Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

7 stycznia 2019

NR 1 (Styczeń 2019)

Głusi coraz młodsi

54

Życie w hałasie obniża odporność organizmu, przyspiesza starzenie się, zwiększa ryzyko nadciśnienia i zawału. Hałas najbardziej niebezpieczny jest dla dzieci i młodzieży.

KATARZYNA KLIMEK-MICHNO: Żyjemy w zgiełku, non stop otoczeni mnóstwem dźwięków, więc coraz gorzej słyszymy. Czy niedosłuch jest już chorobą cywilizacyjną?

HENRYK SKARŻYŃSKI: Niestety tak. Kiedyś uznawano za normalną rzecz niedosłuch siedemdziesięciolatka. Dzisiejszy rozwój cywilizacyjny, wszechogarniający hałas, a przede wszystkim częste używanie słuchawek dousznych i słuchanie głośnej muzyki od wczesnego dzieciństwa sprawiają, że z niedosłuchem zmagają się pięćdziesięciolatkowie i młodsi. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że 50 procent dzieci i nastolatków żyjących w najzamożniejszych i średnio zamożnych krajach jest narażonych na niebezpieczny dla zdrowia poziom decybeli, płynących z przenośnych urządzeń audio. Niestety, ryzyko pojawienia się uszczerbków słuchu może dotyczyć ponad miliarda nastolatków i młodych ludzi, którzy słuchają głośnej muzyki przez słuchawki. W swojej codziennej praktyce spotykam coraz więcej młodych pacjentów z pohałasowymi uszkodzeniami słuchu.

Badania epidemiologiczne prowadzone przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu nie napawają optymizmem. Pokazują, że temat jest poważny: około 20 procent dzieci i młodzieży ma problemy ze słyszeniem, aż jedna trzecia z nich cierpi z powodu szumów usznych stałych lub przemijających. Co to takiego?

Szumy uszne to dźwięki słyszane w jednym uchu, obojgu uszach lub w głowie, a czasami w uszach i w głowie jednocześnie. Osoby odczuwające szumy opisują je m.in. jako piski, dzwonienie, pukanie, dudnienie, gwizdy, szelesty. Prawie każdy doświadcza okresowego „dzwonienia” w uszach. Szczególnie często zjawisko to występuje w ciszy. Istnieje nawet powiedzenie: cisza, że aż w uszach dzwoni. Takie chwilowe, przemijające dźwięki zazwyczaj nie są dokuczliwe. Nie mają też znaczenia klinicznego i nie wymagają konsultacji lekarskiej. Diagnozować należy natomiast szumy uszne trwające dłużej niż 5 minut. 

Dlaczego pojawiają się szumy?

Istnieje wiele hipotez na temat mechanizmów powstawania szumów usznych, ale żadna nie została do końca udowodniona. Najczęściej są one wynikiem niewielkich, ale nieodwracalnych zmian w uchu wewnętrznym – uszkodzenia komórek słuchowych zewnętrznych znajdujących się w ślimaku. Szumy nie powstają bez przyczyny, zawsze są sygnałem, że coś nie funkcjonuje tak, jak powinno. W każdym takim przypadku powinna zostać przeprowadzona diagnostyka audiologiczna. Dzięki kompleksowym badaniom możliwe jest wykrycie zagrażających zdrowiu czy życiu zmian organicznych, w tym nowotworowych, wymagających szybkiej interwencji chirurgicznej.

Telewizja, muzyka z głośników, telefon trzymany ciągle przy uchu, do tego ruch uliczny – w świecie decybeli przebywamy cały czas.

To prawda, wszyscy jesteśmy narażeni na hałas, ale najbardziej niebezpieczny jest on dla dzieci i młodych ludzi. To właśnie oni najczęściej bywają na koncertach, bawią się w głośnych klubach czy dyskotekach i całymi dniami słuchają muzyki przez słuchawki. Zbyt głośna muzyka zaburza działanie mechanizmu chroniącego słuch przed urazami akustycznymi. Alarmujące są także wyniki, które uzyskaliśmy razem z naukowcami z Politechniki Gdańskiej podczas pilotażowych badań hałasu w polskich szkołach. Wskazują one na to, że hałas w szkołach przekroczył dopuszczalną dawkę bezpieczną dla słuchu i zdrowia. W tych pionierskich badaniach wykorzystano multimedialny system monitorowania hałasu – bezobsługową stację monitorowania zamontowano w dwóch warszawskich szkołach. Okazało się, że poziom hałasu dochodzi tam – głównie podczas przerw – do około 100 decybeli, a przecież za bezpieczny uznawany jest poziom do 85 dB. Im większy hałas i więcej godzin w nim przebywamy, tym poważniejsze konsekwencje, prowadzące nawet do trwałych uszkodzeń słuchu.

dźwiękowy detoks

Słuchanie dźwięków o natężeniu powyżej 85 decybeli przez kilka godzin dziennie naraża nas na czasową lub trwałą utratę słuchu.

Oddech lub szept to 10 dB, rozmowa –  45–50 dB, odkurzacz – 60 dB, odgłos ruchliwej ulicy to 95 dB, młot pneumatyczny – 100 dB, głośna muzyka – 120 dB. Przez codzienne narażenie
na hałas nasz słuch przytępia się, dlatego warto o niego dbać, nosząc specjalne zatyczki ochronne. Powinniśmy kontrolować czas spędzany ze słuchawkami na uszach – gdy słuchamy w ten sposób muzyki przez kwadrans, nasze uszy „dochodzą” do siebie prawie godzinę.  Warto też jak najczęściej robić sobie dzień bez muzyki, radia, telewizora. Zbawiennie na nasz słuch działają odgłosy natury (w Internecie można znaleźć muzykę relaksacyjną wykorzystującą głosy ptaków, szum wody, szelest liści), muzyka klasyczna i ludowa.

 

Zaburzenia percepcji słuchowej to jedno, ale nadmiar dźwięków może wywołać t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy