Kto się boi śmiechu

Ja i mój rozwój Praktycznie

Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie... - tak kończy się Rewizor Mikołaja Gogola. To uświadamia nam podstawową prawdę: lubimy się śmiać, ale najbardziej... z innych. Choć niektórzy śmiechu unikają jak ognia.

Śmiech to słabość, zepsucie, jałowość naszego ciała. Jest rozrywką dla wieśniaka, swawolą dla opilca – mówi niewidomy Jorge, jeden z bohaterów Imienia róży Umberto Eco. I gotów jest zrobić wszystko, by drugi tom Poetyki Arystotelesa nie dostał się w ręce jego braci z opactwa benedyktynów. Nawet zjeść nasączone trucizną karty starożytnej księgi...

Dla Arystotelesa śmiech jest narzędziem docierania do prawdy, Jorge natomiast boi się śmiechu. A jakie skojarzenia budzi on w Tobie? Czy jest źródłem lęku, radości, a może sposobem wywyższenia się? Czy lubisz rozbawiać innych? A może większej przyjemności dostarcza Ci ośmieszanie ich niedociągnięć i przywar? Jak dowodzą badania zapoczątkowane przez Willibalda Rucha i René Proyera z Uniwersytetu w Zurychu stosunek do śmiechu wiele mówi... o nas samych.

Kostyczny gelotofobik

Jorge to klasyczny gelotofobik. Ktoś, kto, gdyby mógł, wykreśliłby śmiech z arsenału ludzkich reakcji. Nie akceptuje go bowiem w żadnej postaci. Powodem tego jest... jego niska samoocena, brak pewności siebie. Czując się niewiele wartym, gelotofobik skłonny jest sądzić, że inni śmieją się właśnie z niego. Dlatego bezustannie bacznie „prześwietla” otoczenie, podejrzewając innych o chęć zabawy jego kosztem. Czujnie też obserwuje siebie i „pilnuje się”, by nie dostarczać innym pożywki dla żartów.

Taką postawę gelotofobik okupuje poważnymi konsekwencjami. Jego ciało się usztywnia – wróg śmiechu przyjmuje nienaturalną, spiętą postawę, która kojarzy się z drewnianą marionetką (tzw. syndrom Pinokia). Jego pozbawiona mimiki, maskowata twarz bywa porównywana do oblicza Sfinksa.

W sferze psychicznej ujawnia się „zamrożenie” uczuć – gelotofobikowi brak spontaniczności i otwartości na nowe doświadczenia, niechętnie nawiązuje i utrzymuje kontakty z ludźmi. Cechuje go swoisty przerost poczucia odpowiedzialności. Myśli głównie kategoriami „muszę” bądź „powinienem”, skrupulatnie wywiązuje się z powierzonych zadań, rygorystycznie trzyma się ustalonych zasad, odmawiając sobie prawa do choćby chwilowego wyłączenia się spod nadzoru Superego.
Nic dziwnego, że trudno mu doświadczyć szczęścia. Nie potrafi oddać się zmysłowym przyjemnościom ani zatopić się w ulubionej aktywności. Poczucie narzucenia różnych działań zniechęca, by się w nie zaangażować. W jego odczuciu śmiech „naznacza” wstydem. Zbyt powściągliwy i nadmiernie krytyczny wobec siebie, nie docenia swych komicznych kompetencji. Rzadko stosuje konstruktywne style humoru: afiliatywny, nakierowany na poprawę samopoczucia grupy i wzmacniający Ja – służący radzeniu sobie ze stresem. Nie potrafiąc „się odciąć”, gelotofobik staje się obiektem żartów. Sam najczęściej stosuje humor poniżający Ja, związany z wypieraniem własnych potrzeb emocjonalnych i maskowaniem uczuć.

Skłonności gelotofobiczne wiążą się z introwersją, neurotyzmem i depresyjnością. Lęk przed ośmieszeniem idzie również w parze z brakiem ugodowości, wynikającym z pełnego rezerwy i nieufności nastawienia do innych osób. Jak ustalili Karl-Heinz Renner i Timo Heydasch z Uniwersytetu Fern w Hagen, gelotofobicy posługują się unikająco-obronnym stylem autoprezentacji. Ukrywają informacje o sobie, sądząc, że mogą wywrzeć tylko złe wrażenie. Starają się nie być w centrum uwagi, skromnie opisują siebie, raczej umniejszając swe osiągnięcia.

Wieczny trefniś

Zupełnym przeciwieństwem gelotofobika jest gelotofilik. On uwielbia się śmiać, także z siebie. W jednym z eksperymentów Willibald Ruch oraz René Proyer prosili uczestników, by wyobrazili sobie i opisali najba...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy