Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Gdy uczeń nie widzi granic

42

Uczniowie, którzy nie umieją stawiać ani odczytywać granic psychologicznych, nie potrafią docenić szacunku okazywanego im przez nauczyciela. Sami „proszą się”, by traktować ich ostro. Potrafią atakować tych, którzy chcą im pomóc. Ich agresja wynika jednak z lęku.

Od czasu do czasu w Internecie pojawiają się filmiki, w których uczniowie poniżają swoich nauczycieli: jednemu założyli kosz na głowę, innego ordynarnie wyzywali! Uczniowie nagrywają też przemoc rówieśniczą, np. pobicie kolegi i obnażenie koleżanki. Niezwykle dumni, zamieszczają swoje „dzieła” w sieci, nie zdając sobie sprawy, że poziom nagranej agresji klasyfikuje te zdarzenia do podjęcia działań karnych i interwencji policji. Wszystkie te ekscesy są przykładami niezwykle brutalnego naruszania granic. Na co dzień jest ono bardziej wyrafinowane i subtelne, choć nie mniej bolesne dla obu stron.

Koniec roku, rozdanie świadectw. Dostał je również bardzo słaby uczeń, który miał na pieńku z wychowawcą. Rozdając świadectwa, nauczyciel zażartował: „No co Jasiu, tym razem ci się udało! W przyszłym roku jednak musisz bardziej się starać, bo już może mi się nie udać obronić cię na końcowej radzie pedagogicznej! Może jak wypoczniesz podczas wakacji, potrafisz zapanować nad sobą i nie będziesz tak wrzeszczał na przerwach!

Lekcja angielskiego. W klasie jest uczeń, który kilka lat chodził do szkoły w Wielkiej Brytanii. Co chwilę poprawia akcent nauczycielki, a pod koniec lekcji podsumowuje. „Jak ktoś nie zna angielskiego, to niech się nie zabiera za uczenie!”.

Naruszenie granicy w opisanych przypadkach jest ewidentne, choć zapewne nie znajdzie swego epilogu w Internecie. Skończy się na jakichś reprymendach, pouczeniach
lub wszyscy po prostu uznają, że nie ma o co kruszyć kopii.

Generalnie relacje między nauczycielami i uczniami nie są aż tak złe, jak można byłoby wnosić z sensacyjnych doniesień prasowych, ale też nie jest to sielanka. Znam młodą i atrakcyjną nauczycielkę, która na lekcji nie może odwrócić się do tablicy, bo w jej kierunku lecą papierowe kulki. Ale znam też taką, która dla swoich podopiecznych jest prawdziwym autorytetem, choć wcale im nie pobłaża – stawia duże wymagania i je egzekwuje.

Niewidoczne ogrodzenia

Sposób i skuteczność stawiania uczniom granic przez nauczyciela jest wypadkową:
• jego wiedzy na temat postępowania wobec dzieci (studia, lektura, szkolenia, teoria, rady doświadczonych kolegów itp.),
• wspierających go procedur obowiązujących w szkole (np. kary za nieprzestrzeganie zasad),
• jego osobistych doświadczeń życiowych.  
Psychologiczne granice między ludźmi są niewidocznymi, ale realnie istniejącymi „ogrodzeniami”, które powstrzymują przed wzajemną inwazją i zapewniają poczucie tożsamości człowieka.
Każdy człowiek wyznacza swoje granice. Funkcjonuje jednak w otoczeniu ludzi, którzy też mają swoje terytorium. Jeżeli te granice są respektowane, możliwe jest życie w harmonii, z zachowaniem poczucia własnej odrębności i wewnętrznej integralności. Życie społeczne można porównać do elektronów poruszających się zgodnie, każdy jednak po swojej orbicie. Wszystko funkcjonuje dobrze ale... zdarzają się kolizje. Ktoś nie zauważył, że wszedł w czyjąś przestrzeń psychologiczną, ktoś inny uczynił to celowo, a ktoś tak wyznaczył swoje granice, że nie ma miejsca dla innych. Ci „inni”, chcąc nie chcąc, muszą zahaczać o przestrzeń „obszarnika”.  Są też osoby, które wpuszczają na swoje terytorium każdego, bez względu na jego zamiary, i nie potrafią się go pozbyć, gdy za dużo sobie pozwala.

Odległość sprzyjająca

Przyjrzyjmy się fizycznym granicom, jakie obowiązują w relacjach między ludźmi. Wiemy i czujemy w sposób naturalny, że nie powinniśmy nadmiernie zbliżać się do innych bez ich zgody. Dbamy o to, by utrzymywać dystans adekwatny do sytuacji i zazwyczaj to się udaje. Wiemy, że dotyk łatwo może być przekroczeniem granicy (choć w tym zakresie są różnice indywidualne, kulturowe i związane z wiekiem). Nikt nauk w tym zakresie nie pobierał, a jednak czujemy, jaka odległość od rozmówcy sprzyja komunikowaniu się. Inaczej rozmawiamy z dzieckiem, inaczej z szefem.

Są jednak ludzie mający kłopot w stawianiu i odczytywaniu granic. Dostrzegamy to natychmiast – przy nadmiernym zbliżaniu się reagujemy wycofaniem czy zbudowaniem fizycznej bariery (np. trzymanie na kolanach torebki, siadanie po drugiej stronie stołu). 

Podobnie reagujemy na przekroczenie granic psychologicznych. Pojawiają się wówczas nieprzyjemne emocje: złość, gniew lub chęć ucieczki i poczucie krzywdy. Naruszaniem granic jest zachowanie, które subiektywnie jest postrzegane jako brak poszanowania, nieliczenie się, inwazyjne narzucanie czegoś, burzenie poczucia tożsamości czy poczucia wartości itp.

Wytyczania własnych granic i szanowania granic innych uczymy się właściwie od urodzenia. Małe dzieci tego nie potrafią, nie znają obowiązujących w tym zakresie reguł. Rozumiemy to – akceptujemy całuski maluszka, choć takie same całuski od dorosłego mężczyzny mogą być odczytane jako molestowanie! Dzieci uczą się swoich granic (co mi wolno) i granic innych (czego mi nie wolno). Na każdym etapie rozwoju toczą boje z dorosłymi o te granice. Dzieci próbują wymuszać na otoczeniu a to dziesiąty samochodzik, a to słodycze. Koniecznie chcą gdzieś wejść lub czegoś nie zrobić. Czy naprawdę tego w tym momencie potrzebują? Być może, ale bardziej prawdopodobne jest, że właśnie chcą się przekonać, co im wolno, a czego nie. Badają granice. Uczą się przy tym, na co mogą mieć wpływ, jak „powinny” postępować, by ten wpływ zdobyć, na co dorośli im pozwolą, a czego się w ich zachowaniu przestraszą. Przy okazji dowiadują się, że niektórzy dorośli stawiają granice w sposób jasny i jednoznaczny, a inni mają z tym kłopot. Im starsze dzieci, tym bogatszy wachlarz zachowań pozwalających na poszerzanie obszaru swobody. Już nie chodzi o samochodziki czy cukierki, a o komputer, samodzielne wyjście wieczorem z domu czy wyjazd na wakacje.

Nauczenie dziecka wyznaczania własnych granic i szanowania granic innych jest  zadaniem zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli. Można to osiągnąć, jasno formułując i egzekwując ograniczenia, równocześnie szanując potrzeby dziecka. Ważne jest także modelowanie – umiejętne dbanie o własne granice.

Najczęstszym błędem dorosłych jest postawa nadopiekuńcza albo nadmiernie uległa. Gdy dziecko jest wyręczane przez nadopiekuńczych rodziców, nie nauczy się dobrze rozpoznawać swoich potrzeb, a tym samym nie podejmie samodzielnych prób ich zaspokojenia. Gdy rodzice ulegają wszystkim zachciankom dziecka, ma ono poczucie, że na wszystko może mieć wpływ.

Niestawianie granic (pozwalanie na wszystko, czyli tzw. bezstresowe wychowanie) sprawia, że dziecko wierzy w swoją omnipotencję. Buduje fałszywy obraz własnej osoby – takiej, której wszyscy się podporządkują. Zderzenie z rzeczywistością społeczną jest zwykle bolesne. Wychowywany w ten sposób sześciolatek nie może się pogodzić z tym, że koledzy też chcą iść do tablicy, też chcą opowiedzieć o tym, jak spędzili wakacje...

Nie podchodź do mnie

W pierwszych latach życia dziecko może nauczyć się wytyczać swoje granice nazbyt szeroko lub obronnie – nazbyt szczelnie. To wynik interakcji z rodzicami i opiekunami. Dla nauczyciela stanowi to poważne wyzwanie, ponieważ taki uczeń ma zwykle kłopot w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami i dorosłymi.

Są dzieci, które wyznaczają swoje granice bardzo słabo i nieumiejętnie. Często jest to wynik zaniedbywania lub bardzo restrykcyjnego wychowania. Takie dzieci przejawiają zachowania uległe albo... agresywne. Dziecko o słabo wykształconych granicach psychologicznych wydaje się „nie wiedzieć’, że można się bronić i nie zgadzać na zachowania inwazyjne do niego kierowane. Równocześnie jednak nie dostrzega granic innych osób, więc często je przekracza. Łatwo może stać się ofiarą albo agresorem, zależnie od sytuacji przyjmuje jedną lub drugą rolę. Ponieważ tym, którzy mają dobrze zbudowane granice, trudno to zrozumieć, dlatego może budzić ich niechęć. Nauczyciele nie rozumiejąc, że uczeń „nie widzi” granic (ani swoich, ani innych), najczęściej karzą i dyscyplinują go. Często też pozostawiają go bez wsparcia, gdy staje się kozłem ofiarnym. Koledzy natomiast, obawiając się nieprzewidywalnego kolegi, odrzucają go.

Dziecko o słabych granicach pozostawione samo, poza grupą nie nauczy się obrony swego psychologicznego terytorium oraz naturalnego wchodzenia w relacje bez przemocy i siły.

Przeciwieństwem zachowań świadczących o słabych osobistych granicach jest budowanie psychologicznego muru. Odgradzanie się od ludzi to najczęściej wynik doświadczeń związanych z naruszaniem integralności we wczesnych etapach rozwoju. Bezradność dziecka wobec tych trudnych sytuacji i lęk powodują zamykanie się w sobie. Poczucie bezpieczeństwa daje tylko potężny mur: „tutaj nie jesteście w stanie mnie zranić”. Izolowanie się chroni przed kolejnym zranieniem: „Nie podchodź do mnie! Jeśli przekroczysz mur (tj. zrobisz to i to, spojrzysz itp.), to wybuchnę! Strzeż się!”. Wobec takiego ultimatum rówieśnicy zwykle uciekają, nauczyciele czasami też. Rośnie izolacja i rozpacz osamotnionego dziecka... A „środki wychowawcze” w postaci kar za niespołeczne zachowania czy „pozostawianie dziecka w spokoju” pogłębiają jego lęk i złość.

Nauczyciela zniechęca zwykle to, że oddzielone murem dziecko nie odpowiada pozytywnie na chwalenie, wyróżnianie, docenianie i zachęty – czyli na wszystko to, o czym mówią podręczniki opisujące, jak postępować z tzw. trudnym uczniem. Nie ufając dorosłym, uczeń wietrzy postęp w każdym miłym zachowaniu: „To tylko miłe słówka”. Cały czas sprawdza, czy nauczyciel naprawdę go szanuje. Celowo może niewłaściwie się zachowywać i przyglądać się: „Czy dalej mnie szanujesz, czy może już zmieniłeś zdanie?”. Takie testy powtarzają się – w końcu nauczyciel zniechęca się, daje za wygraną – tzn. ukarze, zezłości się. Czasem nie ma wyjścia i musi naruszyć granice niepokornego dziecka, blokując jego agresywne zachowania wobec innych dzieci.

Uczniowie nieumiejący wyznaczać granic psychologicznych nie potrafią...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy