Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Jestem swoim wrogiem i katem

141

Szkodzimy sobie na wiele sposobów, ignorując znane skądinąd albo dające się przewidzieć zagrożenia. Wiemy o szkodliwych, uzależniających właściwościach wielu substancji i leków – a mimo to sięgamy po alkohol, papierosa czy amfetaminę. Znamy przepisy i widzimy, co dzieje się na drogach - a jednak przekraczamy dozwoloną szybkość.

Wiemy o ryzyku nowotworów – ale latami nie zgłaszamy się na badania. I choć trudno na co dzień uniknąć działań o niepewnym wyniku, a tym samym związanych z ryzykiem, to wielkość owego ryzyka i prawdopodobieństwo szkody, na jaką się narażamy, są jednak różne i na ogół bierzemy je pod uwagę.
Na ogół – nie znaczy, że wszyscy. Niemal 10 proc. badanych osób, szczególnie tzw. młodych dorosłych (18 – 25 lat), przejawia ponadprzeciętną tendencję do systematycznego pomijania w wyborze zachowania związanych z nim potencjalnych zagrożeń. Nie chodzi tu o sporadyczne błędy w szacowaniu kosztów podejmowanych decyzji czy incydentalne impulsywne reakcje. Nie chodzi też o zdarzenia losowe. Chodzi o powtarzające się działania, w których w mniej bądź bardziej bezpośredni sposób obecne jest pragnienie lub choćby tylko akceptacja zagrożenia.
Wybitni psychiatrzy i suicydolodzy (specjaliści od samobójstw) – tacy jak Menninger, a współcześnie Farberow czy Merloo – sądzili, że nieświadome motywacje tych działań wiążą się z pragnieniem samounicestwienia lub samokarania. Człowiek owładnięty uczuciami wrogości wobec siebie albo wobec jakiegoś aspektu własnego „ja” – „pragnie” je zniszczyć. Lub też nękany poczuciem winy i nieuchronnej kary – redukuje swój lęk sam, „wymierzając sobie” niejako ową karę. Dopiero w latach 80. minionego stulecia pojawiły się tezy dopuszczające możliwość innego wyjaśnienia tych pozornie sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem, irracjonalnych sposobów postępowania. Kathryn Kelley wraz z zespołem badaczy doprecyzowała pojęcie szeroko rozumianej pośredniej autodestruktywności. Widzi jej przyczynę w przewadze emocjonalnej (kosztem racjonalnej) regulacji zachowania. Poszukiwanie przyjemności stanowi w tej koncepcji zasadę samoregulacji. Rzecz jednak w tym, że zachowania autodestruktywne nie zawsze dostarczają przyjemności. Podejmowany ponad miarę wysiłek czy znoszenie upokorzeń nie daje się w ten sposób wyjaśnić.

Inną hipotezę formułuje Roy Baumeister, psycholog społeczny i osobowości. Jego zdaniem wybór określonego zachowania poprzedzony jest procesem bilansowania wynikających zeń kosztów i korzyści. Niedocenianie kosztów, a przecenianie korzyści – to według niego najczęstsza przyczyna podejmowania działań ryzykownych. Zdarza się to szczególnie tam, gdzie korzyści (lub uniknięcie kosztów) mają charakter doraźny i pewny, a koszty są odsunięte w czasie i tylko prawdopodobne. Rozładowanie przykrego napięcia przy pomocy alkoholu, zaimponowanie kolegom brawurą w prowadzeniu samochodu, drakońskie diety czy ignorowanie zaleceń lekarza – oto dość typowe przykłady tego typu działań.
Jak to się dzieje, że tak wielu ludzi nie radzi sobie z rozwiązaniem podstawowego – zdaniem Abrahama Maslowa – dylematu „rozwój czy bezpieczeństwo i przetrwanie”? Co sprawia, że u tak wielu obrona subiektywnie pojmowanego bezpieczeństwa, paradoksalnie, staje się atakiem na samego siebie?
Nie ma prostej odpowiedzi na te pytania. Wiadomo, że jeśli jakieś zachowanie przyjmuje postać chroniczną i uogólnioną, wynikać to może z pozbawionego refleksji, nawykowego wzoru reagowania, z określonych schematów poznawczych i przekonań, z utrwalenia preferowanych albo jedynych dostępnych strategii radzenia sobie ze stresem, czy wreszcie ze skutecznych dotąd (choć dysfunkcjonalnych) sposobów zaspakajania potrzeb. Osoby z tendencją do pomijania (lub wręcz wyboru) zagrożenia, tj. osoby o autodestruktywnym stylu funkcjonowania, przejawiają jednak częściej niż inni pewne cechy wspólne, które zdają się tworzyć „osobowościowe tło” tendencji autodestrukcyjnych. Cechy te ujawniły się w większości prowadzonych przez nas badań nad pośrednimi formami samozniszczenia. Wymieniane są też w relacjach z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy