Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

MAŁYSZOMANIA

0 308

W miarę kolejnych sukcesów Adama Małysza, od Harrachova przez Salt Lake City, Sapporo do Willingen, ogarnęła Polaków gorączka zwana „małyszomanią”. Skromny chłopak z Wisły stał się latającym skarbem narodowym. Pojawiły się tytuły: „Król przestworzy”, „Małysz Wielki”, „Wojownik Adam”, „Polski gigant”, „Kryształowy Małysz”, „Skoczek z żelaza”, „Król Adam I”, „Król Małysz I”, „Orzeł z Wisły”. Na czym polega „fenomen Małysza”? Jego sukcesu i jego popularności? Na czym polega fenomen Adama Małysza, rozważa ZDZISŁAW JAN RYN.

Urodził się, by skakać

W analizach podkreślano wczesną „inicjację” zainteresowań sportami wysokiego ryzyka. Pradziadek Adama miał własną skocznię narciarską. Amatorsko skakał na nartach ojciec Adama, a jego wuj był trenerem. Pierwszą pasją sportową Adama była jednak piłka nożna. Jak mówił w jednym z wywiadów: „Bardzo chciałem być piłkarzem. Na skocznię chodziłem z obowiązku, bo ojciec kazał, a trenerem był wujek”. Talent do skoków odkrył w nim czeski trener Pavel Mikeska. Już w 1996 roku mówił o Małyszu: „On się urodził, żeby skakać. On łapie technikę w lot”.
Sukcesom w skokach sprzyjała charakterystyczna dla skoczków narciarskich rozpiętość między asteniczną budową ciała (wzrost 169 cm, waga 53 kg) a wysoką sprawnością fizyczną i tzw. siłą ducha. „Adam jest bardzo silny pod każdym względem, fizycznie i psychicznie” – podkreśla trener Apoloniusz Tajner. Zdaniem austriackiego trenera, Toni Innauera, tajemnica sukcesu leży w jego wadze (Adam jest lekki jak piórko), olbrzymiej sile nóg oraz mocnemu odbiciu. I dodawał: „Zawodnik musi być jak ptak. Tego się nie da nauczyć, z tym trzeba się urodzić”. O wadze ciała Małysza tygodnik „Polityka” napisał na okładce: „53 kg dumy narodowej”. Zdaniem opiekującego się skoczkiem fizjologa Jerzego Żołądzia, tajemnica kryje się raczej w zdolności do szybkiego wysiłku niż w samej sile mięśni. „Ma mięśnie bardzo sprawne energetycznie i ma umiejętność kontrolowania swojej mocy” („Rzeczpospolita”, nr 5/2001).

Maskotka klasowa

Równie ważne, jak siła mięśni, są cechy osobowości Adama Małysza. Jaki jest Adam Małysz? Tak charakteryzuje go Jan Blecharz, psycholog opiekujący się Adamem Małyszem:„Jest skromny, wrażliwy, pracowity i systematyczny, potrafi konsekwentnie dążyć do celu. Całkowicie się zmienia,gdy wychodzi na skocznię, staje się zdecydowany, pewny siebie” („Charaktery” 5/2001).
Taki był od dziecka, w szkole: „zawsze cichy, siedziałjak mała mysz pod miotłą. Malutki, drobny, zajmował miejsce w pierwszej ławce, a i tak nie było go widać”. W klasie był bardzo lubiany, „może dlatego, że najmniejszy, taka maskotka klasowa” (cytaty z tekstu J. Berenta, „Viva”, nr 6/ 2001). Trener Apoloniusz Tajner dodaje: „Adam jest bardzo silnypod każdym względem, fizycznie i psychicznie. Nawet jestem zaskoczony tą jego odpornością psychiczną” („Rzeczpospolita”, nr 6/2001).
W sylwetce Adama Małysza można więc dostrzec niektóre cechy osobowości psychastenicznej, jak: nieśmiałość, niepewność, wrażliwość emocjonalną, a w jego działaniu – mechanizmy kompensacyjne. Charakterystyczna jest jego wypowiedź na pytanie o powód noszenia okularów optycznych: „Gdyby pan był tak nikczemnej postury jak ja, miał cudowną żonę i trzyletnią wspaniałą córeczkę, to też by pan chciał wyglądać i czuć się poważnie, dojrzale. Stądte okularki” („Polityka”, nr 2/ 2001).
Kiedy przyszedł kryzys i załamanie formy, Małysz rozważał wycofanie się ze sportu. Wielu ludzi opowiadało, że Małyszowi odbiło, że pije, chodzi po barach, woda sodowa mu do głowy uderzyła. „Jedna gazeta napisała, że to jest wina żony,że ona mnie wciągnęła do małżeństwa, że mnie na dziecko złapała itd. To było bardzo przykre, żona płakałami na kolanach. Po takim gadaniu to ja jeszcze więcej zacząłem trenować, jeszcze więcej się przykładałem, żebypo prostu pokazać ludziom, że to nie jest tak”.
Istotnym składnikiem tożsamości Małysza jest jego wiara i religijność. On sam jest ewangelikiem, a żona katoliczką.Jak sam mówi: „Jest wiele wiar, ale Bóg jest jeden. W wierze nie chodzi tylko o to, że ktoś jest bardzo religijny. Myślę,że ważne jest, aby umieć porozumieć się z Bogiem, porozmawiać, pomodlić, żeby umieć o coś prosić Boga” („Rzeczpospolita”, nr 66/2001). W albumie „Małysz: Bogu dziękuję” dodał: „Wszystko zawdzięczam Bogu. Człowiek nie wybiera sam, wszystko jest mu przeznaczone. Dziękuję Bogu za to, czym mnie obdarzył – talent, rodzinę, wyniki”. Z protestanckiej formacji wywodzi się prawdopodobnie etos pracy Małysza – pracy sumiennej i odpowiedzialnej.

Lot ku szczęśliwości


Emocje związane ze skokami są źródłem radości i przyjemności, chociaż nie są pozbawione lęku. „Ja naprawdę chciałbym skakać tak dobrze, żeby mieć z tego radość,by skoki były dla mnie wielką przyjemnością” – mówi Małysz. Lęk u skoczków bywa najczęściej zamaskowany, jakby zepchnięty do podświadomości. Aby go ujawnić, trzeba sięgnąć do specjalnych technik badawczych. Nie bez powodu psycholog pracujący z Małyszem wykorzystał zasadę amerykańskiego psychologa Keitha Henshena: „Chodzi o to, żeby w momencie startu »odciąć« sportowcowi pełną myśli, obaw i stresu głowę od ciała” („Polityka”, nr 2/2001). Innymi słowy, zawodnik powinien skakać „z obciętą głową”, bo „ten lot w przepaść to coś, co się robi wbrew instynktowi zachowawczemu”. Trener Raszka ujął to dosadniej: „Nie znałem skoczka, któremu by na rozbiegu portków nie ścisło. Ale on (Adam Małysz) przecież wybrał sobie zawód dekarza, chciał iść na dachy. Widać nigdy nie miał lęku wysokości” („Viva” nr 6/2001).

Z badań nad stanami emocjonalnymi u skoczków narciarskich wiadomo, że jednym z motywów uprawianiatego sportu jest możliwość przeżywania stanów zbliżonychdo ekstatycznych (Z. Ryn i wsp.: Skoczkowie narciarscy. Studium psychologiczne oraz „Charaktery”, nr 2/1998). Podczas kilkusekundowego lotu w powietrzu skoczkowie osiągają nieraz stan euforii. Jak powiedział jeden z badanych skoczków, jest to „lot ku nieopisanej szczęśliwości”. Ten stan wynika z szybkości oraz paradoksalnego „zawieszenia” w czasoprzestrzeni. Poczucie upływającego czasu ulega wydłużeniu, a pamięć lotu bywa często zatarta. Percepcja wzrokowo-słuchowa, a zwłaszcza odczuwanie oporu powietrza ulegają zaostrzeniu.

Z obserwacji dr. Blecharza wynika, że Adam Małysz doświadcza podobnych emocji: „pojawia się stan uniesienia. Coś takiego było na twarzy Małysza, gdy pierwszy raz skoczył ponad 200 metrów w Harrachovie” („Charaktery”, 5/2001). Sam Małysz komentował ten wyczyn tak: „To było coś niepowtarzalnego, wydawało mi się, że jestem ptakiem” („Dziennik Polski”, nr 12/2001). Przy innej okazji mówił:„Kto nie spróbuje, nie zrozumie. Lecieć to bardzo przyjemne, ale każdy się boi. Każdy z nas widział przecież wypadki innych. Trzeba jednak umieć opanować nerwy”(„GW”, 13-14 I 2001).

Ptak uwolniony z zamknięcia

Równie intensywne są emocje zwycięstwa. Po wygraniu Turnieju Czterech Skoczni Małysz mówił: „Dawno nie wygrywałem wielkich zawodów i już zapomniałem, jakieto miłe uczucie” („Rzeczpospolita”, 8 I 2001). Mistrzowski skok w Lahti telewizja Eurosport pokazała kilkadziesiąt razy. Widziałem ten skok – komentował Małysz – i muszę powiedzieć, że... bardzo mi się podobał” („Dziennik Polski”, 26 II 2001).
Jak mówi Łozowski: „Jedni porównują dzisiejszego Małysza do ptaka, który przez kilka lat był trzymany w klatce i nagle, uwolniony z zamknięcia, chce nacieszyć się lotem. Inni mówią, że to był samochód, który przez cztery lata jeździłna zaciągniętym hamulcu ręcznym, aż grupa spostrzegawczych ludzi to zauważyła i odblokowała koła” („Rzeczpospolita”,nr 38/2001).

Odbijam się, lecę, ląduję

Istotną pomoc uzyskał Małysz dzięki profesjonalnej opiece fizjologa i psychologa. Dwuletnia praca psychologa oparta na technikach relaksacyjnych, ćwiczeniach oddechowych i kontrolowanym wysiłku fizycznym pozbawionym rywalizacji, doprowadziła do przestawienia płaszczyzny rywalizacyjnej z przeciwnikiem na płaszczyznę doskonalenia samego skoku. Jak mówi sam Małysz: „Nie myślę przed skokiem, że mam wygrać konkurs, że dostanę nagrodę, że zostanę liderem Pucharu Świata. Myślę tylko o tym, żeby dobrze skoczyć. Nagrody przyjdą same, jakby po drodze”.
Celem treningu mentalnego jest doprowadzeniedo automatyzacj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy