Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie , Otwarty dostęp

5 marca 2019

NR 3 (Marzec 2019)

Kto jest nie w porządku?

75

W trakcie terapii okazało się, że głównym motywem, który tworzy relację między państwem P., jest gra „To ty jesteś nie w porządku”.

Opowiem historię państwa P. Będzie to historia terapeutyczna, bo pochodzi z gabinetu terapeutycznego. A zarazem alegoryczna. Nie jest zmyślona, chociaż niektóre szczegóły – dla zachowania zasady poufności terapii – będą zmienione. 

Awantury i ciche dni

Pani Alicja i pan Błażej to osoby o wysokich kwalifikacjach zawodowych. Ona jest księgową w państwowej instytucji, on ekonomistą w korporacji. Mają dwoje dzieci: dwunastoletniego Czesia i dziesięcioletnią Dorotkę. Są w dobrej sytuacji materialnej. Można by powiedzieć, że są kochającą się rodziną, gdyby nie fakt, że co pewien czas zdarzają się między nimi awantury, po których następują „ciche dni”, trwające nawet kilka tygodni. Co gorsza, świadkami awantur są dzieci, co odbija się na ich zachowaniu. Stały się nerwowe, coraz częściej także się kłócą i mają coraz gorsze oceny. 

Jedna z awantur między państwem P. była tak ostra, że doprowadziła ich do gabinetu terapeuty rodzinnego. Otóż późną wiosną pojechali całą czwórką nad jeziora – zarówno pani Alicja, jak i pan Błażej lubili pływać kajakiem i zarazili tą pasją dzieci. Początkowo wszystko dobrze się układało: pogoda była piękna, humory dopisywały, i nawet uwaga nauczyciela, że Czesiowi grozi obniżenie oceny z zachowania, nie popsuła miłej atmosfery. Tak było do niedzieli. To wtedy – choć prognozy zapowiadały ulewy i silne wiatry – postanowili jeszcze raz popłynąć na wysepkę. Na środku jeziora złapała ich burza, przejażdżka zmieniła się w koszmar.

Chwilami sytuacja była naprawdę groźna. Na szczęście udało im się dopłynąć do brzegu. Wprawdzie byli przemoknięci, zmarznięci i skrajnie zmęczeni, ale obiektywnie rzecz biorąc wszystko zakończyło się happy endem. A raczej zakończyłoby się, gdyby nie rozpętała się inna burza, tym razem między rodzicami Czesia i Dorotki. Podczas podróży powrotnej nie zamienili ani jednego słowa, a w domu zaczęło się piekło.

Najpierw poszło o to, kto wymyślił, żeby w niedzielę, mimo złych prognoz, wypłynąć na jezioro. Pani Alicja oskarżała męża, że jeszcze w niedzielę rano powiedział „Ach, warto by powtórzyć wczorajszą trasę”. Pan

Błażej inaczej zapamiętał tę sytuację. Owszem, wspomniał, że w sobotę było miło, ale ostateczną decyzję o wypłynięciu w niedzielę podjęła żona, chociaż on miał wiele zastrzeżeń. Wśród licznych zarzutów, formułowanych coraz głośniej i agresywniej, były i uogólnienia typu „ty nic nie rozumiesz, co się do ciebie mówi”. Kłótnia trwałaby może dalej, gdyby nie wybuch płaczu Dorotki i jej krzyk: „Ja już dłużej z wami nie wytrzymam”. Do siostry dołączył...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy