Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Dziewczynka na wieczność

76

Odpowiednikiem „wiecznego chłopca” jest puella aeterna - „wieczna dziewczynka”. Jej szczególną cechą jest unikanie wszelkiej życiowej i uczuciowej stabilizacji. „Wieczna dziewczynka” nie chce mieć dzieci, ma awersję do stałej pracy i trwałych związków.

Włoski pisarz Francesco M. Cata­luccio w swojej książce „Niedojrzałość. Choroba naszych czasów” stawia nawet tezę, że kobiety: „prawie zawsze bywają starsze, niżby na to wskazywał ich wiek, są bardziej ciekawe świata, bardziej odpowiedzialne i, chciałoby się rzec, bardziej »dorosłe«”. Zofia Milska-Wrzosińska, psychoterapeutka i szefowa Laboratorium Psychoedukacji, dodaje jednak, że kobiety wydają się być dojrzalsze, bo tę dojrzałość, przynajmniej społeczną, uzyskały stosunkowo niedawno. – Jeszcze sto lat temu kobiety nie mogły głosować, nie miały własnego majątku, nie mogły decydować o swoich sprawach, nie miały prawa do dysponowania swoją seksualnością, pracą, majątkiem, a teraz mogą to robić. Podjęły dorosłą rolę i szybko zaczęły w niej sprawnie funkcjonować. To zwraca uwagę. Mężczyźni na tym tle wydają się mniej dojrzali, zagubieni – mówi Zofia Milska-Wrzosińska.

Na łowach

Dojrzałość kobiet dostrzec zatem nietrudno. Gdzie jednak szukać przejawów niedojrzałości? Choćby w sklepie. Zdecydowana większość impulsywnych zakupoholików (29 na 30) to kobiety. – Kobiety nie potrafią oprzeć się pokusie superbodźców – uważa Tomasz Szlendak, socjolog z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Nasze antenatki setki tysięcy lat temu na sawannie były odpowiedzialne za zbieranie owoców i nasion. Dzisiaj to samo robią w galeriach handlowych. Tyle, że niegdysiejsze bodźce zastąpione zostały superbodźcami, kolorową plejadą towarów na półkach. Objawem dojrzałości byłby racjonalny namysł nad kupnem czegokolwiek. Tymczasem kobiety zachowują się w marketach niczym dzieci w Disneylandzie – twierdzi.

Ceną za niedojrzałość kobiet w sklepie może być debet na ich kontach. Gorzej, gdy odsetki za niedojrzałą decyzję trzeba spłacać przez całe życie. A tak może być w przypadku wyboru partnera. – Donoszenie ciąży oraz kobiece inwestycje w wykarmienie i wychowanie potomka były i są tak znaczące, że w ciągu wieków kobiety wypracowały strategię uważnego doboru partnera seksualnego. Będąc ekonomicznie uzależnionymi od mężczyzn, mogły sobie darować większość męskich wad – tłumaczy Tomasz Szlendak. – Dzisiaj kobiety pracują, potrafią się utrzymać, ich wybredność wobec potencjalnych partnerów uległa spotęgowaniu. Na pozór powinno to gwarantować jeszcze dojrzalszy wybór partnera. Tak się jednak nie dzieje. Ewolucyjny mechanizm nie działa w tych warunkach jak należy – uważa Szlendak. Barbara Whitehead, autorka książki „There are no good men left”, pisze, że zdarzają się kobiety, które po latach związku z fajnym mężczyzną wyrzucają go z mieszkania i z życia. Bo obiecał, że pozmywa i... zapomniał to zrobić. To wystarczy, by się rozstać.
A jeśli nawet kobieta nie porzuca z byle powodu mężczyzny, to często przyjmuje na siebie w związku rolę podobną do Wendy z „Piotrusia Pana”. Zajmuje się niedojrzałym mężczyzną, czeka na niego, gdy on się bawi, matkuje mu, choć bywa tym zniecierpliwiona. Zenon W. Dudek, psychiatra i znawca Junga, uważa, że „samodzielne i zdecydowane panie, skarżąc się na partnera chłopca, nie zdają sobie sprawy, że często same reprezentują wieczną dziewczynkę, wyrachowaną businesswoman, niedojrzałą do roli matki i opiekunki rodziny. Specjalizują się w oswajaniu wiecznych chłopców”. A ci, jak to chłopcy, wcześniej czy później odchodzą do innej.

Matki swoich
...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy