Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

11 stycznia 2016

Dobre życie

27

Choć rozumiem określenie „dobre życie”, i nawet czasem go używam, to zdecydowanie wolę określenie „mądre życie”.

Wprawdzie nie mam pełnych garści argumentów, ale i tak mam przekonanie, że życie mądre jest też dobre, zaś życie dobre niekoniecznie mądre być musi. Słynne hipisowskie czyń miłość, a nie wojnę jest i mądre, i dobre.

Bezrefleksyjne spełnianie postulatu pomagaj każdemu, kto ciebie o to prosi, może okazać się wprawdzie dobre, ale mądre zazwyczaj nie jest. Sposobów dobrego życia jest nieskończenie wiele. Sposobów życia mądrego jest znacznie mniej. Pierwszy ze sposobów pokazali Irena Sendlerowa, Jan Karski, Władysław Bartoszewski i wielu innych. Pamiętamy ich za to, co zrobili, a przyczynili się do uratowania wielu ludzi, ale pamiętamy ich też za to, co leżało u podstawy ich heroicznych decyzji.

Szanujemy ich za przekonanie, że ten drugi, kimkolwiek by był, to także człowiek, a więc bez żadnych warunków wstępnych przysługuje mu wolność, godność, o życiu nie wspominając.

To były z ich strony gesty wielkie i niecodzienne, ale nie wolno nam zapominać o gestach mniejszych i codziennych. O przejawach ludzkiego współczucia, odruchach altruizmu. Słowem – o wielkich i mniejszych dowodach na to, że można wyjść poza ciasne ramy własnego Ja. Że możliwe jest włączenie tego Ja w coś cenniejszego
– w nasze, ludzkie, My. Sposób drugi mądrego życia to wychodzenie poza własne ograniczenia. To z jednej strony historia wielkiego astrofizyka Stephena Hawkinga, dotkniętego stwardnieniem zanikowym bocznym, sparaliżowanego, a jednak r...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy