Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

20 listopada 2021

NR 11 (Listopad 2021)

Jaka jest przepustka do pewności siebie?

0 157

Bądźmy wobec siebie życzliwi, czuli i wyrozumiali. Nie unikajmy okazywania sobie współczucia. Bądźmy krytyczni, ale sprawiedliwi. Dzięki temu wzmocnimy swoją pewność siebie i zobaczymy, jak wartościowymi osobami jesteśmy.

Pewność siebie każdy z nas otrzymuje w „pakiecie urodzeniowym”, ale w różnych dawkach. Ja sama dostałam jej znacznie mniej niż mój starszy brat. W dzieciństwie, w okresie nastoletnim, a nawet we wczesnej młodości brakowało mi tej niczym niezachwianej wiary w siebie, której on miał naprawdę sporo. O dostrzeganiu jakichkolwiek mocnych strony nawet nie wspominam, bo po prostu ich nie widziałam. Na szczęście miałam wokół siebie dorosłych, których życzliwa akceptacja niewątpliwie pomogła mi zbudować przekonanie, że to, jaka jestem, ma wiele plusów.
Nie obawiajmy się jednak, że jeśli nie mieliśmy wspierającej rodziny, to już nigdy nie zbudujemy pewności siebie. Możemy kształtować ją sami – i bardzo często tak jest, że ktoś, komu rodzice „nie dmuchali w skrzydła”, w dorosłym życiu ma znacznie więcej pewności siebie niż inni. Ale może być też odwrotnie: ktoś, kto był zawsze „hej do przodu”, w wyniku trudnych doświadczeń życiowych może przez jakiś czas stracić pewność siebie. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli tylko nad nią popracuje, to z czasem ją odzyska. Musi jednak uzbroić się w cierpliwość, bo to długi proces, który wymaga zaangażowania i systematyczności. Pewność siebie bowiem jest jak mięsień, który potrzebuje regularnych treningów. Można ją budować i wzmacniać na każdym etapie życia. 
Trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić skutecznie.

Głośny nie zawsze znaczy pewny siebie

Często za wręcz przepełnione pewnością siebie uchodzą osoby głośne, przebojowe, ekspansywne, mocno skupiające na sobie uwagę. Otóż to wcale nie musi być prawda. Pyszałkowatość i arogancja często spełniają rolę swoistej maski lub – jak powiedziałaby profesor Brene Brown – zbroi, pod którą tak naprawdę skrywa się niepewność. To jedna z częściej stosowanych strategii, która ma ukryć brak pewności siebie, strach i spowodowane nim wewnętrzne rozedrganie. 
Z lęku przed krytyką, oceną lub brakiem akceptacji trzymamy wysoko gardę, osłaniając najbardziej miękkie i czułe miejsca. Taka postawa daje nam chwilowe poczucie kontroli i bezpieczeństwa. Na przeciwległym biegunie znajdują się: wycofanie, uległość i bierność. Ta strategia z kolei pozwala się schować, a w skrajnych przypadkach uciec. Sięgamy po nią, gdy nie mamy w sobie gotowości do otwartej konfrontacji z tym, co dla nas trudne. 
Prawdziwa pewność siebie jest gdzieś pośrodku. Nie musi manifestować swojej obecności ani siły. Dlatego nie krzyczy. Wręcz przeciwnie – często szepcze do nas: „Nic się nie stało. Spróbuj jutro jeszcze raz”. 
Jeden z najczęstszych błędów, jakie popełniamy wobec pewności siebie, to budowanie jej na tym, co zewnętrzne. Kolejne studia, awans, większe pieniądze, nowy związek mają sprawić, że poczujemy się bardziej pewne siebie. A gdy któregoś z tych czynników nagle zabraknie, nasza pewność siebie rozsypuje się jak przysłowiowy domek z kart. Dlaczego? Ponieważ zbudowałyśmy ją na niezwykle kruchym fundamencie. Autentyczna pewność siebie opiera się na wysokiej samoocenie, która wynika ze świadomości swoich zasobów, talentów, doświadczenia i kompetencji oraz akceptacji siebie takim, jakim się jest. Istotnym elementem prawdziwej pewności siebie jest… niepewność. Przecież nikt z nas na żadnym etapie swojego życia ani kariery nie jest w stu procentach pewny siebie. Ważne natomiast, aby zachować korzystne dla nas proporcje pewności i niepewności.

Co osłabia naszą pewność siebie?

Wiele czynników zewnętrzych i wewnętrznych wpływa negatywnie na naszą pewność siebie. Zacznijmy od tych pierwszych. Każdego dnia mierzymy się z różnego rodzaju wzywaniami. Problemy, kryzysy, trudności i porażki potrafią porządnie zachwiać naszą pewnością siebie. Co więcej, sami również działamy na jej niekorzyść. 
Dr Mary Welford w książce Budowanie pewności siebie. Podejście skoncentrowane na współczuciu wymienia trzech największych podgryzaczy pewności siebie:

  • poczucie 
  • wstydu, 
  • nadmierne 
  • staranie się i perfekcjonizm,
  • samokrytyka.

Odczuwamy trzy rodzaje wstydu: odzwierciedlony, zewnętrzny i wewnętrzny. Bez względu jednak na jego formę, wstyd osłabia naszą pewność siebie, ponieważ obniża naszą samoocenę i zostawia nas z poczuciem, że w oczach innych ludzi jesteśmy nieodpowiedni, gorsi lub niekompetentni. Chowamy się więc za maską lub wizerunkiem, które niewiele mają wspólnego z naszym prawdziwym obliczem. To potwornie wyczerpujące i drenuje z energii. Ponosimy więc ogromne koszty emocjonalne, a płacimy wewnętrznym spokojem i pewnością siebie, których ubywa każdego dnia.
Kolejnym wyjątkowo groźnym podgryzaczem pewności siebie jest dążenie do perfekcji. Kiedy wpadamy w pułapkę perfekcjonizmu i za wszelką cenę dążymy do ideału, nie czujemy się w pełni z siebie zadowolone. Nieustannie podnosimy poprzeczkę oczekiwań wobec siebie, aż w końcu wisi ona tak wysoko, że nie jesteśmy w stanie do niej doskoczyć. To powoduje wieczną udrękę i niezaspokojony emocjonalny głód. A stąd już tylko krok do samokrytyki, często bardzo krzywdzącej.
Słyszymy wtedy głos wewnętrznego krytyka, który z lubością wytyka nam najmniejszy nawet błąd, skutecznie podcinając skrzydła: „Weź się w garść”, „Zrób coś ze sobą”, „Nie histeryzuj”, „Nie dramatyzuj”, „Nie przesadzaj. Inni mają gorzej”. Ile razy słyszałyśmy te słowa? Raczej nie zachęcają do działania, prawda? Wręcz przeciwnie – sprawiają, że zamykamy się w sobie i wszystkiego nam się odechciewa.
Porównując się z ideałem, jaki stworzyliśmy w swojej głowie – osoby silnej, niezłomnej, która ze wszystkim świetnie sobie radzi – zawsze wypadniemy blado...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy