Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Jak psycholog widzi scenę polityczną?

0 215

Dlaczego demokracja łączy sięz konfliktami? Czym jest psychologia polityczna, dlaczego ludzie zostają politykami, co to jest paranoja polityczna?

Dr hab. Krzysztof Korzeniowski, profesor Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, pracownik Instytutu Psychologii Polskiej Aka-demii Nauk. Główny przedmiot jego zainteresowań to psychologiczne czynniki powodzenia transformacji systemowej, czyli próba odpowiedzi na pytanie, jakie psychologiczne czynniki mogą utrudniać bądź ułatwiać przejście przez zmianę społeczną od komunizmu do demokracji.

Zofia Barczewska: – Od kiedy mówi się w Polsce o psychologii politycznej?
Krzysztof Korzeniowski: – I zjawisko, i pojęcie zaistniały na fali zmian systemowych w latach 80. Psychologowie również chcieli wziąć udział w debacie politycznej nad przyszłym kształtem państwa i pomóc w procesie zmian. W tym czasie w Instytucie – wtedy jeszcze Zakładzie Psychologii Polskiej Akademii Nauk – podjęto badania i analizy teoretyczne na ten temat. Były one kontynuowane i rozwijane w latach 90. Obecnie psychologią polityczną zajmują się naukowcy w wielu ośrodkach w Polsce, a jednym z najaktywniej działających jest Pracownia Psychologii Politycznej Instytutu Psychologii PAN.

– Czym zajmuje się psychologia polityczna?
– Aktorami sceny politycznej, rządzonymi i rządzącymi. Badania i analizy z zakresu psychologii politycznej dotyczą zwykłych wyborców, ale także parlamentarzystów, przywódców ugrupowań politycznych, mówiąc krótko, klasy politycznej. Jednak większość badań dotyczy zwyczajnych ludzi, którzy tak naprawdę rzadko „zachowują się politycznie”, zwykle przy okazji wyborów, podczas gdy politycy „zachowują się politycznie” codziennie.
Dziwnym zjawiskiem jest dla mnie to, że ludzie zajmują się polityką – sferą, która jest przecież od nas bardzo odległa. Nie dotyka nas bezpośrednio, jak na przykład pogoda czy zdrowie. Czasami rozmawiamy o polityce, ale tak naprawdę to zaledwie raz na parę lat idziemy do lokalu wyborczego, wrzucamy do urny swój głos albo tego nie robimy z przekonania lub bez przekonania. Nie ma polityki w naszym codziennym doświadczeniu. Lecz z drugiej strony polityka jest niezwykle angażująca. Istnieje takie przykazanie: przy stole nie należy rozmawiać o polityce. Bezpieczniej jest rozmawiać na przykład o pogodzie, bo nie grozi to konfliktem przy obiedzie. Nie potrafię tego wyjaśnić.

– Co to jest zachowanie polityczne?
– Najprościej mówiąc – obcowanie z polityką. Jest to myślenie lub działania dotyczące zdarzeń lub zjawisk politycznych oraz aktorów sceny politycznej. Przykładami tego rodzaju zachowań mogą być: rozmowy i dyskusje o polityce, akcje protestu lub poparcia, chodzenie lub niechodzenie na wybory.

– Na jakim etapie transformacji systemowej znajduje się Polska?

– Niektórzy politolodzy twierdzą, że transformacja już się skończyła i teraz mamy czasy tzw. konsolidacji, czyli stabilizacji struktur państwowych. Argumentują to przekonanie ustabilizowaniem instytucji demokratycznych oraz systemu partyjnego. Jednak twórcy tak zwanej Platformy Obywatelskiej zrobili niezły dowcip tym, którzy uważają, że jest już po transformacji. Polska scena polityczna przechodzi obecnie pewien kryzys i daleko jej do stabilizacji. Można też powiedzieć, że demokracja jest transformacją – nieustannie się zmienia i przeżywa rozmaite kryzysy. Poza tym, opiniom o zakończeniu fazy przemian przeczy fakt, że istnieje rozbieżność między kształtem państwa politycznego a mentalnością obywateli. Państwo wydaje się być demokratyczne, ustabilizowane i otwarte, natomiast mentalność społeczeństwa odbiega od tego modelu. Polacy są coraz bardziej autorytarni, zagubieni i zdezorientowani – są w stanie anomii – nie wiedzą, co jest dobre, a co złe, czują się politycznie wyalienowani – odczuwają bezsilność i wyobcowanie. Narastają negatywne ustosunkowania wobec systemu i własnej sytuacji życiowej. Można przypuszczać, że transformacja w pewnym sensie zakończy się, kiedy zaczniemy naszą mentalnością przynajmniej nadążać za rzeczywistością państwową.

– Co to znaczy mentalność autorytarna?

– Autorytaryzm jest to rys mentalności, system przekonań, że rzeczywistość społeczna jest zorganizowana hierarchicznie. Muszą być lepsi i gorsi, silni i słabi. Z tym wiążą się kolejne przekonania: należy bezwarunkowo podporządkować się autorytetom – tym, którzy są wyżej, ale z drugiej strony można wymagać posłuchu od tych, którzy są niżej. Kolejną cechą jest rezygnacja z własnej podmiotowości – oddanie możliwości decydowania tym, którzy są na górze, uzależnienie się od ich władzy. Pojawia się też skłonność do stosowania tzw. autorytarnej agresji, czyli gotowość do karania nawet za niewielkie przewinienia tych, którzy są niżej w hierarchii, ale i przekonanie, że jeśli zasłużę, to mi również należą się baty, od tych, którzy są ponad.

– Jak się przejawia tego typu mentalność w społeczeństwie polskim?
– W latach 90. po rewolucji systemowej z roku na rok coraz więcej Polaków wyznawało poglądy autorytarne. Co roku powiększała się o kilka procent grupa społeczeństwa akceptująca twierdzenia świadczące o autorytaryzmie. Pod koniec lat 90. odsetek ten sięgnął około 70 proc. Polski autorytaryzm jest widoczny również w wielu codziennych sytuacjach, np. w zachowaniach rodziców wobec dzieci. W Polsce obowiązuje tradycyjny system wychowawczy. Dzieci mają być grzeczne i posłuszne. Nie tyle pracować nad swoją fantazją czy wyobraźnią, co zachowywać się tak, jak wypada chłopcu czy dziewczynce. Również widoczne jest to w stosunku do zwierząt: Polacy lubią mieć wytresowane, posłuszne psy – nie tak jak w typowo demokratycznych krajach, gdy pies jest raczej przyjacielem i członkiem rodziny. Autorytaryzm przejawia się również w decyzjach wyborczych. Sporo polskich ugrupowań o tendencjach autorytarnych czy w jakimś stopniu faszyzujących znajduje posłuch i uznanie wśród wyborców. Autorytaryzm Polaków przejawia się także w akceptacji skrajnych wypowiedzi, na przykład przedstawicieli kleru. Wypowiedzi księdza Jankowskiego nie wywołują ogólnego sprzeciwu. Ludzie machają ręką: „a powiedział”. W krajach demokratycznych komuś, kto wypowiada się w podobny sposób, nikt by nie podał ręki.

– Co to jest alienacja polityczna?

– Alienacja to pewien rys mentalności, który polega na przekonaniu, że jesteśmy bezsilni lub bezradni wobec świata. Nie możemy sprawować kontroli nad tym, co się dzieje – zarówno w sensie praktycznym, gdy nie mamy poczucia wpływu na rzeczywistość, jak i poznawczym – kiedy ta rzeczywistość jest dla nas niezrozumiała i nie jesteśmy w stanie pojąć mechanizmów nią rządzących. Nie potrafimy zapanować nad światem w sposób opisowy albo nie wiemy, co jest dobre, a co złe – jesteśmy zagubieni aksjologicznie. Taki stan dezorienatacji co do wartości nazywamy anomią. I wreszcie alienacja to również poczucie wyobcowania z rzeczywistości.

– Co się dzieje z ludźmi, którzy doświadczają tego typu odczuć?
– Większość Polaków jest w stanie alienacji i anomii. Ta grupa społeczna zwykle nie głosuje w wyborach. I to jest – okazuje się – korzystne dla systemu politycznego, bowiem gdyby głosowali, to oddawaliby swe głosy na „oszołomów”. Potwierdzają to liczne badania. Jeśli ktoś jest zagubiony, zdezorientowany, wyobcowany, przeżywa coś w rodzaju „głodu sensu”. Kiedy odczuwamy głód fizjologiczny, chcemy najszybciej go zaspokoić. Nie myślimy o rarytasach, nie szukamy wyrafinowanych potraw – wystarczy prosta kanapka, chleb z masłem. Podobnie z „głodem sensu” – dla ludzi w stanie alienacji i anomii najprostsze rozwiązania są najlepsze. Nie zastanawiają się nad rozmaitymi niuansami demokracji. Najłatwiej im się odwołać do najprostszych rozwiązań – populistycznych i faszystowskich. Głosują na tych, którzy najbardziej im odpowiadają i mówią – czarne jest czarne, białe jest białe. Gdyby Polacy w stanie aliencji czy anomii decydowali się na oddanie głosu, to przy władzy byłby Stan Tymiński i coś w rodzaju Partii X. Jednym z poważnych czynników wpływających na powodzenie tego kandydata w I turze wyborów w 1990 roku była właśnie anomia – stan zagubienia i dezorientacji społecznej.

– Co skłania ludzi do działalności politycznej?

– Potrzeba władzy, pieniądze, prestiż czy chęć potwierdzenia własnego ja. Istnieją też tacy, których skłania do działalności politycznej powołanie: chęć służenia ludziom i narodowi. Ale to rzadkie przypadki wśród naszych polityków. Nieda...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy