Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

20 stycznia 2016

Lalkarz i kukiełka

0 418

Zjawiska psychiczne i zdarzenia mózgowe to dwie strony jednego medalu.

Artykuł Christofa Kocha „Być jak John Malkovich” („Psychologia Dziś”, 4/2011) skłania do pytań filozoficznych. Przypomnijmy, autor prezentuje w nim swoje badania, podczas których pacjentka oglądała wizerunki dwojga aktorów: Josha Brolina i Marilyn Monroe. Oglądaniu każdego z nich towarzyszyło pobudzenie innego neuronu. „Gdy pacjentka koncentrowała myśli na Brolinie, związany z nim neuron ulegał silniejszemu pobudzeniu”, co – dzięki odpowiedniej aparaturze komputerowej – przejawiało się w ten sposób, że na ekranie wyraźniej jawiła się jej twarz Brolina. Analogicznie było z myśleniem o Monroe i z przyporządkowanym jej neuronem, dzięki czemu i ta słynna aktorka mogła (jak za dawnych lat) dominować na ekranie.

Podsumowując opisany eksperyment, Koch zauważa, że występują w nim jakby dwie „osoby”: umysł pacjentki (pewne jej myśli) i jej mózg (odpowiadające im komórki nerwowe). Natychmiast pojawia się tu pytanie: jak te „osoby” mają się do siebie? która z nich jest ważniejsza? Mówiąc filmową metaforą Kocha: „Kto jest lalkarzem, a kto kukiełką?”.

POLECAMY

Z filozoficznego punktu widzenia istnieje pięć możliwych odpowiedzi na to pytanie. (Jeśli znajdziecie ich więcej, powiem, że są to tylko wersje którejś z poniższych odpowiedzi). Po pierwsze, można powiedzieć, że umysł jest lalkarzem, a mózg – kukiełką. Po drugie, można twierdzić, że jest na odwrót: mózg to lalkarz poruszający myśli kukiełki. Po trzecie, każdy z naszych ‘bohaterów’ jest i lalkarzem, i kukiełką (bądź raz lalkarzem, a raz kukiełką) – po prostu mózg i umysł wzajemnie oddziałują na siebie. Po czwarte, zarówno umysł, jak i mózg są kukiełkami względem jakiegoś trzeciego czynnika – lalkarza, który koreluje ich działania. Po piąte, zarówno umysł, jak i mózg są lalkarzami, którzy działają niezależnie od siebie, a korelacje ich aktywności są dziełem przypadku.

Sądzę, że eksperyment zespołu Kocha, oraz eksperymenty podobne, można zinterpretować na każdy wymieniony tu sposób. Z jednej bowiem strony pacjentce się zdawało, że swymi myślami kontroluje pracę odpowiednich rejonów swego mózgu. Z drugiej strony, bez poruszeń jej mózgu nie byłoby poruszeń jej umysłu. Być może więc – jak głosi odpowiedź trzecia – mamy tu do czynienia z interakcją. Jeśli jednak nie potrafimy precyzyjnie określić mechanizmów tej interakcji, nie wolno nam z góry odrzucać pozostałych odpowiedzi....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy