Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

23 września 2021

NR 10 (Październik 2021)

Joga śmiechu - między terapią, gimnastyką i rozrywką

0 22

Czy istnieje terapia, która przypomina rozrywkę? Albo rozrywka lecząca jak terapia to, co boli? Metoda, która pozwala dotrzeć do pokładów radości ukrytych w nas i sprzyja budowaniu pokoju na świecie? Oto ona – joga śmiechu.

Joga śmiechu jest jedną z holistycznych metod psychosomatycznych, która celuje właśnie w przestrzeń „pomiędzy”. Pomiędzy terapią, ruchem/gimnastyką a zabawą. Świetnie sprawdza się jako miękka terapia uzupełniająca lub narzędzie codziennego budowania dobrego samopoczucia. Jest żywa i otwarta na znajdywanie ciągle nowych, harmonijnych sposobów docierania do pokładów radości, które w nas drzemią. 

Zarażanie się śmiechem 

By poznać początki jogi śmiechu, musimy cofnąć się w czasie: Bombaj 1995 r.  Wtedy Madan Kataria, internista, zainspirowany lekturą medycznych artykułów o dobroczynnych właściwościach śmiechu, postanawia sprawdzić, co można zrobić, by dorośli śmiali się więcej niż przeciętnie, czyli dziesięć razy dziennie (warto zauważyć, że dzieci śmieją się aż trzysta razy w ciągu dnia). Szczególnie, że lista korzyści, jakie zapewnia śmiech, jest imponująca, m.in. obniża on poziom kortyzolu, pobudza endorfiny oraz poprawia nastrój i oddychanie poprzez uruchomienie głębokiego oddechu przeponowego, uaktywnia geny odpowiedzialne za wydzielanie komórek antyrakowych, tzw. Natural Killers, podnosi odporność organizmu, stymuluje prawidłową cyrkulację krwi i podwyższa próg bólu, zwiększając tolerancję na ból.

Warto wiedzieć

Joga śmiechu jest czymś więcej niż tylko ćwiczeniami. To uznana na świecie metoda powstała z połączenia ćwiczeń śmiechowych, zrozumiałych dla wszystkich ludzi niezależnie od tego, skąd pochodzą i kim są, z ćwiczeniami oddechowymi jogi i relaksacjami. 

Najpierw dr Kataria próbuje z dowcipami. Spotkania spontanicznie zwołanego klubu dowcipnisiów zdają się zwiastować sukces, uczestnicy mają ochotę na więcej, przyprowadzają znajomych. Po tygodniu spotkań dowcipy okazują się jednak zawodnym środkiem: skończyły się neutralne i zgrabne kawały, zostały same kontrowersyjne – polityczne lub sprośne. U słuchaczy pojawiają się grymasy niesmaku. Kataria szuka innego sposobu. W artykule naukowym znajduje ciekawą informację, że nasze ciało nie rozróżnia śmiechu wywołanego świadomie i tego spontanicznego. Ważne jest pobudzenie pracy przepony, która rusza się nawet przy intencjonalnie wywoływanym: „ha, ha, ha”! Wychodzi więc z nową propozycją: spróbujmy tym razem wywołać śmiech za pomocą prostych ćwiczeń, a dzięki temu, że jesteśmy w grupie i utrzymujemy kontakt wzrokowy, będziemy się tym śmiechem zarażać. W ten sposób powstała nowa metoda. Ćwiczenia sprawdziły się i od tej pory pozwalają setkom tysięcy ludzi na całym świecie śmiać się, kiedy tylko zechcą. 

POLECAMY

Joga śmiechu jest czymś więcej niż tylko ćwiczeniami. To uznana na świecie metoda powstała z połączenia ćwiczeń śmiechowych, zrozumiałych dla wszystkich ludzi niezależnie od tego, skąd pochodzą i kim są, z ćwiczeniami oddechowymi jogi i relaksacjami. 

Podnosić innych na duchu 

„Duchowość jogi śmiechu jest bardzo prosta – twierdzi Kataria – uczymy się podnosić siebie na duchu, by móc służyć naszym spokojem i radością ludziom wokół nas”. Nie jest przypadkiem, że praktyka ta narodziła się akurat w Indiach – kraju, który od wieków przypomina ludziom o znaczeniu duchowości w życiu codziennym. 1

Warto wskazać na wielopoziomowość jogi śmiechu i płynących z niej korzyści. Pierwszy poziom to gimnastyka budująca zdrowie i zwiększająca odporność organizmu. Potem następuje poziom społeczny – joga śmiechu ułatwia otwieranie się na kontakty społeczne, sprawdza się jako metoda team buildingu: jeśli ludzie mogą sobie pozwolić na wspólny śmiech, łatwiej im się rozmawia i współpracuje. Trzeci poziom uruchamia potencjał rozwoju osobistego – śmiech i ta praktyka budują inteligencję emocjonalną, kreatywność, elastyczność, umiejętność szybkiego uczenia się nowych rzeczy. Ostatni poziom to inteligencja duchowa – praktyka wzmacnia nasze przekonania służące zaufaniu do siebie, swojej intuicji i zaufania do świata, a także ułatwia nam każdorazowo dostęp do sfery wewnętrznego wyciszenia.

Śmiechem w stres

W USA stres ma już „na koncie” 70% zgonów, 75% wydatków na służbę zdrowia i leczenie, a ich wartość wynosi ponad 2 biliony dolarów rocznie. Naukowcy szacują, że wzrost stresu jest w 96% odpowiedzialny za to, że wydatki na leczenie Amerykanów w latach 1980–2010 wzrosły o ponad 2/3. Więcej niż 70–80% chorób jest związanych z chronicznym stresem. 

Dodatkowo stres jest głównym źródłem alkoholizmu i innych uzależnień od używek, które dają chwilową ulgę. Na sam alkohol Polacy wydają rocznie około 40 mld złotych, a w pandemicznym roku 2020 spożycie wzrosło o 7%. Jeśli do tego dodamy 23 mld złotych corocznych wydatków rodaków na papierosy i 551 mln na antydepresanty, widzimy wielkość spustoszenia, choćby w samych portfelach, oraz mało skuteczne sposoby radzenia sobie ze stresem. 

Joga śmiechu redukuje stres fizyczny, umysłowy i emocjonalny. Daje korzyści fizyczne, psychologiczne, ale jest też sposobem na zabawę bez konieczności sięgania po wspomagacze. Coraz częściej staje się ważnym elementem programów antystresowych. 

A co z naturalnością?

Głównym rodzajem oporu, jaki spotykałem, propagując jogę śmiechu w Polsce, była obawa przed „śmiechem na akord” i tym, że zagrożona będzie nasza „naturalność” rozumiana jako prawo do smutku, gniewu czy pełnej grymasu miny. Bardzo cenimy wolność i często nie chcemy, by ktokolwiek coś nam narzucał, nawet śmiech. 

Praktykując jogę śmiechu pracujemy najczęściej z osobami, które same chcą się śmiać. 80% uczestniczek warsztatów jogi i jogi śmiechu to panie. Zdarzają się też osoby, którym dalej jest do radości, bo doświadczyły żałoby lub pandemia była dla nich emocjonalnym wyzwaniem. Warto pamiętać, by do niczego się nie zmuszać, szanując granice własne i innych ludzi. Podczas kursu instruktorskiego jogi śmiechu jedna z uczestniczek tuż przed rozpoczęciem zajęć dowiedziała się o śmierci bliskiej osoby.

Sama wniosła tę informację, mówiąc, że nie wie, czy dzisiaj da radę się z nami śmiać. Zaproponowałem medytację, w której mogła się spotkać ze smutkiem, poczuciem straty, zapraszając wewnętrzny spokój, a cała grupa naturalnie wspierała ją w tym. Dałem jej pełne prawo do opuszczenia zajęć w dowolnej chwili i do powstrzymania się od śmiechu. Efekt? Poczuła się z nami dobrze, została do końca i uczestniczyła w sesjach.
Sam, mimo długiej praktyki jogi śmiechu, miewam jak każdy sytuacje, gdy pojawia się we mnie smutek i gniew. Wcale nie mam ochoty na śmiech. Wtedy po prostu coś z tym robię, komunikuję swoje potrzeby, znajduję optymalny sposób wyrażenia ich lub...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy