Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Dobre duchy nad kołyską

60

Nie da się napisać instrukcji obsługi niemowlaka. To jest żywa osoba i uczymy się jej w kontakcie. Często płaczem niemowlę sygnalizuje pragnienie kontaktu z inną osobą. To osoba i bycie razem z nią jest na początku najważniejsze – mówi dr GRAŻYNA KMITA.

Dorota Krzemionka: – Małe dzieci mają różną kondycję psychiczną. Niektóre są pogodne i sprawiają wrażenie, że jest im dobrze w życiu, a inne mają wciąż skwaszoną minkę. Od czego ono zależy?
Grażyna Kmita:
– Niemowlęta zawsze uśmiechnięte to mit. Każde dziecko przeżywa i dobre, i złe chwile. To, czy zazwyczaj jest radosne i uśmiechnięte, czy nie, zależy od wielu rzeczy, między innymi od tego, jak ono sobie radzi w świecie, z jakim się rodzi temperamentem, wyposażeniem biologicznym. Bardzo ważne jest, czego dziecko doświadcza w relacjach z innymi osobami, z mamą, tatą.

Betty Hutchon, dziecięcy terapeuta zajęciowy i trenerka, która od wielu lat pracuje z niemowlętami, twierdzi, że już noworodki próbują z otoczenia wyławiać twarze.

– Otóż to. Badania nad noworodkami i niemowlakami prowadzone na przełomie lat 60. i 70. dwudziestego wieku, podsumowane między innymi w świetnej książce pod redakcją Margaret Bullowa Before Speech: The Beginning of Interpersonal Communication pokazują, że dziecko od narodzin jest wyposażone w pewne wyłaniające się kompetencje, które służą nawiązywaniu kontaktu.

Na przykład?
– Już w roku 1974 Condon i Sander wykazali, że noworodek dostraja ruchy rąk do mowy opiekuna. U dzieci z zaburzonym rozwojem już na tym etapie pojawiają się kłopoty z synchronizacją. Prawidłowo rozwijający się noworodek fiksuje wzrok na twarzy opiekuna, naśladuje jego miny. Ta wymiana min wkrótce zaczyna przypominać dialog.

Podobno noworodek dłużej zatrzymuje wzrok na twarzy, gdy ktoś na niego patrzy. Czy rzeczywiście można tu mówić o swoistej rozmowie?
– Lynne Murray i Liz Andrews, autorki książki The Social Baby, utrwaliły taki dialog między noworodkiem i matką. Lynne Murray jest psychologiem klinicznym, a Liz Andrews fotografikiem. Pokazały one, że jeśli robimy jakieś miny, np. wysuwamy język, i chwilę poczekamy, to już kilkugodzinny dzidziuś potrafi to naśladować. Jak pokazały to również badania naukowe prowadzone przez Meltzoffa, u dwumiesięcznych dzieci następuje wymiana naprzemiennych „wypowiedzi” w postaci min, dźwięków itp. Jako pierwsza opisała to Margaret Bateson i nazwała „proto-konwersacją”.

Czego potrzeba, by do tej rozmowy doszło?
– Ogromnie ważna jest dostępność osoby dorosłej i dopasowanie odpowiedzi jej i dziecka. Badania Lynne Murray pokazują, co się dzieje, jeśli tego dopasowania nie ma. W jej eksperymencie matki miały zachowywać kamienny wyraz twarzy. Okazało się, że dwu-, trzymiesięczne maluchy reagowały na to zaniepokojeniem, płaczem, wycofywały się z kontaktu. Potem powtórzono te eksperymenty, by zobaczyć, czy chodzi o smutny, „depresyjny” wyraz twarzy, czy raczej o brak dopasowania czy dostrojenia jej mimiki do zachowania dziecka. Wykorzystano specjalne techniki telewizyjne. Dziecko widziało swoją mamę uśmiechniętą, reagującą – tyle że ten obraz był odrobinę przesunięty w czasie, w związku z czym mimika matki nie była odpowiedzią na zachowanie dziecka. Okazało się, że już dwumiesięczne dzieci wykrywały ten brak synchronizacji i reagowały płaczem. Dopiero w drugiej połowie pierwszego roku życia dzieci zaczynały traktować to „przesunięcie” jako zabawę czy żart. To oczywiście nie znaczy, że mama musi być non stop „dopasowana” czy „dostrojona”. Dziecko potrzebuje też doświadczyć, że po chwili braku kontaktu, za moment można znów świetnie się porozumiewać, że komunikowanie wymaga dochodzenia do wspólnych znaczeń.

Pani mówi o dialogu, a nam często wydaje się, że noworodek tylko śpi, ssie, albo płacze. Czy naprawdę ma on umiejętności społeczne?

– Profesor Colwyn Trevarthen z Uniwersytetu w Edynburgu wykazał, że dzieci od początku inaczej zachowują się w stosunku do osób i do przedmiotów. Płacz czy ssanie nie są tylko odruchami, a zorganizowanymi zachowaniami. W badaniach DeCaspera i jego współpracowników małe dzieci, zależnie od tego, w jakim rytmie ssały, słyszały głos mamy albo innej osoby. I okazało się, że dość szybko nauczyły się ssać w taki sposób, by usłyszeć głos mamy. Dziecko nie ma jednak szans na pokazanie swojej intencjonalności, póki dorosły traktuje je jako wyposażone jedynie w odruchy. Ale matki zazwyczaj widzą intencjonalność dziecka. Mówią, że potrafią się z nim porozumiewać.

Jak zrozumieć dziecko, które na przykład płacze? Co może wyrażać tym płaczem?
– Może sygnalizować w ten sposób wiele rzeczy. Na przykład, że jest mu za ciepło albo za zimno, lub że ma za dużo światła. U niemowlaka zmieniają się stany snu i czuwania. W każdym z nich dziecko jest wrażliwe na coś innego, na przykład w stanie aktywnego czuwania staje się niespokojne i bardziej wrażliwe na bodźce bólowe niż w stanie spokojnego czuwania. Nasze działania powinny być do tego dostosowane. Kluczowe jest rozumienie, co się z maluszkiem dzieje. Nie da się napisać instrukcji obsługi niemowlaka. To jest żywa osoba i uczymy się jej w kontakcie. Często płaczem niemowlę sygnalizuje pragnienie kontaktu z inną osobą. To osoba i bycie razem z nią jest na początku najważniejsze. Dopiero potem maluch potrafi zająć się przedmiotami. Nie można wyrastać wśród pięknych zabawek, ale bez osób... A jeszcze później dziecko integruje te dwa motywy i może komunikować się z mamą na temat czegoś pięknego, co zobaczyło.

Czasem mama zastanawia się, czy biec do płaczącego dziecka, czy poczekać, aż samo się uspokoi. Jak dziecko uczy się samoregulacji i uspokajania się?
– Alan Sroufe, słynny amerykański psycholog i badacz zajmujący się rozwojem więzi, mówi, że samoregulacja rozwija się w relacji z innymi osobami. W miarę rozwoju coraz więcej regulacji jest po stronie dziecka. Ale dzieci różnią się pod względem rozwoju tych kompetencji regulacyjnych. Są takie niemowlaki, które już wcześnie przesypiają większą część nocy i potrafią same usnąć, jeśli się przebudzą. Inne natomiast potrzebują na to więcej czasu i więcej pomocy ze strony dorosłych. Ważne jest, czy mama darzy dziecko zaufaniem i nie wyprzedza go w jego pomysłach. Nie jest łatwo towarzyszyć dziecku tak, żeby nie zabierać mu kompetencji, a jednocześnie żeby go nie opuścić w tych przeżyciach. Rosnąć z nim. Jeżeli...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy