Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

27 stycznia 2016

Kto się boi śmiechu

53

Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie... - tak kończy się Rewizor Mikołaja Gogola. To uświadamia nam podstawową prawdę: lubimy się śmiać, ale najbardziej... z innych. Choć niektórzy śmiechu unikają jak ognia.

Śmiech to słabość, zepsucie, jałowość naszego ciała. Jest rozrywką dla wieśniaka, swawolą dla opilca – mówi niewidomy Jorge, jeden z bohaterów Imienia róży Umberto Eco. I gotów jest zrobić wszystko, by drugi tom Poetyki Arystotelesa nie dostał się w ręce jego braci z opactwa benedyktynów. Nawet zjeść nasączone trucizną karty starożytnej księgi...

Dla Arystotelesa śmiech jest narzędziem docierania do prawdy, Jorge natomiast boi się śmiechu. A jakie skojarzenia budzi on w Tobie? Czy jest źródłem lęku, radości, a może sposobem wywyższenia się? Czy lubisz rozbawiać innych? A może większej przyjemności dostarcza Ci ośmieszanie ich niedociągnięć i przywar? Jak dowodzą badania zapoczątkowane przez Willibalda Rucha i René Proyera z Uniwersytetu w Zurychu stosunek do śmiechu wiele mówi... o nas samych.

Kostyczny gelotofobik

Jorge to klasyczny gelotofobik. Ktoś, kto, gdyby mógł, wykreśliłby śmiech z arsenału ludzkich reakcji. Nie akceptuje go bowiem w żadnej postaci. Powodem tego jest... jego niska samoocena, brak pewności siebie. Czując się niewiele wartym, gelotofobik skłonny jest sądzić, że inni śmieją się właśnie z niego. Dlatego bezustannie bacznie „prześwietla” otoczenie, podejrzewając innych o chęć zabawy jego kosztem. Czujnie też obserwuje siebie i „pilnuje się”, by nie dostarczać innym pożywki dla żartów.

Taką postawę gelotofobik okupuje poważnymi konsekwencjami. Jego ciało się usztywnia – wróg śmiechu przyjmuje nienaturalną, spiętą postawę, która kojarzy się z drewnianą marionetką (tzw. syndrom Pinokia). Jego pozbawiona mimiki, maskowata twarz bywa porównywana do oblicza Sfinksa.

W sferze psychicznej ujawnia się „zamrożenie” uczuć – gelotofobikowi brak spontaniczności i otwartości na nowe doświadczenia, niechętnie nawiązuje i utrzymuje kontakty z ludźmi. Cechuje go swoisty przerost poczucia odpowiedzialności. Myśli głównie kategoriami „muszę” bądź „powinienem”, skrupulatnie wywiązuje się z powierzonych zadań, rygorystycznie trzyma się ustalonych zasad, odmawiając sobie prawa do choćby chwilowego wyłączenia się spod nadzoru Superego.
Nic dziwnego, że trudno mu doświadczyć szczęścia. Nie potrafi oddać się zmysłowym przyjemnościom ani zatopić się w ulubionej aktywności. Poczucie narzucenia różnych działań zniechęca, by się w nie zaangażować. W jego odczuciu śmiech „naznacza” wstydem. Zbyt powściągliwy i nadmiernie krytyczny wobec siebie, nie docenia swych komicznych kompetencji. Rzadko stosuje konstruktywne style humoru: afiliatywny, nakierowany na poprawę samopoczucia grupy i wzmacniający Ja – służący radzeniu sobie ze stresem. Nie potrafiąc „się odciąć”, gelotofobik staje się obiektem żartów. Sam najczęściej stosuje humor poniżający Ja, związany z wypieraniem własnych potrzeb emocjonalnych i maskowaniem uczuć.

Skłonności gelotofobiczne wiążą się z introwersją, neurotyzmem i depresyjnością. Lęk przed ośmieszeniem idzie również w parze z brakiem ugodowości, wynikającym z pełnego rezerwy i nieufności nastawienia do innych osób. Jak ustalili Karl-Heinz Renner i Timo Heydasch z Uniwersytetu Fern w Hagen, gelotofobicy posługują się unikająco-obronnym stylem autoprezentacji. Ukrywają informacje o sobie, sądząc, że mogą wywrzeć tylko złe wrażenie. Starają się nie być w centrum uwagi, skromnie opisują siebie, raczej umniejszając swe osiągnięcia.

Wieczny trefniś

Zupełnym przeciwieństwem gelotofobika jest gelotofilik. On uwielbia się śmiać, także z siebie. W jednym z eksperymentów Willibald Ruch oraz René Proyer prosili uczestników, by wyobrazili sobie i opisali najbardziej przykrą sytuację ośmieszenia, jaka mogłaby ich spotkać. Okazało się, że niektórzy z badanych nie potrafili wykonać zadania – śmiech w żaden sposób nie kojarzył im się negatywnie.

Gelotofilika cechuje wysoka i stabilna samoocena oraz zaufanie do siebie. Jest przekonany, że umie rozbawić otoczenie. Nie odczuwa wstydu ani skrępowania w sytuacjach społecznych. Ma duże poczucie humoru. Z dużą dawką autoironii opowiada różne śmieszne historie z własnego życia; bez zakłopotania przyznaje się do niefortunnych pomyłek czy gaf. Potrafi zachować dystans do siebie i własnych ograniczeń. Aby rozbawić widownię, często sam prowokuje sytuacje, gdy można się z niego śmiać. Ceni „wspólnotę śmiechu”.

Gelotofilicy deklarują, że stosują wszystkie style humoru, choć najczęściej takie, które wspomagają radzenie sobie z problemami – czyli styl afiliatywny i wzmacniający Ja. Jak dowiedli Karl-Heinz Renner i Timo Heydasch, takie osoby preferują zdobywczy oraz teatralny, pełen ekspresji styl autoprezentacji. Lubią zwracać na siebie uwagę, być w centrum zainteresowania. Są elastyczne w doborze środków i form wyrazu, modyfikują je stosownie do kontekstu i reakcji odbiorców. Są ekstrawertywni – aktywni, towarzyscy, pogodni i serdeczni oraz otwarci na nowe doświadczenia. Cechuje ich zarazem niska sumienność – brak rozwagi, uporządkowania i wewnętrznej dyscypliny. Silnie rozwinięte standardy Ja idealnego wzmacniają ich dążenie do osiągnięć. Realizując swe aspiracje, skłonni są podejmować wyzwania i ryzyko.

Upodobanie do rozśmieszania innych jest silniejsze u mężczyzn niż u kobiet. Zapewne w ich przypadku humor działa podobnie jak „pawi ogon” – ma dowodzić dobrego wyposaże­nia genetycznego, m.in. inteligencji. Wydaje się też zaspokajać męską potrzebę podkreślania własnej pozycji, dominacji, górowania nad innymi.
Skrajne nasilenie skłonności gelotofilicznych na dłuższą metę może być jednak męczące dla publiczności. Zbyt swobodne, ekshibicjonistyczne zachowanie bywa postrzegane jako niedojrzałe i niestosowne do wieku, a wieczny „trefniś” stanowi przeciwieństwo solidnego, odpowiedzialnego i przewidywalnego partnera. Optymalny więc dla relacji wydaje się umiarkowany, a nie skrajny poziom gelo­tofilii.

Okrutny katagelastyk

Relacjom z pewnością nie sprzyja trzecia postawa – katagelastyka. On czerpie radość z bezlitosnego „naigrawania się” z innych ludzi. Wprawdzie ma du...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy