Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

1 sierpnia 2018

Mądrość z ludu

32

W rozwiązywaniu problemów często uciekamy się do stosowanych od stuleci sposobów, które sprawdzają się w życiu codziennym. Niekiedy jednak opieranie się na potocznych „mądrościach” może przynieść fatalne skutki dla jednostki.

ANDRZEJ LIPIŃSKI: Odkąd istnieje człowiek, istnieją porzekadła, mądrości ludowe. Pisze Pan, że można w nich odnaleźć coś w rodzaju takiej potocznej, „kuchennej psychologii”. Może warto poddać naukowej analizie wszystkie rady i życiowe maksymy naszych dziadków?
HANS-PETER NOLTING: Myślę, że większość z nas posiada jakiś rodzaj prenaukowej wiedzy, która bywa całkiem przydatna i zawiera pewną dozę mądrości. Moim ulubionym przykładem jest powiedzonko „kto stoi w miejscu, ten się cofa”. Jego trafność można wykazać bez problemu również w sposób naukowy. Określenia „psychologia kuchenna” używam w sytuacjach, w których ktoś wygłasza popularne przekonania i broni ich – nawet jeśli są ewidentnie sprzeczne z rozpoznaniami nauki. Główną cechą psychologii kuchennej jest wrogość wobec wiedzy naukowej, a jej sztandarowe argumenty to „nie wierzę” albo „nie mogę sobie wyobrazić”. Ludzie przyjmujący taką postawę często odwołują się do własnych, pojedynczych doświadczeń, czyniąc z nich ogólnie obowiązujące zasady, i trudno ich przekonać, że są w błędzie. Z reguły są to osoby nieposiadające podstawowej wiedzy na poruszany temat, zamknięte na naukowe argumenty, nierzadko muszą po prostu wtrącić swoje pięć groszy.

Obok „psychologii kuchennej” używa Pan określenia „psychologia potoczna”, czyli popularna, obiegowa. Czym różnią się te pojęcia?
Trudno tu o wyraźne rozgraniczenie. Psychologia potoczna opiera się na przeświadczeniach i poglądach, które służą nam za drogowskazy i pomagają w trudnych życiowych sytuacjach. W przeciwieństwie do psychologii kuchennej, pozostającej w sprzeczności z wiedzą akademicką, psychologia potoczna jest jednak nacechowana otwartością na zmiany i wolna od lęku przed konfrontacją z nowymi rozpoznaniami.

Skąd u większości ludzi tak silna skłonność do szukania prostych wyjaśnień i zdawania się na tradycyjne „mądrości” – sprzeczne z wiedzą naukową?
Przyczyn jest z pewnością wiele. W rozwiązywaniu problemów często uciekamy się do sposobów stosowanych od stuleci, które w życiu codziennym rzeczywiście się sprawdzają. Na co dzień nie potrzebujemy skomplikowanych metod i wyjaśnień, zróżnicowane myślenie konieczne jest dopiero w przypadku bardziej złożonych kwestii. Często pytamy na przykład, czy w wychowaniu lepszy jest model liberalny, czy bardziej surowy. Takie rozróżnienie nie jest jednak w żadnym stopniu pomocne, gdyż pomija najistotniejsze aspekty wychowania, czyli to, że dla prawidłowego rozwoju dziecka ważne jest zarówno wytyczenie określonych ram, jak i czułe, empatyczne podejście. Ale kategorie „liberalny”, „surowy” są silnie zakorzenione w tradycji pedagogicznej i trudno się od nich uwolnić.
Innym powodem utrzymywania się wielu błędnych założeń psychologicznych jest fakt, że są one po prostu ekonomiczne. Przy wyborze nowego pracownika najłatwiej podjąć decyzję, stosując na przykład jedynie kryterium płci. Odniesienie się do prostych cech zewnętrznych bardzo sprawę upraszcza, nie musimy zawracać sobie głowy szczegółami. Dlatego w podejmowaniu zwykłych, codziennych decyzji najprędzej utrwalają się mechanizmy oceniania na podstawie pojedynczych parametrów.

Takie proste i szybkie decyzje – często niekoniecznie korzystne dla osoby, której dotyczą – z perspektywy społecznej bywają jednak praktyczne i zupełnie rozsądne.
Tak, są one, jak już wspomniałem, z reguły ekonomiczne i mogą nieść ze sobą społeczne i emocjonalne korzyści, na przykład poprzez nakreślanie ogólnie uznanych zasad i standardów zachowań w grupie. Problem jednak w tym, że takie normy nie zawsze bywają słuszne i czasem mogą przynosić fatalne skutki dla jednostki. Ostrzeganie dzieci, by „nie chodziły z kimś obcym”, jest wprawdzie rozsądne, ale nie chroni dostatecznie przed niebezpieczeństwem deliktów seksualnych, które w większości przypadków zdarzają się w obrębie ich własnej grupy, czyli w środowisku teoretycznie dla dziecka bezpiecznym.

Które z założeń psychologii kuchennej uważa Pan za najbardziej typowe?
Do najbardziej rozpowszechnionych należy pogląd, że „zachowanie człowieka zależy wyłącznie od charakteru”. Jest to spojrzenie mocno ograniczone. Nasze zachowanie jest w równym stopniu zależne od czynników sytuacyjnych – ten sam człowiek, w zależności od uwarunkowań, może zachować się różnie.
Inne często spotykane założenie mówi, że „rodzeństwo żyjące w tej samej rodzinie wyrasta w identycznych warunkach”. Tak nie jest. Każde z rodzeństwa poddane jest wpływom różnych bodźców nie tylko poza obszarem rodzinnym, w szkole, w gronie przyjaciół itd., ale również w kręgu rodzinnym, chociażby dlatego, że każde dziecko tworzy niepowtarzalną konstelację z pozostałymi członkami rodziny, a rodzice nigdy nie będą w stanie traktować każdego z dzieci tak samo. Kolejna popularna teza psychologii kuchennej głosi,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy