Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

15 marca 2016

Dramat w dobrym domu

145

Wszyscy jej zazdroszczą przykładnego męża i dostatniego życia. Tymczasem jej związek jest jak ciasna klatka. Ciągle poniżana przez agresywnego partnera, chce uciec. Dlaczego nie potrafi?

Krysia jest piękną, mądrą i wrażliwą kobietą. Zadbaną i bardzo atrakcyjną. Od dziesięciu lat znosi wyzwiska, obelgi i groźby męża, który manipuluje nią i poniża. Krystyna bardzo się tego wstydzi, ale nie ma siły odejść, wyrwać się z błędnego koła przemocy i domowego terroru. Takie doświadczenia są udziałem wielu mądrych i wartościowych kobiet. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zgadzają się na dyktaturę agresywnego partnera?

Sypiając z wrogiem

Mimo kilku prób Krysia nie może uwolnić się z przemocowego związku. Jej mąż jest bardzo agresywny, ubliża jej, krzyczy, krytykuje ją, wyśmiewa i często upokarza. Dla znajomych i rodziny to spokojny i kulturalny człowiek, szanowany biznesmen. W domu wyzbywa się wszelkich hamulców – zdarzają się nawet przepychanki i szarpanina. Groźby, szantaż i manipulacja są na porządku dziennym. Mąż ciągle wmawia Krystynie, że ona niczego nie potrafi zrobić dobrze i nie poradziłaby sobie bez niego. W efekcie kobieta uwierzyła, że jest od niego kompletnie zależna.

Kiedyś, na początku małżeństwa, Krysia była radosną i bardzo towarzyską kobietą. Miała wielu znajomych. Niestety, z czasem się wykruszyli. Przyjaciółka ze szkoły podstawowej na przykład zerwała z nimi kontakt, bo mąż Krysi wyraźnie jej nie lubił. Tak zresztą jak i innych znajomych czy członków rodziny. „Oni są głupi, męczą mnie te ich durne rozmowy, nic na to nie poradzę”, mówił i konsekwentnie izolował żonę od bliskich.

Na co dzień kontroluje ją, rozlicza z pieniędzy, bo przecież to on zarabia, to z jego pieniędzy żyją. Kilka lat temu wymusił na Krysi, by zrezygnowała z pracy, bo jej pensję uważał za marną. Nie obchodziły go argumenty, że ona kocha swoją pracę w szkole, że jest lubianą nauczycielką i to nadaje jej życiu sens...
Czasami mąż Krysi bywa miły i czuły, kupuje jej nawet prezenty. Ale miłych chwil jest coraz mniej, a prezenty pojawiają się tylko wtedy, gdy kobieta wspomina o rozwodzie. Bo Krysia wiele razy próbowała odejść od męża. Brakło jej jednak siły. Z każdym dniem coraz bardziej wierzyła w to, co on jej powtarzał: że jest nijaka, głupia i bez wartości. Tak właśnie się czuje. Żałuje tylko, że patrzą na to dzieci. Że w domu uczą się przemocy, agresji i braku szacunku dla drugiego człowieka.

Granica coraz dalej
Kobiety, które doświadczały przemocy, często przyznają, że nie od razu zdawały sobie sprawę z tego, że są ofiarami – zwłaszcza w sytuacji przemocy psychicznej. Nie były przecież bite, nie budziły się z siniakami na twarzy, więc nie odbierały zachowań partnera jako przemocy, choć on ewidentnie naruszał ich granice. Opowiadają, że te granice przesuwały się stopniowo: najpierw pojawiała się zazdrość i prośby, żeby nie spotykały się z przyjaciółkami czy kolegami, żeby więcej czasu spędzały w domu, potem żądania, by nie nosiły krótkich spódnic i bluzek z dekoltem, nie malowały się, zrezygnowały z częstych kontaktów z bliskimi, z własnych zainteresowań i pasji. Partnerzy zapewniali, że to wszystko z wielkiej miłości: „Tak bardzo cię kocham..., nie chcę, żeby inni patrzyli na ciebie pożądliwym wzrokiem, żebyś przebywała za dużo poza domem, bo ja wtedy tak bardzo tęsknię”.

Na początku kobieta może być zadowolona, że partner jest zazdrosny, że chce z nią spędzać tyle czasu, prosi, by nie pracowała, bo przecież on zarabia wystarczająco dużo. Tak jak Krysia zostaje w domu, zajmuje się dziećmi, rezygnuje ze swoich zajęć i spotkań z przyjaciółmi. Z czasem sytuacja się pogarsza. Wszelkie próby zadbania o siebie są coraz ostrzej krytykowane i piętnowane, więc kobieta dostosowuje się do wymagań partnera, by uniknąć jego frustracji i wybuchów gniewu. Partner coraz częściej krzyczy, przeklina, ubliża. Choć kiedyś takie zachowania wydawały się jej niemożliwe do zaakceptowania, teraz przestają razić i już nie robią na niej wrażenia. Sama zaczyna stosować podobny język – z bezsilności i rozpaczy krzyczy, kłamie, stosuje uniki, myśli o zemście czy zdradzie.

Pranie mózgu
Manipulacje agresora, wyzwiska, stopniowe i systematyczne „prostowanie” poglądów, opinii i przekonań, odciskają silne piętno. Odbierają poczucie mocy i godności osobistej, podważają poczucie niezależności, wolności i samostanowienia o sobie. Gnębiona kobieta traci wiarę w siebie, jest coraz bardziej spięta i zmęczona, czuje się głupia i nieatrakcyjna. Gdy partner robi kolejną awanturę, wierzy mu, że to ona jest wszystkiemu winna, bo za mało się stara i jest nieposłuszna. Wierzy, że gdyby słuchała męża we wszystkim, to on by się tak nie zdenerwował i nie doszłoby do kłótni, przepychanek czy nawet pobicia. Partner celowo często jej to powtarza, by przejąć nad nią kontrolę, osłabić ją i całkowicie od siebie uzależnić.

I tak się dzieje, bo kobieta izoluje się od bliskich i znajomych, utrzymuje w tajemnicy swoją domową sytuację, bo po pierwsze – wstydzi się jej, a po drugie – boi się, że nikt by jej nie uwierzył. Mąż Krysi poza domem, przy obcych, prezentował się jako wspaniały mąż i ojciec, pogodny i sympatyczny człowiek, wprost do rany przyłóż. Dosłownie, do rany. Bo fizyczne i psychiczne zranienia zostawiają wyraźne ślady w psychice kobiety. Im dalej od ludzi i pod większym wpływem partnera, tym trudniejsze jest wyjście z tego domowego piekła. Kobieta przestaje wierzyć w siebie, nie podejmuje nowych zadań ani aktywności. Coraz bardziej boi się ciągłych podejrzeń partnera, kontrolowania maili i telefonu, krytykowania za próby kontaktu z przyjaciółką, za zrobienie czeg...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy