Islam

inne I

Doktryna każdej wielkiej religii monoteistycznej zawiera prawdy, do których można dojść rozumem, jak i prawdy oparte na objawieniu Boga. Te pierwsze mogą łączyć, drugie najczęściej dzielą.

Islam to – prowadzące do pokoju – poddanie się woli jednego i jedynego Boga. W ten sposób wyznawcy tej wielkiej religii (jest ich dziś znacznie ponad miliard!) wyrażają swą monoteistyczną samoświadomość. Dla człowieka ukształtowanego w wyrosłej z chrześcijaństwa kulturze europejskiej islam stanowi dziś nie lada problem. Niegdyś „świat islamski” był głównym
konkurentem chrześcijańskiej Europy w walce o panowanie duchowe i polityczne. Później część tego świata stała się terenem kolonialnych podbojów lub ekonomicznych wpływów. Obecnie przeciętnemu Europejczykowi teren ten kojarzy się przede wszystkim z miejscami, z których napływają do nas uchodźcy lub, co gorsza, terroryści.

POLECAMY

Założyciel islamu był nie tylko geniuszem religijnym, lecz także – jak pisze znawca tematyki, prof. Janusz Danecki – „utalentowanym wojskowym i zręcznym politykiem”. W islamie więc od początku religia przeplatała się z polityką i sprawami militarnymi. Być może było tak dlatego, że – jak sugeruje muzułmański teolog Seyyed Hossein Nasr – Mahomet nie był taką postacią religijną jak „Chrystus, który mówił, że jego królestwo nie jest z tego świata, nie ożenił się i nie był przywódcą ani władcą społeczności”. Mahomet wybrał inną drogę – drogę „zmierzenia się z ziemskimi realiami – sprawiedliwością, pokojem i wojną oraz problemem rodziny i relacji seksualnych”.

Wpływ myśli
Z pewnością problematyka związków między islamem – religią pod wieloma względami wewnętrznie zróżnicowaną – a współwystępującymi z nim zjawiskami społeczno-politycznymi i militarnymi budzi dziś największe zainteresowanie. Jednak dla mnie jako filozofa ciekawszy jest inny fenomen towarzyszący islamowi. Chodzi mi o myśl filozoficzno-teologiczną, która rozwinęła się w średniowiecznej kulturze muzułmańskiej. Kto kiedykolwiek zdawał egzamin z historii filozofii średniowiecznej, do końca życia zapamięta trud, jaki musiał włożyć w nauczenie się obcych słów oznaczających różne szkoły tej myśli.

A miała ona ogromny wpływ – nie tylko poprzez recepcję dzieł starożytnych, zwłaszcza Arystotelesa – na filozofię chrześcijańskiego średniowiecza. Zresztą wpływ ten trwa do dziś. W ang[-]lo-amerykańskiej filozofii religii wciąż, pomimo upływu czasu, dyskutuje się tzw. kosmologiczny argument na istnienie Boga – argument zaczerpnięty ze spekulatywnej teologii muzułmańskiej kalam.

Jego sformułowanie świadczy o zdolności pierwotnych twórców argumentu do podejmowania tak abstrakcyjnych zagadnień, jak zasada przyczynowości, skończoność lub nieskończoność łańcuchów kauzalnych oraz czasowy początek świata.
Przykładem wybitnego myśliciela muzułmańskiego jest żyjący na przełomie X i XI wieku wszechstronny perski uczony Awicenna (Ibn Sina).

Wpłynął on na metafizykę św. Tomasza z Akwinu swą koncepcją istnienia jako odłącznej przypadłości bytu. Istnienie – sugerował Awicenna – to coś, co dołącza się do jakiejś możliwej rzeczy, nadając jej aktualność. Wszystkie znane nam rzeczy zyskują i tracą istnienie, a więc nie istnieją mocą swej natury, lecz dzięki zewnętrznej przyczynie. Ponieważ nie sposób udzielać tego, czego się nie ma, wszystkie łańcuchy przyczyn kulminują w Bogu – najwyższym bycie, który niejako posiada istnienie z konieczności swej natury. Owszem, św. Tomasz znacznie zmodyfikował teorię Awicenny, ale w dużej mierze dzielił jego metafizyczne idee. Jedność myśli okazała się tu ważniejsza od różnicy religii.

Co łączy, co dzieli
Powyższy fakt nie dziwi, jeśli pamięta się, że doktryna każdej wielkiej religii monoteistycznej zawiera zarówno prawdy, do których człowiek może dojść samym rozumem, jak i prawdy oparte wyłącznie na objawieniu Boga. Te pierwsze mogą łączyć. Te drugie – ze względu na rozbieżność wiary...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę 20% TANIEJ

Zobacz więcej

POLECAMY

Przypisy