Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Materiały PR

11 maja 2022

Jak zbudować dobry, trwały i szczęśliwy związek? Rozmowa z autorkami poradnika „Superzwiązek”

0 308

Kiedy ratować związek, a kiedy lepiej odejść? Co jest główną przyczyną jego rozpadu? Jak zbudować zdrową relację z sobą samym? Kiedy miłość się kończy? Alina Adamowicz, doświadczona terapeutka i Justyna Moraczewska, autorka poradników dla kobiet, łączą siły i pokazują, jak pracować nad związkiem.

Jakim związkiem jest superzwiązek? 

Justyna Moraczewska: Chciałabym odpowiedzieć, że jest związkiem z naszych marzeń, ale te marzenia często prowadzą nas na manowce. Stąd gorycz rozczarowania. W marzeniach go idealizujemy i często odrealniamy. Karmiąc się w dzieciństwie archetypem miłości romantycznej z bajek, filmów i książek, często kierujemy się tym później w życiu dorosłym i łudzimy się, że finał: „I żyli długo i szczęśliwie”, to prawda. I to może być prawda, o ile dopiszemy do tego zdania: „…bo bardzo się starali, dbali o swój związek i pielęgnowali go. Obydwoje mieli świadomość, że nie jest im dany od tak po prostu, na zawsze. Szanowali się nawzajem i wspierali. Nie zaniedbywali siebie nawzajem, ale pozostawiali też przestrzeń niezbędną drugiej osobie. Uczyli się rozwiązywać konflikty i nie wychodzili z kłótni poharatani i upokorzeni. Nie karali się milczeniem, byli lojalni, nie obgadywali się za plecami. Nigdy nie stawiali siebie nawzajem w złym świetle, nie wykorzystywali słabości drugiej strony. Byli partnerami i przyjaciółmi. Rozumieli, że euforia miłości z czasem przygasa, więc trzeba dbać o ten ogień. Nie chowali w sobie urazy, pretensji do partnera, frustracji. Rozmawiali, rozmawiali i jeszcze raz rozmawiali. Potrafili się śmiać razem i robić głupoty, a czasem wspólnie płakać. Czuli się w tym związku bezpiecznie. Po prostu czuli się przy sobie… jak w domu.” Takim związkiem jest superzwiązek. 

Do kogo jest skierowana Wasza książka? Panuje przekonanie, że poradniki czytają głównie kobiety.

Alina Adamowicz: To jest książka dla kobiet, którą powinien przeczytać każdy mężczyzna! Oni też bardzo chcą budować relacje i tak, jak my wszyscy potrzebują wskazówek i porad. Przekaz  jest uniwersalny. Mówi nie tylko, jak budować relacje z partnerem, ale również z sobą samym. To genialna książka zarówno dla młodych dziewczyn wchodzących w pierwszy związek, jak i dla partnerów, których związek znalazł się na zakręcie i osób „po przejściach” miłosnych. Właściwie to książka na każdy etap życia.

A jak powinny czytać ją osoby, które nie są w związku, a są na etapie poszukiwanie partnera?

Justyna Moraczewska: Ta książka może przygotować grunt do dobrej relacji. Pokazuje mechanizmy, które dotyczą praktycznie każdej pary na różnych etapach bycia razem. Pomaga od początku budować zdrowy, pozytywny związek, ale jednocześnie daje wskazówki, kiedy należy odpuścić i wyjść z tego, co nam nie służy. Jest wiele obszarów w relacji, nad którymi trzeba i warto pracować, ale pewne zachowania i cechy charakteru od razu wskazują na to, że partner jest toksyczny, że nie warto inwestować emocji w taki związek. Bo zwyczajnie szkoda życia i naszego czasu. Po prostu trzeba brać nogi za pas i uciekać.  W książce można znaleźć precyzyjnie wypunktowane „czerwone flagi”, które są przestrogą już na samym początku, zanim wpadniemy po uszy i klapki opadną na oczy. Wtedy wykaraskać się będzie coraz trudniej.

Czytając niektóre fragmenty miałam wrażenie, że porady w książce dotyczą nie tylko relacji miłosnych, ale relacji w ogóle. 

Alina Adamowicz: Bo tak rzeczywiście jest. W każdej relacji, również miłosnej, potrzebujemy umiejętności stawiania granic, prowadzenia trudnych rozmów, kłócenia i godzenia się, zarządzania swoimi emocjami. Ta książka daje taką pigułkę wiedzy, co robić, a czego unikać, nie tylko w miłości, ale w każdej relacji, żeby nie zmarnować sobie życia. Człowiek stworzony jest do życia z innymi ludźmi, dlatego jakość naszych relacji nie tylko z partnerem, ale z bliskimi, przyjaciółmi, znajomymi i przede wszystkim z sobą samym wpływa na jakość naszego dobrostanu. Każdy z nas chce być szczęśliwy i spełniony. Każdy zasługuje na szacunek, dobrą miłość, wewnętrzny spokój, odpoczynek, docenianie, dobre słowa, czułość i uwagę. 

Justyna piszesz, że Twój szesnastoletni związek był szkołą życia. Jakie są najważniejsze rzeczy, których nauczyło Cię to doświadczenie? 

Justyna Moraczewska: Po pierwsze: można być ze sobą wiele lat, znać się jak łyse konie, spać ze sobą w jednym łóżku, a jednocześnie nie umieć się komunikować w sprawach fundamentalnych dotyczących relacji. A brak komunikacji to początek końca. Kumulowane żale, pretensje, niespełnione oczekiwania przez lata narastają. Prędzej czy później to musi zatruć relację - powolnie i podstępnie albo gwałtownym wybuchem. Nikt nie ma daru czytania w myślach, nawet jeśli nadajemy na tych samych falach. Po drugie: często zapominamy, że przez lata zmieniamy się. Zmieniają się nasze wartości, my sami stajemy się innymi, dojrzalszymi i bogatszymi w doświadczenia życiowe ludźmi. Warto co jakiś czas na świeżo spojrzeć na relację. I tu znowu pojawia się kluczowa komunikacja, czyli rozmowa z partnerem. Jeśli tego nie robimy, oddalamy się od siebie nawet tego nie zauważając. Aż w końcu po latach stajemy się sobie obcy. Po trzecie: z czasem w związku przestajemy zauważać rzeczy pozornie drobne, które przyjmujemy za oczywiste, a skupiamy się na tym, czego nam brakuje i z czego nie jesteśmy zadowoleni. A te codzienne drobiazgi, jeśli zbierzemy je razem, to prawdziwa piramida. Cennego praktykowania wdzięczności uczymy się zachwycając się zachodem słońca czy aromatem kawy, a nie doceniamy, że ktoś wynosi codziennie śmieci, odwozi dziecko do szkoły, czy gna do nocnej apteki przez pół miasta po Iekarstwo kiedy mamy gorączkę. Ostatnia rzecz: swoim związkiem powinniśmy w pierwszej kolejności zająć się sami, we dwoje. Jeśli komunikacja zawiedzie, nie jesteśmy w stanie się porozumieć i zrozumieć, to trzeba i to koniecznie, spróbować wspólnej terapii. Zwyczajnie należy zabrać związek do lekarza. Tymczasem zazwyczaj uzewnętrzniamy się przed rodziną, przed znajomymi i przyjaciółmi. Im się żalimy, od nich dostajemy recepty i  „dobre rady”. A nawet, jeśli ich intencje są dobre, to nie mają pojęcia, bo mieć nie mogą, jak naprawdę wygląda ta nasza relacja. Poza tym znają wersję tylko jednej strony, zatem nie mogą być obiektywni. Nie tędy droga do naprawy, o ile nam na niej zależy. Bo bliscy nie są ekspertami i jak się najczęściej okazuje ich własne związki są dalekie od ideału. Tak jak z chorym zębem nie dzwonimy do mamy tylko do dentysty, tak należy postąpić z chorującą relacją. Od jej leczenia jest terapia. 

Co zrobić, gdy jedna strona stara się, chce naprawić związek, zastanawia się, co w relacji szwankuje, a druga pozostaje obojętna? 

Alina Adamowicz: Zacząć o tym mówić! Zbyt często oczekujemy od partnera, żeby domyślił się tego, jakie są nasze potrzeby, co czujemy i o czym myślimy. Oczekujemy, ale nic o tym nie mówimy. Tymczasem nikt nie umie czytać w myślach. Trzeba zacząć umiejętnie mówić o swoich emocjach i oczekiwaniach. Warto skupić się więcej na sobie, okazywać sobie samej szacunek i troskę – w ten sposób uczymy innych, jak mają nas traktować. Dobrze pozbyć się nawyku dopasowywania się do wszystkich dookoła i stawiania siebie na dalszym miejscu. W wielu przypadkach partner zaczyna bardziej angażować się w odbudowę i rozwój związku, bo dzięki naszym działaniom lepiej rozumie, co może zrobić. 

Nie każdy związek da się uratować, czasami rozstanie jest jedyną słuszną drogą. Jak rozstać się dobrze? 

Justyna Moraczewska: Uniwersalna recepta chyba nie istnieje. Rozstanie zawsze wiąże się z bólem i z poczuciem straty. Zazwyczaj jedna ze stron jest w gorszej sytuacji, kiedy to partner/partnerka podejmuje decyzje o tym, że chce odejść. Kiedy jedno nadal kocha, nie ma chyba okrutniejszej propozycji jak: „Zostańmy przyjaciółmi.” I o tym warto pamiętać - nie zadawać dodatkowego cierpienia, kiedy czyjeś serce krwawi. Uważnie dobierać słowa, z szacunkiem, ze zrozumieniem, z empatią. W emocjach łatwo o wyzwiska i oskarżenia, które ranią. Zatem warto nie doprowadzać do tego momentu krytycznego, kiedy trudno je powściągnąć. Rozstawanie się to często proces, który z różnych powodów przeciągamy w czasie. W efekcie stoimy w rozkroku: emocjonalnie już nie jesteśmy razem, a na przykład wciąż mieszkamy ze sobą. W końcu dochodzi do takiego momentu, kiedy w tej drugiej osobie wszystko zaczyna nam przeszkadzać. Drażni nawet to jak kicha, jak odstawia szklankę, jak szura kapciami. A tu tylko krok od pogardy, która jest czymś destrukcyjnym i strasznym. Kiedy gardzimy drugim człowiekiem stajemy się zdolni do najgorszych rzeczy, o które sami siebie byśmy nie podejrzewali. W związku z tym, odpowiedź na pytanie: „Jak rozstać się dobrze, kiedy związku nie da się albo nie ma po co ratować?”, brzmi: JAK NASZYBCIEJ.

Piszecie zgodnie, że miłość nie wystarczy do zbudowania dobrej relacji. Czym według Was jest miłość? Kiedy się kończy? A może kiedy zaczyna? 

Alina Adamowicz: Miłość jest dla mnie królową pozytywnych emocji, która jak żadna inna, sprawia, że czujemy się pełni życia. I tak, jak o każdą emocję, można i trzeba o nią dbać i ją rozwijać. W związku miłość oznacza zaufanie, wzajemne zainteresowanie i zaangażowanie, poczucie więzi, spokoju i bezpieczeństwa, radość. Czujemy się ważni, wartościowi i kochani. Miłość się kończy, gdy osoba, którą kochamy, zrywa z nami więź emocjonalną, przestaje kochać, angażować się, wspierać i szanować. Kończy się tam, gdzie zaczyna się oszustwo, brak szacunku lub przemoc. Do miłości trzeba dołożyć umiejętność okazywania sobie uczuć, prowadzenia rozmów, szanowania własnych potrzeb. Często sobie nie zdajemy sprawy, jakie to ważne – dawać sobie czas i uwagę, akceptację i wzajemne docenianie się. Nie zdajemy, bo nikt nas tego nie nauczył. Na miłość nie dostajemy żadnej gwarancji i jeśli obie strony przestaną się starać, to nawet największe uczucie może wygasnąć.

Zazwyczaj rozpad związku to proces, który może trwać nawet latami i wpływają na niego przeróżne czynniki. A czy możne określić, co bez względu na wszystko, jest taką główną przyczyną rozpadu związku? 

Justyna Moraczewska: Każdy związek to odrębna historia, więc nie ośmielam się generalizować. Nad wieloma aspektami związku możemy pracować, dopóki jest sens, co pokazuje nasza książka. Nawet ogień miłości i pożądania, jeśli tylko jeszcze się tli, można ponownie rozpalić. Ale kiedy przestajemy patrzeć w jednym kierunku, kiedy nasze życiowe cele i wartości stają się rozbieżne, to chyba wtedy jest rozpad. A ponieważ w związki, zwłaszcza te małżeńskie, wchodzimy z różnych powodów (ciąża, presja rodziny, chęć poprawienia swojego statusu społecznego albo sytuacji materialnej), istnieje jeszcze jeden ważny powód, kiedy jedna ze stron zdaje sobie sprawę: „Ja chyba nigdy jej/jego tak naprawdę nie kochałem/nie kochałam.”

Każdy inaczej okazuje i odbiera miłość. Gary Chapman stworzył nawet teorię o pięciu językach miłości, która pokazuje, że każdy włada innym językiem i na różne sposoby doświadcza miłości. Myślicie, że dopasowanie na tym poziomie może być kluczowe w budowaniu relacji? 

Alina Adamowicz: To jeden z kilku ważnych obszarów, lecz sam w sobie nie wystarczy. Badania pokazują, że utrata bliskości, która prowadzi do zaniku więzi emocjonalnej, jest przyczyną rozpadu większości związków. Dlatego trzeba dbać o bliskość, aktualizować swoją wiedzę o partnerze, okazywać sobie miłość w sposób zrozumiały dla partnera (o tym pisał Chapman). Trzeba być na siebie czujnym emocjonalnie, dawać sobie czas na uważne słuchanie i na budowanie pozytywnych wspomnień. Związek po fazie zauroczenia i fazie napięcia, które przychodzą po zdjęciu „różowych okularów”, może wejść w dojrzałą fazę wzajemnej akceptacji. To wspaniały okres dla związku, w którym oboje partnerzy w wielu obszarach dopasowali się do siebie, dokonali pewnych kompromisów, które polepszyły ich relację i zrozumieli też, że są takie kwestie, w których się nie dopasują i nie dogadają. I jest to dla nich w porządku. Jeśli nadal komunikują się ze sobą, doceniają się i są zaangażowani, to ich relacja jest jednocześnie spokojna i rozwojowa, daje im poczucie bezpieczeństwa i radość.

Jeden z rozdziałów w książce poświęcacie niewłaściwym relacjom, czyli takim, z których dla własnego dobra jak najszybciej wyjść. Często dopiero po jakimś czasie orientujemy się, w jak szkodliwym układzie żyliśmy. Jakie sygnały świadczą o tym, że jesteśmy w niezdrowym związku? 

Justyna Moraczewska: Te sygnały płyną często z naszego serca i ciała. Ale jedną kluczową rzecz w tym rozdziale napisała Alina: „Kiedy częściej płaczesz niż się śmiejesz.” W każdej relacji są kryzysy i słabsze momenty, ale ogólny bilans powinien wychodzić na plus. Ośmieszanie, upokarzanie, deprecjonowanie naszej wartości, krytykowanie, nadmierne kontrolowanie, permanentne wytykanie wad i popełnionych błędów, brak zaufania, przemoc stosowana w jakiejkolwiek postaci, to nie jest miłość. Związek nie może być emocjonalnym rollercoasterem. Kiedy częściej czujesz się w nim źle niż dobrze, to znak, że należy uciekać, bo taka relacja może doprowadzić do zaburzeń depresyjnych albo lękowych. 

Podobno ludzie dobierają się na poziomie swoich psychopatologii, co by oznaczało, że jeżeli wchodzimy w relację z toksycznymi osobami, to mamy w sobie coś, co takich ludzi przyciąga. Czyli tak naprawdę na samym początku powinniśmy przyjrzeć się sobie…  

Alina Adamowicz: To jest bardzo ważny dla mnie temat – mogę zdradzić, że więcej będzie o tym w naszej kolejnej książce... Rzeczywiście najlepiej na początku poukładać sobie sprawy ze sobą, pogodzić się z przeszłością i uwolnić od traum, a przynajmniej podjąć pracę nad sobą. Warto też zrozumieć swoje prawdziwe potrzeby i polubić siebie. Gdy mamy dobrą samoocenę i zdrowe poczucie własnej wartości, to przyciągamy i wpuszczamy do swojego życia odpowiednie osoby. A gdy pomylimy się, to szybko stawiamy granicę, mówimy „nie” i wycofujemy się. Najlepsze związki tworzą dwie stabilne psychicznie osoby, które nie potrzebują tego, żeby druga osoba je uszczęśliwiła, dopełniła lub uratowała. Mogą żyć bez siebie, ale świadomie wybierają wspólne życie w związku, w który będą się angażować, rozwijać i celebrować. Na początku książki napisałam taką przypominajkę, którą chciałabym, żeby zapamiętała i zastosowała każda z nas: „Wybacz sobie, że zgadzałaś się na mniej niż zasługiwałaś, ale nie rób tego więcej.”  
 

 

Alina Adamowicz - doświadczona terapeutka, coach i mentorka kobiet, wykładowczyni akademicka. Popularyzatorka psychologii pozytywnej stosowanej. Autorka i współautorka bestsellerowych poradników, między innymi: Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie, Pozytywki, Dziennik Inspiracji. Założycielka Stowarzyszenia Akademia Pozytywnych Kobiet. Prowadzi indywidualne sesje terapii i warsztaty rozwojowe dla kobiet. Na swoim popularnym profilu instagramowym @alka_positive inspiruje kobiety do wprowadzania pozytywnych zmian w relacjach miłosnych, zawodowych i z samą sobą.

Justyna Moraczewska - dziennikarka i stylistka od ponad 20 lat związana z mediami dla kobiet. Wieloletnia szefowa działu mody w miesięczniku „Cosmopolitan” oraz działu urody w magazynach „In Style” i „Gala”. Zajmowała się również wizerunkiem gwiazd i osób publicznych. Autorka książek Kobiety Rakiety. My z pokolenia X oraz Moja siła. Jak przerwać krąg przemocy i zacząć życie bez lęku. prowadzi profil na Instagramie @justpassionblog, na którym pisze o urodzie, modzie, zdrowym i świadomym stylu życia. Autorka projektu wspierającego drogę kobiet do samorozwoju i samoakceptacji #piekniejszabedzieszsilniejsza.

Przypisy