Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

31 października 2017

Dobrze urodzeni

99

Im więcej stresorów doświadcza kobieta w ciąży, tym bardziej lękowe i zahamowane jest jej dziecko po urodzeniu.

KAROLINA ROGASKA: Dzieci rodzą się z określonym temperamentem. Jedne są spokojne, inne to „diabły wcielone”. Kiedy te różnice temperamentu zaczynają się kształtować?
WOJCIECH DRAGAN: W założeniach różnych teorii temperament pojawia dopiero po urodzeniu dziecka [patrz aplikacja „Uśmiechnięte niemowlę”]. Jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę jego formalne aspekty, takie jak aktywność czy siła reakcji, to okaże się, że zalążki temperamentu możemy zaobserwować już w okresie prenatalnym.

W jaki sposób można badać przejawy temperamentu dzieci już w łonie matek?
Przy pomocy metod ultrasonograficznych albo danych zebranych od matek można określić chociażby aktywność płodu, która jest jedną ze składowych temperamentu.
Według mnie o temperamencie możemy mówić już w momencie, kiedy zaczyna się rozwijać układ nerwowy.

Co wpływa na temperament na tak wczesnym etapie?
Stres doświadczany przez matkę i trudne zdarzenia w jej życiu. A także jej ogólne samopoczucie, zadowolenie z życia. Im więcej stresorów doświadcza kobieta w ciąży, tym bardziej lękowe i zahamowane behawioralnie jest jej dziecko po urodzeniu.

Może dlatego w powszechnym przekonaniu kobiecie w ciąży się nie odmawia, by jej nie drażnić…
Moje badania stanowią potwierdzenie mądrości ludowych tego typu – matka oczekująca dziecka powinna przebywać w spokojnym środowisku i nie denerwować się, bo inaczej dziecko będzie nerwowe. Niestety, nie da się całkowicie uniknąć stresu – jest nieodłączną częścią naszego życia. Co więcej, kobiety w ciąży, które miały wyższy poziom stresu, zapewne już wcześniej, zanim zaszły w ciążę, doświadczały go intensywniej. Może to być związane z ich cechami osobowości, takimi jak na przykład neurotyczność, a te trudno zmienić.

Co może zrobić kobieta oczekująca dziecka, by uniknąć tych negatywnych konsekwencji?
Dobrze by było, gdyby w tym czasie odizolowała się, na ile to możliwe, od najbardziej uciążliwych stresorów, zwolniła tempo pracy i bardziej skupiła się na sobie i swoich potrzebach. Jest to szczególnie ważne, gdy występuje ryzyko przedwczesnego porodu, bowiem stres je zwiększa. Pomocne może być też stosowanie technik relaksacyjnych.

Albo jedzenie czekolady… Badacze dowiedli, że zestresowane kobiety, które ją jadły, rodziły dzieci mniej lękowe niż panie, które odczuwały podobny stres i nie spożywały czekolady. Jak to wytłumaczyć?
To, co jemy, ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie naszego układu nerwowego. Jeden ze składników czekolady – teobromina – oddziałuje na układ serotoniny w mózgu i w ten sposób modyfikuje działanie stresu. Z tych badań płynie optymistyczny wniosek: nawet jeżeli mamy jakieś predyspozycje osobowościowe do popadania w negatywne emocje, nie oznacza to, że jesteśmy ich niewolnikami. Różnymi sposobami możemy sobie ten wyjściowy poziom stresu obniżać.

A jeśli matka po urodzeniu dziecka zachoruje na depresję poporodową? Jak jej stan wpływa na dziecko?
Depresja poporodowa łączy się z tym, w jaki sposób matka odbiera swoje dziecko, jak je ocenia i na nie reaguje. W stanie depresyjnym matka widzi w dziecku więcej negatywnych cech. Powstaje swego rodzaju spirala: im gorzej matka postrzega dziecko, tym większą irytację w niej ono budzi, w konsekwencji tworzy się przywiązanie, które nie jest bezpieczne. To z kolei długoterminowo może mieć przełożenie na to, jak zachowuje się dziecko. Depresja poporodowa oddziałuje też od strony czysto biologicznej – w mleku matki rośnie stężenie hormonów stresu, co może modyfikować cechy temperamentu jej dziecka. Niedawne badania holenderskich naukowców pokazały zależność między stężeniem kortyzolu w mleku matki a poziomem lęku u niemowlęcia.

A co z tak zwanym eustresem, czyli stresem pozytywnym – jak on wpływa na dziecko?
Nikt tego jeszcze nie badał. Niewykluczone jednak, że przynosi on pozytywne efekty. Wiele zależy od wrażliwości genotypu dziecka. Ten sam bodziec nie działa jednakowo na każdego. Różnimy się wariantami wielu genów, a każdy z nich może być inaczej wrażliwy na działanie czynników środowiskowych. Nawet silny niekorzystny stres nie musi sprawić, że dziecko stanie się wycofane i lękowe.

W swoich badaniach przytacza Pan pojęcie „zmian w ekspresji genów”. Co one oznaczają i do jakiego momentu rozwoju zachodzą?
Temperament wyznaczany jest przez funkcjonowanie naszego mózgu, a to z kolei jest konsekwencją aktywności różnych genów i działania czynników środowiskowych. Różnimy się aktywnością genów, które są odpowiedzialne za funkcjonowanie najważniejszych układów neuroprzekaźnikowych w mózgu. Z kolei ta aktywność jest modyfikowana przez działanie czynników środowiskowych – określamy je mianem mechanizmów epigenetycznych. Głównym mechanizmem epigenetycznym rozpatrywanym w kontekście zachowania jest metylacja DNA. Polega ona na dołączeniu do niektórych fragmentów DNA specyficznej grupy chemicznej – metylowej. Zmetylowany segment DNA ma zmniejszoną aktywność. To z kolei może wpływać na produkcję specyficznych białek odpowiedzialnych za funkcjonowanie systemów neuroprzekaźnikowych i w konsekwencji przekładać się na zachowanie człowieka. Zmiany epigenetyczne zachodzą bezustannie, pod wypływem najróżniejszych czynników środowiskowych. Oczywiście wydaje się, że najważniejsze są te, które mają miejsce na wczesnych etapach życia.

A jakie wydarzenia mają kluczowy wpływ na temperament dziecka?
Bardzo ważny jest na przykład rodzaj relacji, czyli przywiązania, jaki wytworzy się pomiędzy dzieckiem i jego opiekunami. Bezpieczny typ przywiązania chr...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy