Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Praktycznie

22 marca 2016

Kat domowy 

16

Prześladowca i oprawca ma czasem twarz... najbliższej osoby: rodzica, męża, żony, brata!Rani skutecznie, bo z bliska. Dobrze wie, co najbardziej zaboli. Dlaczego ofiara nie ucieka? Dlaczego z czasem sama staje się katem?

ALEKSANDER KRÓL: – Wydaje się, że zagrożenie jest gdzieś daleko, a tak naprawdę najniebezpieczniej jest w domu – tu bowiem zdarza się najwięcej aktów przemocy i nadużyć.
PRISCILLA DASS-BRAILSFORD: – Tak, bo tu najłatwiej o silne emocje, najłatwiej też odreagować złość na bliskiej osobie, bo ona jest pod ręką. A jednocześnie przez to, że jest bliska, nie obawiamy się, że nam odda i zaszkodzi w odwecie. W domu pozwalamy sobie na więcej, w mniejszym stopniu się kontrolujemy. Stąd już krok do nadużyć. Mam wrażenie, że przemocy domowej jest coraz więcej, potwierdzają to zresztą dane Amerykańskiego Programu Przeciwdziałania Przemocy Domowej. Rośnie liczba rodzin, w których ktoś jest ofiarą i potrzebuje pomocy.

Dlaczego tak się dzieje?
– W dużej mierze wpływa na to kryzys ekonomiczny. Wiele osób obawia się, że straci pracę bądź już ją straciło. Budżety rodzinne kurczą się i nie zaspokajają potrzeb wszystkich członków. To powoduje tarcia i konflikty między partnerami albo między rodzicami i dziećmi. Nie wszyscy radzą sobie z emocjami – lękiem, frustracją, rozczarowaniem. Nie wszyscy potrafią rozwiązywać konflikty bez przemocy. Na dodatek dzisiejsze społeczeństwo daje przyzwolenie na przemoc, również w rodzinie. Sceny agresji codziennie oglądamy w filmach i grach komputerowych. Dzięki nowym technologiom treści pełne przemocy szybko się rozprzestrzeniają i są powszechnie dostępne. W ten sposób przemoc przenika do domów.

Czym właściwie jest przemoc domowa?
– Amerykańskie Narodowe Centrum dla Ofiar Przestępstw definiuje przemoc domową jako świadome zastraszanie, napastowanie, maltretowanie i molestowanie kogoś – wszystko to, co w poczuciu ofiary i obserwatorów jest zachowaniem agresywnym. W najbardziej oczywistej postaci jest to agresja fizyczna: bicie, znęcanie się. Gdy ktoś kogoś szarpie za włosy, popycha, bije pasem – nie mamy wątpliwości, że jest to akt przemocy. Ale częściej znęcamy się w subtelny, mniej zauważalny sposób – ranimy bliskich słowami, budzimy w nich różne emocje, zawstydzamy, wpędzamy w poczucie winy. W tym znaczeniu mówimy o przemocy emocjonalnej.

W jaki sposób uderzamy w kogoś emocjonalnie?
– Na przykład poniżamy go, wyzywamy, udowadniamy partnerowi lub dziecku, że jest do niczego, że nic nie potrafi zrobić. Szydzimy z niego, wyśmiewamy jego cechy lub poglądy, porównujemy go wciąż z kimś, pokazując, że odstaje w dół – to wszystko boli bardziej niż uderzenie pasem. Wystarczy ironiczny ton głosu, pogardliwe spojrzenie, żeby podważyć pewność siebie domownika, utrwalić jego poczucie bycia gorszym. Przemocą jest też ograniczanie czyjejś wolności, zabranianie, uniemożliwianie realizowania swoich pasji, zaspokajania potrzeb – gdy partner nie pozwala nam podjąć pracy albo spotykać się z przyjaciółmi lub rodzicami.

Kto częściej dopuszcza się przemocy w domu?
– Sprawcami są zazwyczaj mężczyźni. Ofiary to najczęściej dwudziestoparoletnie kobiety. Maltretowane kobiety to jedna z największych w Ameryce Północnej grup pokrzywdzonych. Aczkolwiek zdarzają się też przypadki, gdy agresorem jest kobieta, a ofiarą – mężczyzna. W zależności od płci napastnika różne są formy agresji. Kobieta może rzucać czymś w partnera, spoliczkować go, kopnąć, ugryźć, uderzyć pięścią w stół. Mężczyźni najczęściej biją kobietę, okładają ją pięściami, duszą.

Bywa, że kat uzasadnia przemoc dobrem ofiary. „Lepiej, żebyś czasem dostał w skórę od ojca niż żeby cię życie miało pobić” – mówi w Gnoju Wojciecha Kuczoka ojciec, bijąc 10-letniego Wojtusia.
– I ofiara sama z czasem zaczyna w to wierzyć. Osoby, które doświadczyły przemocy w domu, często czują się winne tego, co je spotkało. Wierzą, że zasłużyły na takie traktowanie. W efekcie mają negatywny obraz własnej osoby i świata. Nikomu nie ufają.

Trudno zaufać komuś, jeśli najbliższa osoba – rodzic lub partner, od którego oczekujemy miłości, wsparcia i bezpieczeństwa – raniła, biła, ośmieszała.
– To prawda. Takie osoby często wycofują się w poczuciu odrzucenia i bycia porzuconym. Czują się odarte ze swojej intymności. Mają potem trudności z budowaniem bliskich relacji, bo bliskość kojarzy im się z bólem i nadużyciem. Brak im nadziei, że w przyszłości coś się zmieni. Bronią się, uciekając w bierność. Sprawiają wrażenie zamrożonych, skamieniałych. Tracą zainteresowanie innymi ludźmi, sprawiają wrażenie niezaangażowanych. A zarazem doświadczają wewnętrznego bólu. Nie potrafią panować nad swoimi emocjami, łatwo popadają w konflikty z otoczeniem.

Czy wszyscy reagują podobnie na przemoc ze strony rodziny?

– Nie, to zależy od indywidualnej wrażliwości osoby i od tego, w jaki sposób radzi sobie ze stresem. Jedni popadają w stan depresyjny: są stale przygnębieni, smutni i pełni niepokoju. Mają kłopoty z koncentracją i podejmowaniem decyzji. Inni reagują somatycznie: tracą apetyt, miewają rozstrój żołądka, przyspieszony oddech i kołatanie serca, pocą się nadmiernie i ciągle czują się zmęczeni, a na myśl o tym, co się stało, zaczyna ich boleć głowa. Z trudem zasypiają, a kiedy już zasną – dręczą ich koszmary. Jeszcze inni rozładowują stres pewnymi zachowaniami: popadają w konflikty w szkole lub pracy, uzależniają się od papierosów, alkoholu, narkotyków albo objadają się nadmiernie.

Pręgi i siniaki na skórze znikają, ale ślady, jakie przemoc najbliższych zostawia w naszej psychice, mogą trwać dłużej...
– Tak, rysy w psychice są trwalsze niż siniaki. Ofiary przemocy domowej nie są w stanie cieszyć się życiem, kochać innych. Unikają ludzi i miejsc, które przypominają im o tym, czego doświadczyły. A zarazem nie potrafią uwolnić się od przeszłości, uwięzione w niej – reagują infantylnie. Nie są w stanie dorosnąć, przejąć odpowiedzialności za swoje życie. Są podejrzliwe i drażliwe, ciągle poirytowane. Trwają w nieustannym pogotowiu, jakby za chwilę miały spaść na nie kolejne ciosy. Łatwo wpadają w złość.

A gdy dorastają i zakładają swoje rodziny, czy często robią to samo swoim bliskim? Biją ich?
– Tak. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoby, które jako dzieci doświadczyły przemocy, będą reagować agresywnie w dorosłym życiu. I będą maltretować swojego partnera i własne dzieci.

Dlaczego ofiara zmienia się w kata?
– Bo takich zachowań nauczyła się w dzieciństwie, obserwując agresję najbliższych i doświadczając jej na własnej skórze. W dorosłym życiu naśladuje te wzorce postępowania i przekazuje je następnym pokoleniom. Co więcej, taka osoba czuje mnóstwo wypełniających ją emocji, głównie złości, poczucia krzywdy i upokorzenia, ale nie umie radzić sobie z tymi uczuciami. Prawdopodobnie tak samo nie radził sobie z własnymi emocjami ten, kto ją bił. Ofiara nie miał...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy