Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

27 stycznia 2016

Gniew

Spośród wielu możliwych reakcji na niepowodzenie bardzo często wybieramy gniew, bo jest to prosty sposób pokazania sobie samemu, że mamy jeszcze siłę.

KUP WYDANIE PAPIEROWE 
KUP WYDANIE TABLETOWE      
KUP E-WYDANIE

PRENUMERUJ

Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię, niedługo potem stworzył Bóg człowieka na obraz swój, ale człowiek zapragnął być samodzielny i naraził się na Gniew Boży – został wygnany z Raju. Potem wraz z innymi za sprawą wspólnego języka zabrał się do budowania Wieży Babel. I oto rzekł Pan: Oto jeden lud i wszyscy mają jeden język, a to dopiero początek ich dzieła. Teraz już dla nich nic nie będzie niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. No i pomieszał Pan ludziom języki, aby nikt nie rozumiał języka drugiego!

Praprzyczyną Gniewu Bożego była, zauważmy, obawa przed utratą panowania (mówiąc prościej – władzy). Podczas lektury Starego Testamentu na przejawy Gniewu Bożego natrafimy wiele, wiele razy.

Zaraz po Gniewie Bożym idzie Gniew Ludu. To ten właśnie gniew sprawił, że lud ruszył na Bastylię. To, że – odwołam się tu do Ferdinanda Victora Eugène’a Delacroix – Wolność prowadziła lud na barykady. Lud pełen gniewu. Niedługi czas potem, tuż po wystrzale dział z „Aurory”, zagniewany lud zabijał wolność w imię równości. Wielki gniew nie wydaje się szczególnie konstruktywny. Stoi za nim mnóstwo energii, ale to zazwyczaj energia destruktywna, niszcząca. Pełno w nim odwołań do znaczących wartości, choć skutki najczęściej i z łatwością obracają się ostatecznie przeciwko tym wartościom.

Obok wielkiego gniewu – Gniewu Bożego czy Gniewu Ludu, jest też gniew pospolity. Codzienny. Powszechny. Pojawia się najczęściej za sprawą przeszkód, utrudnień, braków blokujących możliwość zaspokojenia swoich potrzeb czy zrealizowania planów. Jest tym silniejszy, im bliże...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy