Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Gry pacjentów z lekarzami

0 213

Ludzie często zmieniają brzmienie głosu, sposób wysławiania się i gestykulacji. Tym zmianom w zachowaniach towarzyszą zmiany uczuć. Funkcjonujemy uruchamiając naprzemiennie pewne „komplety” zachowań powiązane z odpowiadającymi im stanami wewnętrznymi. Taki określony zestaw wzorów zachowania odpowiadający określonemu stanowi psychiki nazywamy stanem ego.

Systematyczny opis tej obserwacji jest dziełem Erica Ber-ne’a, amerykańskiego psychoterapeuty, twórcy analizy transakcyjnej. Berne porządkuje repertuar owych stanów według następujących podstawowych kategorii:

– stany ego będące naśladowaniem postaw rodzicielskich – określane mianem „Rodzic”
– stany ego reprezentujące zachowania i odczucia właściwe dziecku – zwane „Dzieckiem”
– stany ego, które odzwierciedlają racjonalną ocenę rzeczywistości – zwane „Dorosłym”.

Istotą relacji międzyludzkich jest wymiana pewnych bodźców (słów, gestów itp.). Ich nadawanie i odbiór mogą się odbywać z poziomu każdego stanu ego. Jednostkę takiej wymiany nazywamy transakcją. Oto przykład:

A (jako Dziecko do Rodzica): Co za okropny świat, źle się czuję i pada deszcz!
B (jako Rodzic do Dziecka): Chodź,już dobrze, zrobię ci herbatę.

Jest to transakcja prosta – nadawca i odbiorca wymieniają bodźce na jednej, jawnej płaszczyźnie. Występują również transakcje, które odbywają się jednocześ-nie na dwóch różnych poziomach – jednym jawnym „dla świata” – Berne nazywa go społecznym, drugim ukrytym „tylko dla odbiorcy” – określanym jako „psychologiczny”. Rzecz jasna, właściwa komunikacja odbywa się na poziomie ukrytym. Ciągi takich podwójnych transakcji nazywamy grami. Cechami charakterystycznymi gry są: powtarzalność, stereotypowość i to, że z góry prowadzi do typowego końca. Na zewnątrz, tj. na poziomie społecznym, wszystko wygląda pięknie, racjonalnie, czasem sielankowo lub patetycznie: oto dwóch Dorosłych rozwiązuje zgodnie problem, troskliwy Rodzic opiekuje się Dzieckiem, Rodzic i Dorosły pochylają się nad nierozwiązywalnym problemem ludzkiej egzystencji... W rze-czywistości (na poziomie psychologicznym) ktoś dostaje po łapach, ktoś wykręca się od oczywistej powinności albo zrywa zakazany owoc.

Prostym przykładem gry angażującej cztery stany ego może być flirt.

On: Chodź, Maryś, obejrzymy stodołę.
Ona: Od dziecka uwielbiam stodoły.

Na poziomie jawnym (społecznym) Dorosły mężczyzny kieruje pytanie do Dorosłego kobiety i otrzymuje na tym samym poziomie odpowiedź. Jednak ukryty (psychologiczny) wektor skierowany jest do chętnego do zabawy seksualnej: Dziecko jego (tak, tak – według analizy transakcyjnej to domena Dziecka!) do Dziecka jej. Gry najczęściej nie są konstruktywnymi narzędziami rozwiązywania problemów. Racją ich bytu jest raczej dostarczanie doraźnej satysfakcji emocjonalnej któremuś z uczestników (nierzadko kosztem drugiego) lub też unikanie przykrych doznań (często kosztemrealizmu).

Pacjenci leżący na oddziałach internistycznych to często nałogowi palacze bądź alkoholicy (na niejednym oddziale stanowią oni większość chorych). Ludzie ci, dla których porzucenie nałogu jest warunkiem niezbędnym powrotu do zdrowia (a często pozostania przy życiu), grają w szereg polemik, przekomarzań i obiecanek z lekarzami, którzy gry owe podejmują.

Każdy musi na coś umrzeć

W najwcześniejszym stadium choroby, kiedy jej skutki nie są jeszcze dramatycznie przez pacjenta odczuwane, palacze grają najczęściej w „Każdy musi na coś umrzeć” (KMNCU). Kiedy lekarz tłumaczy skutki palenia, zarysowując z grubsza przebieg choroby, używając magicznych słów: „rak”, „nowotwór”, „przerzuty”, obiekt jego perswazji wykręca się stwierdzeniem KMN-CU i na tym rozmowa się urywa. Pacjent odsuwa od siebie uciążliwą perspektywę zerwania z nałogiem i przerażający obraz własnej choroby: gra rolę „luzaka”, a lekarz „troskliwego”. Na poziomie społecznym transakcje wyglądają następująco:

Rodzic: Zabraniam ci palić papierosy!
Dorosły: KMNCU, ja wybieram raka.
Rodzic: Jak sobie chcesz, jesteś dorosły.
Na poziomie psychologicznym widzimy zupełnie inny obraz:
Dorosły: Nie wiem, czy potrafię ci pomóc.
Dziecko: Boję się, że sobie nie poradzę. Nie chce mi się wysilać.
Dorosły: W każdym razie próbowałem.
Jak przerwać grę pacjenta, czyli jaką antygrę zastosować?

Lekarz nie tyle próbuje przekonać pacjenta, co oczyścić się z ewentualnych zarzutów („Przecież cię ostrzegałem”). Antygrą mogłaby być albo rzeczywiście skuteczna terapia perswazyjna, albo poprzestanie na stwierdzeniu: „Pal, twoja decyzja. Jeśli będziesz potrzebować pomocy, wiesz, gdzie mnie szukać”. W ten sposób nałogowiec zostaje otwarcie poinformowany, że on sam ponosi istotną część odpowiedzialności za przyszłe cierpienie.

Czegóż się spodziewałeś po takim nałogowcu

Inna gra, którą może podjąć palacz lub alkoholik, to „Czegóż się spodziewałeś po takim nałogowcu” (CSSPTN). Jest to poza, przypominająca małego chuligana, który słucha karceń nauczycielskich z opuszczoną głową, ale kopie butem w krawężnik, a jego mina mówi: „A czegóż się spodziewałeś po największym ośle w klasie?”. Jest to trudny przypadek, ponieważ dotyczy ludzi, którzy sami mają do siebie pretensję, są niedowartościowani. Stąd właśnie postawa: „skoro jestem taki zły....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy