Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

29 stycznia 2018

9 faktów o komunikacji niewerbalnej

0 1406

Mimika, gesty, postura to ważne środki komunikacyjne, które oddziałują na naszą nieświadomość. Niektórzy są przekonani, że sygnały niewerbalne mówią więcej niż słowa. Czy zatem dzięki znajomości mowy ciała można czytać w... myślach?

Na twarzach zgromadzonych na sali osób maluje się zdziwienie i niedowierzanie: Thorsten Havener potrafi z miejsca rozpoznać mordercę! Jest nim młody mężczyzna, który sprawiał wrażenie zupełnie niewinnego. Wcześniej kilka osób z publiczności ciągnęło karty, które przydzielały im role: ofiary, świadka, ogrodnika lub mordercy. Podczas gry detektywistycznej te cztery postacie starały się ukryć swoją tożsamość – na pytania charyzmatycznego prowadzącego wszyscy odpowiadali z pozoru identycznie. Jednak Havener przejrzał ich na wylot. Na koniec każdemu przyporządkował rolę, którą odgrywał. Wszystko się zgadzało, mistrz gry odgadł wszystkie role bezbłędnie. Jak to możliwe?

Oczywiście Havener nie potrafi czytać w myślach. W niektórych fragmentach swojego pokazu stosuje sugestie, odpowiednie techniki prowadzenia rozmowy czy reguły prawdopodobieństwa. Performer twierdzi jednak, że kluczem do sukcesu jest bycie uważnym obserwatorem. Ważną rolę odgrywa wówczas analizowanie sygnałów niewerbalnych, które wysyła współrozmówca: informacji płynących z gestów, postawy ciała, nastroju drugiej osoby i jej mimiki.

POLECAMY

Czy nasze ciało rzeczywiście zdradza to, co myślimy i czujemy? Poszukiwaniem odpowiedzi na to pytanie naukowcy zajmują się nie od dziś. Już na początku XVII wieku angielski filozof Francis Bacon uznawał „mowę ciała” za decydujący element w procesie komunikacji międzyludzkiej. „Tak jak usta szepczą do ucha, tak i ruch jest wskazówką dla oczu” – pisał w 1605 roku. „Ci, którzy potrafią czytać gesty i mimikę, mają przewagę. Należy więc dokładniej zbadać mowę ciała” – doradzał.
Naukowcy starali się zgłębić tę tematykę przez kilkaset lat, jednak dopiero stosunkowo niedawno powstała odrębna dziedzina, która bada meandry języka ciała. Pierwszym ośrodkiem systematycznie podejmującym badania w tym obszarze był Stanford University, na którym od połowy lat sześćdziesiątych XX wieku prowadzone są eksperymenty analizujące nie tylko mimikę, gestykulację czy postawę ciała, lecz także sposób mówienia – melodię, tempo czy głośność mowy.

Współcześnie istnieje wiele ośrodków na całym świecie badających język ciała. Kolejne badania dostarczają nowych informacji, podważają dotychczas zebrane dane. W tym artykule na podstawie najnowszych ustaleń nauki odpowiemy na dziewięć najważniejszych pytań z zakresu mowy ciała.

1. Jak powstaje mowa ciała?
Jest kilka perspektyw, z których możemy rozpatrywać powstanie języka ciała. W rozprawie naukowej O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt angielski przyrodnik Karol Darwin (1809–1882) postawił pytania: Dlaczego wyrażanie emocji przybiera różne formy? Dlaczego marszczymy nos, gdy jesteśmy zniesmaczeni i szeroko otwieramy oczy, gdy przepełnia nas strach? Ostatecznie twórca teorii ewolucji doszedł do wniosku, że zarówno wyrażanie emocji, jak i umiejętność ich rozpoznawania są wrodzonymi zdolnościami.

Przykładowo, wyrażanie zdziwienia – podniesione brwi, szeroko otwarte oczy i usta – zostało przez niego zaobserwowane w różnych kulturach, u dzieci niewidomych i głuchych, a nawet wśród niektórych gatunków zwierząt. Według Darwina mimika pełni zatem nie tylko funkcję komunikacyjną, lecz także biologiczną. Gdy dziwimy się – otwieramy szeroko oczy, co sprawia wrażenie, że nasza twarz staje się większa. Stąd nasza mimika może pomóc nam szybko rozpoznać i oszacować zbliżające się niebezpieczeństwo.

Badania opublikowane w 2014 roku, a przeprowadzone przez zespół Adama Andersona z Cornell University, przekonują, że niektóre wyrazy twarzy rzeczywiście mogły w przeszłości stanowić element przystosowawczy do zagrażającej sytuacji. Anderson zbadał, w jaki sposób sprawność wzrokowa zmienia się wraz z mimiką. Okazało się, że gdy uczestnicy szeroko otwierali oczy ze strachu (dzięki temu więcej światła trafiało do receptorów wzrokowych), łatwiej spostrzegali nawet niewielkie punkty świetlne. Natomiast gdy z obrzydzenia marszczyli nos i przymykali oczy, potrafili rozróżnić więcej szczegółów – ich wzrok ulegał wyostrzeniu.

Pochodzenie gestów jest z kolei bardziej mgliste. Mogło być tak, że nasi nieposługujący się mową przodkowie wykorzystywali ruch ciała do tego, by za jego pośrednictwem przekazać swoje prośby innym osobnikom. Dziś wiadomo, że gdy patrzymy, jak ktoś wykonuje jakąś czynność, aktywacji ulegają te same obszary naszego mózgu, które uaktywniają się, gdy faktycznie sami wykonujemy takie właśnie ruchy. Takie mentalne odzwierciedlenie ułatwia nam odczytywanie zamiarów innych osób.

2. Czy gesty i mimika są takie same we wszystkich kulturach?

Choć ludzkie gesty w pewnym stopniu można określić jako uniwersalne, to jednak są tu pewne ograniczenia. Wiele z nich różni się znaczeniem w zależności od kraju. Przykładowo, nasze kiwnięcie głową oznacza przytaknięcie, podczas gdy w Indiach czy Bułgarii znaczy coś zupełnie odwrotnego. Według psycholog Cornelii Müller nie ma czegoś takiego jak wrodzone gesty. Badaczka twierdzi, że są one wyuczone, uzależnione od kultury i jedynie w pewnych granicach można traktować je jako uniwersalny środek komunikacji.

A jak to wygląda w przypadku mimiki? Darwin jako pierwszy przypuszczał, że wyrażając emocje, ludzie na całym świecie prezentują te same wyrazy twarzy. Psycholog Paul Ekman przed 40 laty badał Aborygenów zamieszkujących Papuę-Nową Gwineę, którzy w tamtym czasie nie mieli styczności z kulturą zachodnią. Jego eksperyment polegał na tym, że badani przyporządkowywali ilustracje obrazujące pewien wyraz twarzy do rysunkowych historii, które miały wzbudzać określone emocje. Okazało się, że tubylcy udzielali takich samych odpowiedzi jak badani z Zachodu. Na tej podstawie Ekman doszedł do wniosku, że istnieje przynajmniej sześć emocji podstawowych, które potrafimy odczytać z twarzy bez względu na pochodzenie kulturowe. Do emocji podstawowych naukowiec zaliczył: radość, złość, smutek, zdziwienie, wstręt i strach.
Wraz z kolegą z zespołu Wallace’em Friesenem Ekman rozwinął tzw. system kodowania ruchów mimicznych (ang. Facial Action Coding System). Opisuje on ekspresję mimiczną poprzez jasno zdefiniowane czynności jednostkowe (ang. action units). Przykładowo, wyraz twarzy związany z odczuwanym wstrętem powstaje u wszystkich ludzi w taki sposób, że współdziałają ze sobą trzy czynności mimiczne: marszczenie nosa, opuszczanie kącików dolnej wargi i obniżenie dolnej wargi.

Niektórzy naukowcy relatywizują jednak hipotezę o występowaniu uniwersalnych emocji podstawowych. Zespół pod kierunkiem psychologów Marii Gendron i Lisy Feldman Barrett przeprowadził w 2014 roku badania z udziałem osób z namibijskiej społeczności pasterskiej Himba. Pokazywano im zdjęcia przedstawiające rozmaite portrety ludzi wyrażających różne emocje. Zadaniem badanych było określenie, jakie emocje zostały utrwalone na fotografiach. Okazało się, że twarze radosne i przepełnione strachem badani zaliczali do jednej grupy. Z kolei strach, smutek i złość mylili ze sobą częściej niż badani z Zachodu. Gendron i Feldman Barrett twierdzą, że nie jest to związane ze słabszymi umiejętnościami rozpoznawania emocji, lecz może mieć związek z różnymi, zależnymi od kręgu kulturowego, mózgowymi reprezentacjami emocji.

3. Czy spojrzenie „mówi więcej niż tysiąc słów”?
„Język ciała stanowi 93 procent naszej komunikacji” – takie hasło przewijało się w literaturze popularnonaukowej przez ostatnie półwiecze. Pochodzi ono z 1967 roku od psychologa Alberta Mehrabiana, który na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań naukowych stwierdził: „Nasza komunikacja składa się w 7 procentach z treści przekazywanej werbalnie, w 38 procentach z tonu głosu, a w 55 procentach z mimiki”. Dziś twierdzenie Mehrabiana znane jest jako „reguła 7-38-55”. Samemu psychologowi nie do końca podoba się ta zasada.

Podkreśla, że swoje badania prowadził w sytuacji, kiedy uczestnicy mówili o sprawach osobistych. W takich okolicznościach na podstawie języka ciała łatwo jest odczytać, co czuje mówca. Ponadto liczne eksperymenty obalają uniwersalność „reguły 7-38-55”. Mimo tego procentowy podział elementów komunikacji międzyludzkiej zaproponowany przez Mehrabiana wciąż jest popularny i często powielany.
Jest jednak pewne, że mimika i gesty w dużej mierze przyczyniają się do tego, że lepiej rozumiemy naszego współrozmówcę i sami efektywniej przekazujemy informacje innym. W badaniu z 2010 roku, przeprowadzonym przez zespół Trevora Doddsa z Max-Planck-Institut für biologische Kybernetik w Tübingen, uczestnicy w parach rozmawiali przy pomocy awatarów, których ruchy ramion odzwierciedlały rzeczywisty ruch ramion człowieka. Zadanie badanych było podobne do tego ze znanej gry „Tabu”, gdzie jeden z graczy opisuje wylosowane słowo, np. „pływanie”, bez używania właściwego wyrazu i innych blisko z nim związanych.

Naukowcy zaobserwowali, że więcej haseł zostało odgadniętych w sytuacji, gdy zarówno opisujący, jak i zgadujący wykorzystywali gestykulację, którą odgrywał awatar. Z kolei gdy jeden z awatarów pozostawał nieruchomy, wyniki w drużynie były gorsze – w ciągu trzech minut badani zgadywali średnio o dwa hasła mniej.
Inne badania pokazują, że naszą uwagę na sygnałach niewerbalnych koncentrujemy szczególnie w sytuacji, kiedy wypowiadane słowa nie odzwierciedlają intencji wypowiedzi, na przykład wtedy, kiedy obca osoba pyta nas o plany na wieczór. Według Owena Hargie to właśnie dzięki komunikacji niewerbalnej jesteśmy w stanie rozpoznać, czy dana osoba chce zaprosić nas na randkę, czy pyta o nasze plany jedynie z grzeczności. Co więcej, jeśli dostrzegamy rozbieżności pomiędzy komunikatem werbalnym i niewerbalnym, jesteśmy bardziej skłonni polegać na tym drugim.

4. Czy na podstawie analizy mowy ciała można rozpoznać kłamcę?
Rozbiegany wzrok i drżące ręce to wcale nie taka jednoznaczna oznaka oszustwa. Kłamca nie patrzy także w lewy dolny róg, jak niektórzy twierdzą. Podobnie unikanie kontaktu wzrokowego może mieć tak wiele przyczyn, że również nie warto traktować go jako wskaźnika oszustwa. Amerykańscy psychologowie Charles Bond Jr. i Bella DePaulo przeprowadzili metaanalizę ponad 200 badań podejmujących problematykę mowy ciała kłamców. Na tej podstawie doszli do wniosku, że potrafimy rozpoznać, kiedy ktoś nas oszukuje, jedynie w 54 procentach przypadków. Równie dobrze moglibyśmy zgadywać lub rzucać monetą. Nie oznacza to jednak, że mowa ciała nie dostarcza nam żadnych wskazówek na temat tego, czy nasz współrozmówca coś przed nami ukrywa bądź stara się nas zwieść.

Według Julii Shaw z University of British Columbia w Okanagan (Kanada) brakuje też wystarczających danych na temat tego, w jaki sposób analitycy sądowi rozpoznają przestępców na podstawie sygnałów niewerbalnych. Dotychczas prowadzone eksperymenty nie odzwierciedlają rzeczywistości w wystarczający sposób: kłamstwo z dużym ładunkiem emocjonalnym, np. na temat morderstwa czy posiadania broni, ma zupełnie inną jakość niż oszustwo w teście psychologicznym.

Do swoich własnych badań Shaw wykorzystała nagrania wideo, których tematem były kłamstwa wielkiego kalibru. W materiałach zostali pokazani ludzie, którzy publicznie poszukiwali swoich zaginionych krewnych. W połowie przypadków okazywało się, że bohaterowie filmów w rzeczywistości byli mordercami zaginionych bliskich. Nieprzeszkolone osoby z grupy kontrolnej prawidłowo rozpoznawały zabój...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy