Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

2 grudnia 2019

NR 12 (Grudzień 2019)

Jeśli boli dusza

37

Jak rozpoznać, że potrzebujemy pomocy psychologicznej i znaleźć odpowiednią dla nas formę wsparcia?

Andrzej od dłuższego czasu ma poczucie, że jego życie utknęło w martwym punkcie. Praca w prestiżowej korporacji, ambitne zadania zawodowe, atrakcyjne życie towarzyskie, wyjazdy w egzotyczne kraje – to wszystko przestało go cieszyć, czuje się coraz bardziej sfrustrowany… Coraz częściej zdarza się, że ludzie doprowadzają go do szału. Bezmyślni, leniwi, skoncentrowani wyłącznie na sobie – nigdy specjalnie dobrze o innych nie myślał, ale teraz coraz trudniej mu pohamować gniew. Nie tylko na podwładnych – z nimi zawsze poczynał sobie ostro. Niestety, złapał się na tym, że robi awantury w sklepach i restauracjach, a prowadząc samochód, coraz głośniej przeklina innych kierowców. Raz nawet zatrzymał się, wysiadł i spoliczkował kierowcę, który na parkingu zajechał mu drogę. Tamten wezwał policję, szykują się nieprzyjemności. Kiedy opowiedział o tym koleżance z pracy, ta zachęcała go do zasięgnięcia porady psychologa. Chyba zwariowała! On ma się leczyć? To inni są nienormalni! 

Ania na studiach poznała fajnego chłopaka. Po dyplomie pobrali się, rodzice pomogli kupić mieszkanie. Szczęścia dopełniła ciąża Ani. Półtora roku po ślubie urodziła się śliczna dziewczynka. Ma teraz 3 miesiące, jest urocza. Wszyscy to mówią, tylko Ania tego nie dostrzega i nie jest w stanie się tym cieszyć. Mąż Ani dobrze zarabia, więc ona może siedzieć w domu z dzieckiem nawet kilka lat. I to ją przeraża, bo ma poczucie, że jej życie się skończyło, jakby utknęła w pustce – tylko pampersy i karmienie, którego Ania serdecznie nie znosi, choć przecież karmi, bo wie, że to najlepsze dla dziecka, wszyscy tak mówią… Spacery po parku, czasem pogawędka na ławeczce z inną „wózkową matką” to dla niej nie rozrywka, lecz katorga. A przecież wszystko jest OK, czego ona się czepia, chyba jest niewdzięczna! Tak w każdym razie twierdzi jej mąż. Ze swojego smutku Ania zwierzyła się najbliższej koleżance, a ta delikatnie zasugerowała jej wizytę u psychologa. Ania chętnie zwróciłaby się o pomoc do specjalisty, ale obawia się reakcji męża i rodziców.

Co pomyślą o niej jako o matce? Może uznają, że nie jest w stanie dobrze wychowywać dziecka? 

Piotrek już jako nastolatek czuł, że różni się od kolegów z klasy. Zawsze był bardzo nieśmiały, trzymał się na uboczu, zarzucał sobie, że chyba jest nadwrażliwy. W końcu o swoich kłopotach powiedział rodzicom, którzy – jak mu się wydawało – trochę się przestraszyli i postanowili umówić go na wizytę u psychologa. Wybór nie był łatwy – w Internecie roiło się od oferujących terapię ośrodków i gabinetów psychoterapeutycznych. W końcu wybrali ośrodek położony niedaleko miejsca ich zamieszkania. Okazało się, że psychoterapeutka była miłą kobietą, z którą Piotrkowi dobrze się rozmawiało. Lubił chodzić na te spotkania, miał poczucie, że wreszcie ktoś uważnie go słucha. Niestety, nieśmiałość i brak kolegów wciąż pozostawały nierozwiązanym problemem. A spotkania nie były tanie. Po kilku miesiącach rodzice zdecydowali o zakończeniu terapii. Zarówno oni, jak i Piotr wyszli z tego doświadczenia z przekonaniem, że psychoterapia nie jest skuteczna. Piotrek nadal był nieśmiały. Rodzice usłyszeli od terapeutki, że dobrze by było, aby nieco bardziej ufali synowi i mniej się o niego bali. To nie było całkiem pozbawione sensu, ale… bardzo trudne do zrealizowania. 

Wiele osób ma za sobą doświadczenia podobne do doświadczeń Andrzeja, Anny i Piotrka. Sugestia, że w kłopotach mógłby pomóc psycholog, napotyka bowiem podstawową przeszkodę – obawę przed przyklejeniem etykiety „wariata”, trudność z wyborem właściwego terapeuty i sformułowaniem realistycznych oczekiwań wobec psychoterapii. 

Psycholog czy psychiatra? 

Piotr mimo upływu lat wciąż zmaga się ze swoją nieśmiałością. Rzadko bywa wśród ludzi, rzadko poznaje kogoś nowego, nie radzi sobie z kontaktami towarzyskimi. Nigdy nie miał przyjaciół, o dziewczynie może tylko pomarzyć. A oczekiwania rodziny i jego samego rosną. Powoli wchodzi w wiek, w którym należałoby mieć już kogoś na stałe, myśleć o założeniu rodziny. To wszystko sprawia, że Piotr patrzy w przyszłość z coraz większymi obawami, a na siebie – z coraz większą niechęcią. Powoli zbliża się do decyzji, żeby mimo wcześniejszego rozczarowania poszukać jednak pomocy fachowca. Przecież niektórzy ludzie to robią.

Sam ma w pracy znajomą, która podobnie jak on jest bardzo nieśmiała. Piotr widzi jednak, że dziewczyna ostatnio częściej się odzywa do innych i zaczęła się uśmiechać. To właśnie ona, spotkawszy Piotra w firmowej kuchni, dyskretnie szepnęła, że chodzi na psychoterapię i bardzo sobie chwali. 

Dla Piotra decyzja nie jest jednak łatwa, bo kilku znajomych jego rodziców bierze leki „psychiatryczne”. Mężczyzna zastanawia się, czy ktoś, kto przyjmuje takie leki, jest normalny, czy chory psychicznie?

Rzeczywiście, decyzja o przyjmowaniu leków wpływających na nastrój, a pośrednio także na sposób myślenia, może być trudna. Takie wątp­liwości pojawiają się przede wszystkim u osób, które nie do końca odróżniają psychoterapeutę od psychiatry. Różnica jest jednak zasadnicza. Psychoterapeuta nie jest lekarzem, nie stawia diagnozy medycznej, nie przepisuje leków, natomiast może zachęcać do konsultacji u lekarza psychiatry te osoby, które cierpią z powodu bardzo intensywnych objawów, jak np. uporczywa bezsenność, apatia lub nadmierne pobudzenie czy myśli samobójcze. Takie objawy powodują niekiedy, że trudno od razu skorzystać z psychoterapii. W takich wypadkach powinna ją poprzedzić diagnoza medyczna i ewentualnie wsparcie farmakologiczne. Nie jest to jednak reguła. Jeśli więc ktoś obawia się kontaktu ze stawiającym diagnozę i przepisującym leki psychiatrą, w kontakcie z psychoterapeutą będzie się czuł bezpieczniej. 

Kiedy koniec terapii?

...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy