Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

7 lipca 2016

Jaizm

Zaczęło się od dość jednoznacznego zakazu: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”. I nie ma końca.


Ja, Ja, Ja. Mnie, Mnie, Mnie. Moje, Moje, Moje. Ja jestem. Ja byłem. Ja będę. Ja pragnę. Ja być powinienem. Ja potrafię być. Ja tu rządzę. Ja mu pokażę. Ja sobie nie pozwolę… I tak ad infinitum.

Nie miałem okazji sięgnąć do słownika frekwencyjnego, ale słuchając języka ulicy, języka mediów, języka korytarzy uniwersyteckich, mogę pokusić się o przypuszczenie, że Ja, Mój, Mnie – to słowa jedne z najczęstszych. Z drugiej strony to tylko słowa, a na słowach się przecież nie kończy. Są jeszcze różne scenariusze zachowań.

Od powtarzanego od wieków tysiące razy „Ze mną się nie napijesz?”, do wciskającego się wszędzie: A ja… A ja… Słyszymy: „Byłam w Mińsku” i natychmiast: „A ja w Paryżu”. „Spotkałem wczoraj w Łazienkach Daniela Olbrychskiego”, mówi ktoś. „A ja kilka dni temu w Central Parku spotkałem Roberta De Niro”. „Czytam teraz Paulo Coehlo” mówi z dumą Mariola. „A ja czytam Martina Bubera” – odpowiada Stefan. Następny z rozmówców zawsze jest lepszy od poprzednika, a licytacja A ja… A ja… może trwać długo. Niektórzy powiadają, że to typowe dla dzieci. Nic bardziej błędnego. Chyba że dziećmi pozostajemy aż do śmierci.

Inna wersja tego scenariusza jest bardziej zakamuflowaną opcją egotyzmu. To scenariusz „Bo ty… Bo ty”. Szczególnie zaś „Bo ty zawsze” lub „Bo ty nigdy”. To wielki skrót myślowy, bo zazwyczaj powinien on brzmie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy