Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

23 kwietnia 2018

Mój mąż mitoman

76

Ja kłamię, ty kłamiesz, my kłamiemy i oni też, ale od czasu do czasu. Niektórzy jednak robią to stale i nie mogą przestać, nawet gdy tracą bliskie relacje i ważne sprawy. Przed czym uciekają w świat fantazji?

Do gabinetu psychoterapeutycznego wchodzi młoda, atrakcyjna brunetka. Siada w fotelu. Na pytanie: „Co panią do mnie sprowadza?”, zaczyna płakać, po czym opowiada bolesną historię, w której kluczową rolę odegrało kłamstwo.
Marta, bo tak ma na imię, od roku jest związana z Adamem, właśnie spodziewa się jego dziecka. Dwa tygodnie temu znalazła dodatkowy telefon partnera. Po przejrzeniu jego zawartości zorientowała się, że jej, jak się zdawało, poukładane życie jest jedną wielką fikcją. Partner cały czas ją okłamywał. Zapewniał, że jego firma marketingowa prężnie się rozwija. Powtarzał, że ma wsparcie rodziców, którzy przebywają w USA, że odłożył już pieniądze na zakup wspólnego mieszkania... I że oczywiście Marta jest jedyną miłością jego życia.

Nagle wszystko runęło. W telefonie Marta odkryła mnóstwo dwuznacznych wiadomości od wielu kobiet. Przeczytała listy od matki Adama, która błagała syna o pieniądze na alkohol, przebrnęła przez liczne SMS-y, w których dilerzy narkotykowi grozili Adamowi z powodu nieuregulowanych rachunków. Dopiero wtedy zaczęła kojarzyć niuanse i sprzeczności, które wcześniej bagatelizowała i racjonalizowała. Zrozumiała, że ukochany Adam, troskliwy i stateczny mąż, tak naprawdę nie istniał...

Ziarno prawdy?
Każdemu czasem zdarza się skłamać. Są jednak tacy, którzy robią to stale. Tak jak Adam. Już w 1915 roku psychiatra William Healy i jego żona Mary opisali „skrajne fałszowanie rzeczywistości, zupełnie nieadekwatne do rezultatu, jaki kłamca chce uzyskać”. Współcześnie mówi się o mitomanii, inaczej pseudologii fantastice lub po prostu o kłamstwie patologicznym. Nie wynika ono z sytuacji, lecz jest raczej stałą cechą osoby. Amerykański psycholog Charles Dike dodaje, że staje się patologiczne, kiedy jest: trwałe, dominujące, nieproporcjonalne i niepodparte żadną motywacją ani zewnętrzną korzyścią. Co więcej, ma naturę kompulsywną, ponieważ mitomani nie są zdolni kontrolować tego, że kłamią.

Z kolei australijska badaczka Katie Treanor w metaanalizie przeprowadzonej w 2012 roku wskazuje na inne aspekty tego zaburzenia. Mitomani zazwyczaj opowiadają kłamstwa dość wiarygodne. Co więcej, sami zdają się w nie wierzyć do tego stopnia, że mogą się w nich zatracić. A w co czwartej zmyślonej przez nich historii może tkwić ziarno prawdy.
Czy mają świadomość, że kłamią? Czasem potrafią się zreflektować, gdy ktoś kwestionuje ich opowieść. Jednak zwykle kłamią, choć nie chcą, i nie są w stanie nad tym zapanować.

Bajkopisarze
Z badań wynika, że mitomani to osoby o przeciętnej inteligencji, ale uzdolnione językowo. Wśród tych życiowych „bajkopisarzy” przeważają kobiety. Dzięki fantazjom mitomani wypierają negatywne emocje. Mają problemy z kontrolą swych impulsów, są egocentryczni i zawsze stoją w centrum swych fantazji.
W gruncie rzeczy są bardzo nieszczęśliwi. Katie Treanor opisuje pierwszy kontakt z mitomanem, który wzbudził w niej wiele współczucia i smutku. Pacjent przyznał, że odkąd pamięta, zmagał się z potrzebą kłamania. W jego życiu było wiele trudnych sytuacji: odrzucony przez otoczenie i rodziców, zastraszany przez rówieśników w szkole i narażony na społeczny ostracyzm, wciąż zmagał się z psychicznym bólem nie do wytrzymania.

W wymyślonych historiach zaś przedstawiał siebie jako kogoś majętnego, silnego, przystojnego i inteligentnego, kto odnosi liczne sukcesy. Żyjąc w świecie fantazji, nie musiał się mierzyć z rzeczywistością. Mitomania stała się dla niego mostem pomiędzy życiem, które miał, a tym, którego pragnął. A kłamiąc, tracił kolejne bliskie osoby.

Skąd bierze się tendencja do kłamania tak silna, że nie poddaje się kontroli? Często mitomania jest porównywana z „pseudokłamstwem”, które możemy obserwować u małych dzieci. Posługując się fantazją, niejako zaprzeczają one otaczającej rzeczywistości, której często jeszcze nie rozumieją. Dlatego fantazje dziecka służą jego rozwojowi, dzięki nim zyskuje umiejętność samouspokojenia, na przykład pod nieobecność opiekuna. Jeśli jednak ta tendencja z czasem nie mija i dorastająca osoba nadal nie chce konfrontować się z tym, jaka jest rzeczywistość, bywa że kłamstwo osiąga poziom patologii. U mitomanów ego – czyli część aparatu psychicznego odpowiedzialna za adaptację do wymagań rzeczywistości – przez całe życie jest osadzone w dzieciństwie.

Wielu badaczy twierdzi, iż mitomani słabo testują rzeczywistość. Nie odróżniają kłamstwa od realności. Nowa tożsamość, którą tworzą za pomocą fantazji, zastępuje ich prawdziwe „ja”. Kłamstwa stają się kompulsywne, niezamierzone i nieplanowane. To odróżnia ich od manipulujących otoczeniem kłamców, bowiem mitomani kłamią bez świadomości tego i bez określonego celu. Ich wymysły są znacznie bardziej złożone niż „zwykłe” kłamstewka, zaś wszelkie próby zwrócenia im uwagi, że to, co mówią, mija się z prawdą, skutkują jedynie chwilową refleksją.

Jak rodzi się kłamca
William i Mary Healy zakładali, że powodem tendencji do mitomanii jest konflikt wewnętrzny, z którym ktoś nie potrafi sobie poradzić. Skąd bierze się ten konflikt? Według Katie Treanor jego źródłem jest przebyta w dzieciństwie trauma. W przypadku mitomanii dotyczy ona wczesnych wzorców przywiązania i ważnych dla dziecka figur opiekuńczych (czyli osób mu najbliższych, które sprawują nad nim opiekę). Najbardziej destrukcyjnym zdarzeniem staje się śmierć bliskiego opiekuna (rodzica, dziadków czy rodzeństwa). Do dziecięcej traumy można zaliczyć też separację rodziców, adopcję czy trafienie do rodziny zastępczej. Tendencja...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy