraz córkami i matkami.

KUP WYDANIE PAPIEROWE 
KUP WYDANIE TABLETOWE      
KUP E-WYDANIE

PRENUMERUJ

Przyglądamy się kobietom z natury sobie bliskim, w jakimś stopniu skazanym na siebie nawzajem. Czasem przypominają one bohaterki wiktoriańskich powieści, czasem wojowniczki, które nie chcą lub nie potrafią zejść z pola walki. Ich relacje czasem przypominają symbiozę, a czasem mieszankę wybuchową o masie nieomal krytycznej.

Coraz częściej przyłapuję się na tym, że myślę o związkach matek i córek przez pryzmat wyobraźni i pamięci. Wcale niemało matek zachowuje się bowiem tak, jakby
straciły pamięć, a w każdym razie tę część pamięci, która dotyczy własnego dzieciństwa i młodości. Niektóre matki zachowują się tak, jakby nie pamiętały, że niedawno były córkami swoich matek. Albo nie pamiętają, że miały matki, albo nie pamiętają, że były córkami. Tak, jakby macierzyństwo jako takie zaistniało dopiero wtedy, gdy same zostały matkami. Ta amnezja sprawia, że myśląc o swoich córkach, bynajmniej nie odwołują się do własnych doświadczeń, a sięgają jedynie do obrazów dzieci idealnych.

Gdyby takie dziecko istniało na tym świecie, byłoby cudownie, ale sami wiemy, jak małe jest prawdopodobieństwo cudu (jakikolwiek by on był). W obliczu upragnionego
przez matki ideału, córka a priori nie dorasta do oczekiwań matki. Jest gorsza niż być miała i gorsza niż być powinna. Jest obiektem żalów i pretensji, krytyki i rozb...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy