Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

11 marca 2016

IQ z suplementów

20

Ochoczo sięgamy po środki poprawiające pamięć i koncentrację, skwapliwie przymykając przy tym uszy na ostrzeżenia przed ich stosowaniem.

Prawie ćwierć miliona wyników pojawia się, gdy w internetową wyszukiwarkę wpiszemy polską frazę „preparaty wzmacniające pamięć i zdolności poznawcze”. Gdy ten sam termin napiszemy po angielsku, wyświetlą się nam aż trzy miliony rezultatów! Jeśli zechcemy dowiedzieć się czegoś o żeń-szeniu (ang. gingseng) czy miłorzębie japońskim (ginkgo biloba), w kilka sekund internet zaproponuje nam jakieś 50 milionów stron, z odnośnikami do sklepów oferujących produkty „podkręcające” nasz mózg. Nawet w zwykłym supermarkecie można kupić za niewielką kwotę specyfiki lansowane jako cudowne środki wspomagające pracę mózgu. Wzmacnianie poznawcze (ang. cognitive enhancement) to przemysł wart dziś miliony dolarów.

Już w starożytności ludzie wierzyli, że różne zioła i mikstury mogą poprawić zdolności poznawcze i pamięć. Ale dopiero w połowie XX wieku naukowcy zaczęli pracować nad nowymi modelami i technikami, które pozwoliły na znaczący postęp w wyjaśnianiu tajemnic ludzkiej pamięci. W 1968 roku psycholog eksperymentalny David Krech z University of California w Berkeley prześledził kiełkującą literaturę dotyczącą tej problematyki. I doszedł do niezwykle optymistycznego wniosku: uznał, że w XXI wieku pedagodzy i rodzice będą dysponować „psychoneurobiofarmakokopiami” medykamentów poprawiających zdolności uczenia się, zapamiętywania, a być może nawet podnoszących nasze IQ. Niestety, jego entuzjazm przygaszały nieco dylematy etyczne związane z taką terapią. Co konkretnie wzbudziło optymizm i niepokój Krecha?

Szyfr RNA
Przed 1955 rokiem trudno było znaleźć laboratorium, w którym badano relacje między mózgiem, procesami biochemicznymi a zachowaniem. Środowisko naukowe skupione wokół Krecha w Berkeley było zaskakującym wyjątkiem, i zapowiedzią współczesnej nauki, która wciąż poszukuje odpowiedzi na postawione wtedy pytania.
W tych wczesnych eksperymentach badano, czy u szczurów wychowywanych w otoczeniu bogatym w zabawki, pełnym możliwości eksploracji i stawiającym wyzwania, pojawiają się zmiany w budowie i działaniu mózgu. W tym celu podzielono szczurze bliźnięta na dwie grupy – jedno z każdej pary umieszczano w urozmaiconym pomieszczeniu, a drugie zamykano w osobnej klatce, bez towarzyszy i jakichkolwiek stymulujących materiałów. W mózgach szczurów, których otoczenie sprzyjało rozwojowi, zaobserwowano znacznie większe obszary kory oraz intensywniejszą aktywność neurochemiczną.
W tym samym mniej więcej czasie dużą popularnością zaczął się cieszyć drugi nurt badań, zainicjowany już pod koniec lat pięćdziesiątych. Naukowcy próbowali wtedy stwierdzić, jaką rolę pełni kwas rybonukleinowy (RNA) w procesach uczenia się i zapamiętywania. Neurobiolog Holger Hyden z Uniwersytetu w Göteborgu zauważył, że w mózgach szczurów, które trenowały różne umiejętności, występowała nieco zmieniona forma RNA. Uznał więc, że procesom uczenia się towarzyszy synteza tego kwasu.

Z doniosłości tego odkrycia błyskawicznie zdali sobie sprawę i badacze, i firmy farmaceutyczne. Na początku lat sześćdziesiątych jak grzyby po deszczu pojawiały się kolejne eksperymenty, sprawdzające, czy manipulowanie syntezą RNA w czasie treningu – blokowanie jej lub przyspieszanie – wpłynie na zapamiętywanie informacji. Depcząc po piętach genetykom i biochemikom, takim jak np. James Watson, Francis Crick i Rosalind Franklin, których pionierska praca pozwoliła poznać budowę i funkcje DNA, naukowcy tego nurtu skoncentrowali wysiłki na badaniu fizjologicznych i biochemicznych aspektów uczenia się i pamięci. Bo jeśli w DNA są „zakodowane” informacje dziedziczone po naszych przodkach, to być może RNA kryje w sobie kod informacji nabywanych w trakcie życia?

Na badania tej problematyki National Institutes of Health i National Science Foundation co roku przyznawały znaczące fundusze. Organizowano interdyscyplinarne konferencje, naukowcy publikowali dziesiątki raportów z badań eksperymentalnych. Nagłówki gazet ogłaszały zbliżające się przełomowe odkrycia, dzięki którym będzie można skutecznie leczyć – a może nawet wyleczyć – demencję i inne formy obniżenia sprawności umysłowej.

Nadzieje i obawy
Prawdziwym krokiem naprzód było interdyscyplinarne sympozjum pod hasłem „Mózg, biochemia i zachowanie”, zorganizowane przez Krecha w 1965 roku, w ramach spotkań Amerykańskiego Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Nauki (ASRN). Ponad 2000 osób wysłuchało wówczas wybitnych specjalistów z zakresu genetyki, anatomii, biochemii, fizjologii, farmakologii, neurologii i psychologii dyskutujących o obiecujących odkryciach dotyczących funkcji RNA. Biochemik Bernard Agranoff z University of Michigan opowiadał m.in. o intrygujących badaniach nad procesami uczenia się u złotych rybek – zauważył, że podanie substancji hamujących (inhibitorów) syntezę białek i RNA tuż przed lub po treningu nowej umiejętności wpływa negatywnie na jej przyswojenie. Uczniowie Krecha, James McGaugh i Lewis Petrinovich, wykazali, że zwiększenie syntezy RNA poprzez podanie strychniny poprawia umiejętności uczenia się. Natomiast psychiatra Ewen Cameron z McGill University odkrył, że podanie RNA drożdży seniorom cierpiącym na demencję poprawiało ich pamięć. Zaś naukowcy z Abbott Labs przedstawili swoje badania, w których stwierdzili, że pemolina (Cylert) sprawia, że szczury łatwiej się uczą. I zakreślili plany dalszych badań – tym razem dotyczących wpływu tej substancji na ludzi.

Mimo tych wszystkich budzących nadzieję doniesień, otwierając i zamykając sympozjum, Krech mówił przede wszystkim o swoich obawach. Oczywiście dostrzegał, że płynące z tych badań korzyści mogą być olbrzymie. Ale jego zdaniem dylematy etyczne i społeczne z nimi związane były równie ważne, jak te łączone z postępem fizyki jądrowej. Bo jeśli uda się opracować substancje biochemiczne polepszające pracę mózgu, to czy rządzący politycy nie będą chcieli manipulować obywatelami? Czy naukowcy i rządy mają prawo majstrować przy wrodzonych cechach jednostek? Jeśli powstaną leki „podkręcające” mózg, to kto miałby je otrzymywać? Czy powinny być wykorzys...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy