Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny , Otwarty dostęp

15 czerwca 2020

NR 5 (Czerwiec 2020)

Jak oswoić się ze stresem w rodzicielstwie?

210

Jak nauczyć się zarządzać energią stresu i rozumieć własne lęki, być uważnym i świadomym rodzicem nie tylko w czasie kryzysu? Przed jakimi wyzwaniami stanęli rodzice w czasie pandemii?

Kolejny dzień izolacji. Ala przestała już liczyć czas. Od wczesnego ranka organizuje życie rodziny, która spędza razem całe dni. Tak bardzo tego wcześniej pragnęli, ona i jej mąż Arek. A teraz? Od wielu dni ma przecież na co dzień męża i dzieci, są ze sobą bez przerwy, ale czy są dla siebie? Każdy ma swoje obowiązki i potrzebę przestrzeni. Jak to zorganizować, by wszyscy domownicy czuli się dobrze? Coraz trudniej jej znaleźć odpowiedzi, coraz częściej pojawiają się obawy, że nie zawsze potrafi zapanować nad emocjami i rano, gdy jeszcze wszyscy śpią, pojawiają się łzy. To one oczyszczają jej umysł z niepokojów i lęków o swoich najbliższych i pozwalają przygotować się do stawienia czoła wyzwaniom kolejnego dnia. 
Chce z tymi wyzwaniami poradzić sobie sama. Czuje, że jedynym jej towarzyszem jest stres i wie, że jeśli pozwoli mu sobą zarządzać, on ogarnie również jej rodzinę. Jeśli będzie go unikać, on powróci w najmniej oczekiwanym momencie ze zdwojoną siłą. I to paradoksalnie staje się jej mocą, świadomość sytuacji, w której się znaleźli ona i jej bliscy, pozwala jej zrozumieć, jak funkcjonują ludzie w kryzysie i dać sobie prawo do łez. Jednak Ala czuje, że negatywne emocje gromadzą się w postaci zmęczenia, rozdrażnienia, gniewu i dlatego wybiera numer do terapeutki, by podczas rozmowy telefonicznej przepracować emocje, uświadomić sobie swoje potrzeby, a tym samym zapobiec własnej frustracji. 

POLECAMY

Jak zadbać o własne szczęście? Tylko szczęśliwi dorośli wychowują szczęśliwe dzieci

Dzieci uczą się przez naśladowanie. Modelowanie zachowań innych jest konsekwencją działania neuronów lustrzanych, odkrytych przez Giacomo Rizzolattiego. Prace jego zespołu pozwoliły sformułować tezę o istnieniu neurobiologicznego rezonansu, co oznacza, że obserwowanie czynności wykonywanej przez kogoś innego prowadzi u obserwatora do aktywacji własnego programu neurobiologicznego i to dokładnie tego programu, który byłby w stanie doprowadzić do wykonywania obserwowanej czynności we własnym organizmie. Z tego wynika, że nasze zachowania determinują zachowania innych i vice versa. Ziewnięcie jednej z osób powoduje serię ziewnięć, dlatego słyszymy tak często, że ziewanie jest zaraźliwe. Podobnie jest z każdą inną reakcją na zachowania otaczających nas ludzi. Ponadto wiadomo, że już malutkie dzieci współodczuwają emocje dorosłych. Jeśli więc pragniemy spokoju i równowagi psychicznej dla naszych dzieci, trzeba nam zacząć od siebie, przy czym istotne jest, by zadbać zarówno o umysł, jak i o ciało. Warto wsłuchać się w jego potrzeby, począwszy od oddechu, bo jeśli będziemy podążali za własnym oddechem, zarówno my, jak i nasi bliscy, poczujemy, że żyjemy pełnią życia. Człowiek pytany o to, co robi na co dzień, wymienia szereg czynności, ale zazwyczaj pomija tę kluczową, jaką jest oddychanie, a właśnie ta bardzo prosta praktyka uważnego oddychania, pozwala nam połączyć umysł z ciałem, umożliwia dokonywanie zmian oraz uwalnianie napięcia. Podążając za wdechem i wydechem, skupiamy się, stajemy się mocni i stabilni. Świadome oddychanie to niesienie pomocy samemu sobie, naszemu ciału, w którym nagromadziły się napięcia i bóle. Trudne sytuacje prowadzą do kumulowania fizycznych objawów stresu, a pandemia, z którą przyszło nam się mierzyć, niewątpliwie należy do sytuacji trudnych, bo niezgodnych z naszymi przewidywaniami przyszłości, czyli nieustannie stawianymi przez nasze mózgi prognozami. Epidemia i związana z nią kwarantanna były dla mózgu zaskoczeniem, co oznacza, że mózg opierając się na swojej wiedzy dokonał błędnej diagnozy, a następnie stanął przed zadaniem rozwiązania tej pomyłki, co mógł uczynić na różne sposoby: zmienić prognozę niczym odpowiedzialny naukowiec modyfikujący swoje hipotezy, trzymać się prognozy niczym naukowiec ignorujący wszystkie niepasujące do jego hipotezy dane lub uczyć się i odkrywać nowe, jak ciekawy świata naukowiec. Mózg nieustannie prognozuje, a prognozy i powiązane z nimi błędy diagnozy są kluczowym składnikiem tworzącym emocje. Jednak, aby doświadczać lub postrzegać emocje, potrzeba pojęcia emocji, co oznacza, że bez pojęcia „strachu” mamy problem z jego nazwaniem, a bez pojęcia „smutku” nie możemy dostrzec smutku u innej osoby. Emocje są społecznie rzeczywiste, a zatem nie ma ich obiektywnych pomiarów niezależnych od obserwatora. Pojęcia emocji przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a mózg jako nośnik kultury, pomaga je tworzyć i utrwalać. Dlatego warto uczyć swoje dzieci pojęć emocji, ponieważ w ten sposób tworzymy im rzeczywistość społeczną i wręczamy narzędzia do regulowania budżetu ich ciał, do nadawania znaczenia ich doznaniom i reagowania na nie. 

Jak zrozumieć swoje lęki i kontrolować swoje reakcje?

Lęk jest złożonym stanem emocjonalnym podobnym do strachu, powstającym w wyniku analogicznych procesów zachodzących w mózgu, dlatego obydwa stany implikują podobne reakcje fizjologiczne oraz zachowania. Jednak w odróżnieniu od strachu, lęk nie jest związany z wyraźnym, realnym i możliwym do zidentyfikowania zagrożeniem. Odczuwanie lęku jest czymś naturalnym w sytuacji kryzysu, ponieważ musimy stawić czoła zupełnie nowej rzeczywistości, a problemy, które się pojawiają, wydają się często niemożliwe do rozwiązania. To powoduje, że wielu osobom nie jest łatwo uwolnić się od zmartwień i obaw, zwłaszcza, gdy jako dorośli jesteśmy odpowiedzialni za nasze rodziny. Jak twierdzi Jesper Juul:
Dzieci potrzebują rodziców jako przywódców stada, którzy pomogą im odnaleźć się w puszczy życia – dokładnie tak samo jak małe wilczki. Dzieci potrzebują rodziców, którzy wysyłają im jasne sygnały. Ale jak być przywódcą rodziny, gdy samemu się nie wie, którą drogę wybrać, w którym kierunku podążać, gdy trudno nam opanować swoje ciało: oddech przyspiesza, zaczynamy się pocić, a serce nam bije mocniej niż zazwyczaj? Dlatego tak ważne jest, by rodzice najpierw zadbali o własną harmonię i równowagę. Nie zawsze jednak jest to łatwe. Uświadomienie sobie, skąd się biorą lęki i jak z nimi pracować, jest procesem, a dzieci nie mogą czekać, potrzebują rodziców tu i teraz. Istotne jest więc, by rodzice mieli na uwadze, że podstawą tworzenia relacji jest zaufanie, a ono buduje się na prawdzie. Jeśli odczuwasz obawy, trudno Ci zrozumieć sytuację, czujesz się zagubiony, nie wiesz, w którą stronę ruszyć, nie ukrywaj tego, mówiąc dziecku, że wszystko jest w porządku, że nie ma się martwić, że ma być szczęśliwe. Jak dzieci mogą być spokojne, skoro czują, że my się lękamy? Jak mają nam ufać, skoro wyczuwają niespójność między tym, co mówimy, a tym, co czujemy? Jak mają znajdować w nas wsparcie, jeśli powtarzamy, że człowiek nie może okazywać słabości? A przecież niedoskonałość, jak mówi Brene Brown, jest darem, a naszą mocą nie jest wcale pewność i jasność sytuacji, czego tak często oczekujemy, bo lubimy to, co skończone i zamknięte, ale autentyczne życie, dlatego naszą mocą jest bycie rozważnym, poszukiwanie inspiracji i działanie. Nie będziemy mogli wykorzystywać własnych zasobów, dopóki będziemy uważali nasze życie za coś, na co nie mamy wpływu. Trzeba znaleźć środowiska, przestrzenie, które będą nas inspirować i zacząć działać już dziś, na przykład praktykować uważne oddychanie, zapisać się na kurs online, żeby się dowiedzieć, jak działa ludzki mózg czy kupić książkę na temat komunikacji i budowania relacji.  
Człowiek interpretuje kryzys jako zjawisko niepożądane, naruszające poczucie stabilności, mogące mieć wiele negatywnych konsekwencji. Chcąc uwolnić się od stresu, dać upust napięciu, złościmy się, blokując tym samym świadomość emocjonalnego i fizycznego bólu. Niepokój i lęk są bolesnymi emocjami, które uruchamiają psychologiczny mechanizm alarmowy. Opanowanie emocji pozwala poczuć się lepiej, dlatego warto zadbać o kilka kluczowych kwestii, które pozwolą na przywrócenie równowagi poziomu energii, a są to przede wszystkim ruch, co jest charakterystyczne dla wszystkich zwierząt, oraz używanie mentalnych pojęć, co jest umiejętnością zarezerwowaną tylko dla ludzi, a co umożliwia kontrolowanie naszych emocji. Warto więc wspólnie potańczyć, iść na spacer do lasu, a także włączyć pozytywne myślenie oraz karmić siebie i bliskich dobrym słowem.
 

WARTO PAMIĘTAĆ! 

Prowadząc z dziećmi rozmowy na trudne dla nich tematy, warto pamiętać, że: Zdrowa komunikacja tworzy przestrzeń do wdrażania żalu i opisywania krzywd, do wypowiedzenia prawdy. Sprzyja intymności, nawet jeśli droga prowadząca do niej nie jest łatwa, bo na światło dzienne wyciąga się trudne emocje (Stiffelman, 2017: 131). 


W jaki sposób stworzyć przestrzeń, w której wszyscy domownicy będą mogli oddychać?

Każdy człowiek jest indywidualnością i każdy ma trochę inne wyobrażenie przestrzeni, w której czuje się dobrze, dlatego nie ma jednej właściwej odpowiedzi na to, jak ta przestrzeń miałaby wyglądać. Ważne, by wszyscy domownicy mogli poczuć się jej współtwórcami, a także by dawała ona możliwość poczucia przynależności przy jednoczesnym poszanowaniu odrębności.
Brene Brown w książce Dary niedoskonałości daje kilka wskazówek, jak żyć, nie przejmując się, kim powinniśmy być, ale akceptując to, kim jesteśmy. Zdaniem autorki najważniejsze jest ćwiczenie odwagi, współczucia i umiejętności tworzenia więzi, przy czym:
Odwaga jest umiejętnością, czymś, co się tworzy jak cnota. Nie istnieje sama w sobie, ale poprzedza akty odwagi. Tak jak uczymy się pływać, pływając, tak odwagi uczymy się poprzez jej praktykowanie. To samo dotyczy współczucia i tworzenia więzi. Współczucie pojawia się w naszym życiu, kiedy traktujemy łagodnie innych albo samych siebie. A więzi z innymi powstają tylko wówczas, kiedy je stworzymy.
Niezwykle istotne jest, by postrzegać siebie jako wartościowego człowieka bez porównywania się z innymi. Otwiera to drogę do pełnej akceptacji. Porównania zaś, jak wynika z badań Brene Brown, stają się zadziwiającymi paradoksami, ponieważ jednocześnie chcemy się dopasować i wyróżnić. W rodzinie, tak jak w każdej grupie, nie powinno chodzić o dopasowywanie się, ale o przynależność, która pozwala każdemu człowiekowi pozostać sobą przy jednoczesnym współdziałaniu z innymi. 
Mówiąc o budowaniu przestrzeni domowej, nie sposób nie wspomnieć o twórczości, kreatywności i radości uczenia się. Można by jednak, w obliczu tego, co dzieje się w polskiej edukacji, zarówno zdalnej, jak i osadzonej w murach szkolnych, zapytać za Brene Brown: Kto ma czas na malowanie czy fotografię, kiedy trzeba się zająć poważną pracą? A przecież nasze dzieci tak bardzo potrzebują doświadczania, zabawy, wspólnego czytania, gotowania, brudzenia się, kłócenia się i godzenia, muzykowania, ruchu. Dajmy im tę możliwość, bo przecież to właśnie aktywność najlepiej rzeźbi mózg, a dotyk i ruch są pierwszymi nauczycielami człowieka.
Dbając o przestrzeń, pamiętajmy, że od kilku tygodni trwania kwarantanny większość czasu w przestrzeni domowej fizycznie spędzamy razem, co powoduje odczucie zmęczenia, a wiele osób, w tym także rodziców, marzy o pobyciu choćby przez chwilę sam na sam ze sobą. Każdy człowiek tego potrzebuje, bo to pozwala mu spojrzeć na siebie samego bez obserwatorów, co w czasie, gdy życie szkolne i zawodowe jest życiem w czterech ścianach i życiem online, nie jest wcale łatwe. Dajmy więc sobie prawo do pobycia samemu.

Jak nauczyć się podejmowania prób i popełniania błędów? 

Ciągła obawa, czy jestem dobrym rodzicem, czy postępuję właściwie, czy to, jakie decyzje podejmuję w czasie kryzysu, są słuszne, ogranicza i hamuje. Słowo „błąd” w polskiej kulturze ma pejoratywne znaczenie, a przecież, jak pisze Fuller: Gotowość do popełniania błędów jest integralną częścią geniuszu. Wielu rzeczy po prostu nie da się zrobić dobrze, nie dowiedziawszy się wcześniej, jak można je zrobić źle.
Rodzicami są jednak ci, których w szkole jako uczniów często łapano na błędach, a zatem powielają oni przekonanie o konieczności bycia idealnym. Ważne jest więc, by uświadomić sobie, że życie jest niczym skakanie na trampolinie, żeby znaleźć się u góry, trzeba się odbić, a czasem i upaść. Dlatego tak ważne jest, żeby dorośli nie skupiali się na tym, co nie jest prawidłowe (jeśli w ogóle w danej sytuacji możliwa jest taka ocena), ale by tworzyli dzieciom, a także sobie, przestrzeń do poznawania świata i tym samym zachęcali do podejmowania wyzwań, wspierając i doceniając wkład pracy. Należy przy tym pamiętać, że nie wystarczy być rodzicem doceniającym innych, trzeba jeszcze umieć doceniać siebie. Nasz wewnętrzny krytyk mówi nam, co robimy źle, a to niejednokrotnie wpędza nas w poczucie winy i wyzwala negatywne emocje, a także hamuje nasze działania. Uwolnienie się od perfekcjonizmu pozwala dostrzec, że błąd jest szansą na rozwój, co jest szczególnie ważne w sytuacji kryzysu, której cechą jest właśnie to, że nie wiemy, jak rozwiązać problem, a zatem żeby się z nim zmierzyć, musimy podjąć wyzwanie, nie mogąc być pewnym, jakie będą konsekwencje naszych działań. Dlatego warto odważnie podejmować próby, pamiętając o tym, co powiedział Samuel Beckett: 

Który to już raz. I zawsze to samo. Próbować.
Pudłować. Trudno. Spróbować jeszcze raz. 
Spudłować jeszcze raz. Spudłować lepiej. 

Rozmowa z terapeutą bardzo pomogła Ali. Zrozumiała, że nie na wszystko ma wpływ. Teraz krok po kroku wprowadza w przestrzeń domową wskazówki, które otrzymała, a których realizacja, jak się okazuje, nie wymaga niezwykłych umiejętności, ale większej uważności na siebie i innych. Dlatego Ala każdy dzień rozpoczyna od chwili dla siebie – piętnastominutowego spaceru i filiżanki kawy wypitej przy lekturze ulubionego czasopisma. Daje jej to ogromną radość i energię na dalszą część dnia, którego przebieg nie musi być dokładnie przez nią przemyślany, ale ważne jest, by był zgodny z potrzebami wszystkich członków rodziny. Po prostu obserwuje i odpowiada na potrzeby chwili, zwracając uwagę, by i ona, i córka miały każdego dnia czas tylko dla siebie, by mąż po całodziennej pracy w domowym biurze miał okazję na rodzinną aktywność fizyczną, bawiąc się z synem czy też tańcząc ze swoimi kobietami, by informacje radiowe nie zagłuszały myśli i nie rodziły obaw – dlatego słuchają ich tylko po wspólnym śniadaniu oraz po kolacji, a w ciągu dnia w tle słychać muzykę, najczęściej dziecięcą, co pozwala bardziej twórczo organizować czas z synkiem. A najważniejsze jest to, że Ala wreszcie czuje, że może spokojnie oddychać, a skoro ona, to i jej rodzina także, a za tym przecież tak bardzo tęskniła. 

Przypisy