Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Gry w decyzje

0 279

Jedenastego września wieczorem, w kilka godzin po tragicznych wydarzeniach na Manhattanie, cały świat dowiedział się, że prezydent Stanów Zjednoczonych wypowiedział wojnę odpowiedzialnym za zamach terrorystom. Cały dzień panował chaos informacyjny: media na żywo relacjonowały śmierć lub zaginięcie tysięcy ludzi i sprawną akcję ratunkową, nie wiadomo było jednak, jak interpretować wydarzenia.

Widząc na własne oczy rozgrywającą się tragedię, ludzie potrzebowali jednoznacznego zdefiniowania sytuacji i opanowania rosnącego niepokoju. Amerykanie oczekiwali więc od prezydenta jakiegoś spektakularnego czynu – odwetu na szybko skojarzonej z tym zamachem organizacji terrorystycznej i jej przywódcy Osamie bin Ladenie (pod koniec września taką akcję popierało 80 proc. ankietowanych Amerykanów). Jednocześnie pojawiło się wiele głosów przeciwnych, ostrzegających przed eskalacją przemocy i wywołaniem konfliktu o zasięgu światowym.

Czy teoria decyzji jest w stanie podpowiedzieć, jak uczynić zadość opinii włas-nego społeczeństwa, domagającego się odwetu, jednocześnie nie pogrążając się w działaniach takich, jak niegdyś wojna w Wietnamie? Jaką decyzję powinien podjąć George W. Bush jako zwierzchnik największych sił zbrojnych świata – natychmiast rozpocząć akcję w Afganistanie, czy zwlekać, przedłużając pertraktacje z afgańskimi talibami? Czy można zrobić coś jeszcze innego? Czy teoria decyzji jest w stanie jakoś wskazać najwłaściwszą z możliwych odpowiedzi oraz uzasadnić już podejmowane działania? (Gdy pisałem ten artykuł, Bush jeszcze nie podjął decyzji).

W teorii decyzji wyróżniamy różne typy decyzji, w zależności od warunków ich podejmowania. Luce i Raiffa w swojej książce „Gry i decyzje” (1964) wymieniają następujące typy uwarunkowań: pewność, ryzyko i niepewność. Decyzje podejmowane w warunkach pewności to np. optymalizacja diety (jak dobrać różne produkty, aby dieta zawierała wskazane ilości kalorii czy witamin i była zarazem najtańsza i najsmaczniejsza), albo też wynajęcie takiego mieszkania spośród oferowanych na rynku, które byłoby możliwie niedrogie, schludne, ciepłe i niedaleko od miejsca pracy lub nauki. W takich sytuacjach z góry wiadomo, że jeśli podejmiemy jakąś decyzję, to da ona tylko jeden określony wynik. Jest oczywiste, że G.W. Bush nie podejmuje swoich decyzji w warunkach pewności: wynik każdego z możliwych działań nie jest z góry przesądzony.

Z kolei w decyzjach ryzykownych nie wiemy, jaki będzie ostateczny ich wynik, lecz znamy prawdopodobieństwo pojawienia się każdego z możliwych rezultatów (ryzyko definiuje się najczęściej jako kombinację wielkości straty i jej prawdopodobieństwa). W decyzjach tych możemy zdobyć oszacowania takich prawdopodobieństw lub stworzyć swoje subiektywne o nich przekonania. Są to różnorodne problemy decyzyjne, takie jak: udział w grach liczbowych (np. totolotek); decyzje inwestycyjne (np. o lokowaniu pieniędzy w akcje lub lokaty bankowe); decyzje ubezpieczeniowe, np. ubezpieczenie domu od powodzi (tekst na ten temat znalazł się w październikowych „Charakterach”); decyzja o poddaniu się skomplikowanej operacji chirurgicznej, gdy wiemy, ile takich zabiegów kończy się sukcesem; codzienna decyzja o wychodzeniu do pracy „na styk” – po dłuższym czasie jesteśmy w stanie stwierdzić, że jeśli wychodzimy na przystanek pięć minut przed odjazdem autobusu, to spóźniamy się na niego przeciętnie trzy razy w miesiącu.

Wielu politologów i publicystów wskazywało na ryzyko, jakie niosła ze sobą akcja w Afganistanie. Żeby je uprawdopodobnić, podawali przykłady podobnych działań, które nie powiodły się w przeszłości, np. wojnę w Wietnamie czy inwazję w Zatoce Świń. Nieudana była też próba rozbicia siatki bin Ladena trzy lata temu – przez pomyłkę zbombardowano wtedy przypadkową fabrykę w Sudanie, co oczywiście pociągnęło za sobą śmierć niewinnych ludzi. Z kolei Rosjanie przywoływali klęskę własnej interwencji wojskowej w Afganistanie w latach 1979-1993, zaś historycy wskazywali na trzy wojny angielsko-afgańskie w czasach kolonialnych (XIX i pocz. XX w.), za każdym razem kończące się niepowodzeniem Wielkiej Brytanii.

Do jakiego jednak stopnia można oceniać szanse powodzenia wydarzeń teraźniejszych na podstawie działań przeszłych? We wnioskowaniu statystycznym szacowanie prawdopodobieństwa powtórzenia się pewnych zdarzeń jest uprawomocnione o tyle, o ile są one do siebie podobne (a najlepiej identyczne). Na przykład w testach psychologicznych służących pomiarowi jakiejś cechy nie powinno się wykorzystywać wyników osiągniętych w jednej społeczności (np. studentów amerykańskich płci męskiej) do pomiaru tej cechy w innej populacji (np. polskich kobiet). Taki test zwykle poddaje się adaptacji kulturowej oraz odpowiedniej korekcie jego parametrów statystycznych.

Podobnie Afganistan to nie Wietnam czy Kuba: inna sytuacja geopolityczna, a przede wszystkim – inne czasy i inne technologie. Zapewne żaden z doradców prezydenta nie rozważał działań polegających na walce piechoty, tak jak miało to miejsce w Wietnamie. Środki, którymi dysponują dzisiejsze Stany Zjednoczone i ich sojusznicy, są znacznie bardziej zaawansowane od tych, którymi rozporządzał Związek Radziecki w latach 80. czy Wielka Brytania w czasach kolonialnych. Inny jest też cel planowanych działań, bowiem Amerykanom nie zależy na zajęciu i podporządkowaniu sobie Afganistanu.

Tak więc decyzja o podjęciu i przebiegu operacji „Sprawiedliwość bez granic” była podejmowana w warunkach niepewno...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy