Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

DLA MĘŻCZYZNY SERCEM JEST ŚWIAT, DLA KOBIETY - SERCE ŚWIATEM

67

Dla kobiet istotnym elementem własnego „ja” są inni ludzie (jestem córką Magdy) oraz cechy i umiejętności sprzyjające budowaniu relacji. Mężczyźni widzą siebie jako niepowtarzalnych, skłonnych i zdolnych do samodzielnych działań (jestem inteligentny, pewny siebie). Kobiety i mężczyźni psychologicznie różnią się od siebie - to oczywiste. Ale nie wygląda na to, abyśmy byli w stanie rozstrzygnąć, skąd się te różnice biorą. Ci, którzy wiedzą to na pewno, mają więcej pewności niż wiedzy - uważają BOGDAN WOJCISZKE i DOROTA KRZEMIONKA-BRÓZDA.

Sandra Bem, amerykańska psycholog i autorka prac o tożsamości płciowej, wychowywała swojego syna w sposób niepodkreślający różnic płci. Pewnego razu chłopczyk wybrał się do przedszkola ze spinką we włosach. Oburzeni koledzy nazwali go babą. Zdesperowany malec ściągnął spodenki, pokazując dowód na to, że jest chłopcem. I usłyszał: „Eee tam, siusiaka to mają wszyscy, ale tylko dziewczynki noszą spinki”. W czym tak naprawdę tkwi istota bycia kobietą lub mężczyzną? Czy psychika ma płeć? Czym, poza biologią, kobiety różnią się od mężczyzn? I skąd się biorą te różnice? W jednym z badań rodzice mieli opisać swoje nowo narodzone dzieci. Chłopców częściej opisywali jako mocnych, dziarskich i silnych, zaś dziewczynki – jako małe, delikatne, piękne i słabe. W rzeczywistości noworodki nie różniły się rozmiarami ciała. To, jak spostrzegali je ich rodzice, wynikało z powszechnych przekonań o tym, jakie cechy i zachowania są typowe i pożądane dla każdej z płci. Badania Johna Williamsa i Deborah Best wykazały, że przekonania te okazują się podobne na całym świecie. Otóż zdaniem badanych przez nich osób (z aż 30 krajów) mężczyźni są bardziej dominujący, niezależni, skłonni do przemocy, silniejsi i bardziej spragnieni przygód, a kobiety – bardziej uczuciowe, uległe, zainteresowane ludźmi i przesądne.

Dzięki Ci Boże, że nie jestem kobietą


Stereotypy płci są równie odwieczne jak sama kultura. Pobożni Żydzi od tysięcy lat, modląc się, dziękują Bogu, że nie stworzył ich kobietami. Starożytni Grecy całkowicie wykluczali je z procesów demokratycznych, a średniowieczni mnisi europejscy zastanawiali się, czy są one ludźmi. Czy obie płcie mogły pozostać obojętne wobec tych przekonań?

Stereotypy płci wpływają na nas i to podwójnie. Po pierwsze, kobiety i mężczyźni myślą o sobie i prezentują się ludziom w odmienny sposób, a po drugie są różnie traktowani przez otoczenie, co skutkuje odmiennością zachowania i losów życiowych (wpływ interpersonalny). Dla kobiet istotnym elementem własnego „ja” okazują się inni ludzie (jestem córką Magdy, przyjaciółką Moniki) oraz cechy i umiejętności sprzyjające budowaniu relacji (serdeczność, wrażliwość). Mężczyźni ujmują siebie jako niepowtarzalne, autonomiczne jednostki, skłonne i zdolne do samodzielnych działań (jestem inteligentny, pewny siebie, niezależny).

W relacjach z ludźmi podkreślamy cechy pasujące do stereotypu płci. Panie częściej prezentują się jako empatyczne, panowie zaś starają się eksponować swoją kompetencję, niezależność i asertywność. Autoprezentacje sprzeczne ze stereotypem własnej płci bywają ryzykowne. Gdy na przykład kobieta ubiegająca się o pracę chwali się i podkreśla swoje osiągnięcia, jest co prawda uważana za bardziej kompetentną od kandydatek prezentujących się skromnie, ale za to mniej lubiana, co obniża jej szansę zatrudnienia.

Stereotypy wpływają również na zachowania. Na przykład powszechna opinia, że lepiej mieć za szefa mężczyznę, utrzymuje się niezależnie od własnych doświadczeń. W badaniach przeprowadzonych w styczniu 2000 roku przez Pracownię Badań Społecznych większość kobiet i mężczyzn zadeklarowała, że woleliby, aby ich zwierzchnikiem był mężczyzna. Kiedy jednak oceniali obecnego szefa, ocena okazała się niezależna od płci tak przełożonego, jak i osoby badanej.

Czasem stajemy się ofiarami stereotypu. W stereotypie kobiecości duży nacisk położony jest na atrakcyjny wygląd. A skutek? Barbara Fredrickson wraz ze swoimi współpracowniczkami wykazała, że przymierzanie kostiumu kąpielowego wywołuje u kobiet wstyd z powodu niedoskonałości własnego ciała. Gdy później poprosiła badane o rozwiązanie zadań matematycznych, osiągnęły wynik gorszy od przeciętnego – prawdopodobnie z powodu pochłonięcia uwagi rozmyślaniami o niedostatkach własnego ciała. Takich efektów nie wywołało u nich przymierzanie swetra, zaś na mężczyzn nie wpływało ani przymierzanie swetra, ani kąpielówek.

Ziarno prawdy


Ile prawdy tkwi w stereotypach płci? Czy panie naprawdę są mniej uzdolnione matematycznie, a panowie bardziej agresywni? Wiele badań podsumowanych za pomocą metaanalizy (ilościowej metody integrowania wyników różnych badań) przekonuje, że różnice między kobietami i mężczyznami wprawdzie istnieją, ale okazują się niewielkie i znacznie bardziej złożone niż stereotypy. Weźmy na przykład uzdolnienia matematyczne. Choć mężczyźni są nieco lepsi w matematyce od kobiet, to wiele z tych ostatnich (prawie połowa) osiąga wyniki wyższe od przeciętnego mężczyzny. Zarazem jeszcze więcej mężczyzn osiąga rezultaty lepsze od przeciętnej kobiety. Przed 15 rokiem życia dziewczynki uzyskują nieznacznie wyższe wyniki w matematyce niż chłopcy, później różnica zmienia się na korzyść chłopców i narasta z wiekiem. Dziewczęta nieco lepiej wypadają w prostych obliczeniach, nie ma natomiast różnic w rozwiązywaniu złożonych problemów. Nieporównanie większe od rzeczywistych są różnice w przekonaniach. Powszechna opinia, że matematyka to dziedzina męska, sprawia, że w większości krajów europejskich kobiet-matematyków jest jak na lekarstwo.

W stereotypach jest jednak „ziarno prawdy”. Oto jeden z nich kojarzy męskość ze sprawstwem, a kobiecość z dbałością o ludzi. Potwierdzają to badania wykazujące, że w obrębie cech osobowości składających się na tzw. wielką piątkę (por. „Charaktery” nr 4/2002) mężczyźni przeważają w asertywności, a kobiety są bardziej wrażliwe na innych. Nancy Eisenberg i Randy Lennon zanalizowali różnice płci w empatii mierzonej na trzy sposoby: za pomocą kwestionariuszy osobowości (opis własnej osoby), za pomocą opisów reakcji na przedstawione na obrazku bądź w opowiadaniu konkretne sytuacje innej osoby, a także za pomocą obiektywnych pomiarów reakcji empatycznej (fizjologiczne miary emocji lub oceny obserwatorów). Dużą przewagę kobiet stwierdzono tylko w miarach kwestionariuszowych. A zatem wtedy, gdy badani wiedzieli, co jest badane, o ich reakcjach mogły decydować stereotypy płci.

Badania potwierdzają, że kobiety mają większą skłonność do zwierzania się, szczególnie innym kobietom. Przewaga ta zanika w relacjach z osobami obcymi. Panie częściej patrzą na partnerów rozmowy, częściej się do nich uśmiechają. Lepiej też rozumieją komunikaty niewerbalne.

W myśl stereotypu to kobiety są opiekuńcze i skłonne do niesienia pomocy innym. Jednak analiza aż 99 badań wykazała większą skłonność mężczyzn do pomagania. Najczęściej chodzi tu jednak o pomoc obcej osobie w wieloznacznej, publicznej sytuacji, na przykład nieznajomemu leżącemu na ulicy czy stojącemu przy zepsutym samochodzie. W takich okolicznościach normy nakazują działanie raczej mężczyźnie (bohaterowi ratującemu ofiary w niebezpieczeństwie) niż kobiecie. Natomiast opiekuńczość pań ujawnia się w relacjach z dziećmi, osobami spokrewnionymi, starszymi lub chorymi.
Według innego powszechnego przekonania mężczyźni są bardziej agresywni od kobiet. Badania potwierdzają tę opinię. Mężczyźni okazują się bardziej agresywni, szczególnie w stosunku do innych mężczyzn. Przewaga mężczyzn nad kobietami w agresywności rośnie, gdy ich agresja wyrządza dużą szkodę (szczególnie fizyczną) ofierze i jest w danej sytuacji dopuszczalna, a nawet pożądana. Panie silniej w związku z własną agresją przeżywają poczucie winy, lęk i obawę przed rewanżem ofiary. To hamuje ich agresywne poczynania. Chyba, że dadzą się sprowokować. Analizy Ann Bettencourt i Normana Millera dowodzą, że choć bez prowokacji mężczyźni są bardziej agresywni, to sprowokowane kobiety bywają równie, a nawet bardziej od nich agresywne, szczególnie gdy zostaną znieważone. Można sądzić, że prowokacja zwalnia je z wymagań normy nakazującej łagodność. Na pewne rodzaje prowokacji mężczyźni reagują silniej niż kobiety – przede wszystkim na podważanie ich kompetencji.

Generalnie jednak właśnie mężczyźni są sprawcami ogromnej więszkości (ok. 90 proc.) bójek, rozbojów czy morderstw. Również wojny są ich dziełem. Mityczne Amazonki to tylko twór wyobraźni starożytnych Greków.

Alice Eagly i Blair Johnson wykazali, że sprawujemy władzę w sposób zgodny ze stereotypem płci: kobiety bardziej dbają o dobre relacje w grupie niż wykonanie zadań oraz przedkładają demokratyczny i partycypacyjny styl kierowania nad autokratyczny i dyrektywny, zaś mężczyźni odwrotnie. Większość tych różnic zanika, gdy badamy zachowania faktycznych liderów w ich miejscach pracy. W badaniach laboratoryjnych i samoopisach stereotyp płci dyktuje osobie, co należy czynić (lub mówić). W rzeczywistych sytuacjach ważniejsze są wymagania obowiązujące w organizacji, na danym stanowisku.

Niemal we wszystkich instytucjach, nawet najbardziej sfeminizowanych, takich jak szkolnictwo, większość funkcji kierowniczych sprawują mężczyźni. W ubiegłym wieku najwyższe stanowisko w Polsce zajmowała tylko jedna kobieta (Hanna Suchocka była premierem przez kilkanaście miesięcy). W polskim Sejmie i Senacie panie stanowią tylko około 13 procent parlamentarzystów. Panów jest siedmiokrotnie więcej. Ogromne dysproporcje płci wśród ministrów, parlamentarzystów czy menedżerów najwyższego szczebla są regułą w większości krajów (z wyjątkiem skandynawskich).

Życie seksualne dostarcza kolejnych dowodów na różnice płci w zachowaniach i upodobaniach. Mężczyźni silniej akceptują seks przedmałżeński i pozamałżeński, w tym przelotny, bez zaangażowania emocjonalnego. Wcześniej rozpoczynają pożycie, mają większą liczbę partnerek i odbywają więcej stosunków. Pozostaje to w sprzeczności z deklarowaną przez kobiety wstrzemięźliwością. Pojawia się zatem pytanie: z kim mężczyźni odbywają te liczne stosunki? Po części paradoks ten może wynikać z ich skłonności do przechwałek.

Kobiety częściej poszukują zamożnych kandydatów na mężów, z wysoką pozycją społeczną, albo takich, którzy rokują nadzieje na przyszłość (inteligentnych, ambitnych i pracowitych). Mężczyźni natomiast bardziej cenią sobie atrakcyjność fizyczną, młodość, dziewictwo, a także... gospodarność i umiejętność gotowania. Oczywiście pewne upodobania są wspólne. Z badań przeprowadzonych przez Davida Bussa wynika, że i panowie, i panie oczekują od partnera seksualnego przede wszystkim wzajemnej miłości i zafascynowania, niezawodności, dojrzałości oraz zrównoważenia emocjonalnego, miłego usposobienia, a także dobrego zdrowia.
A zatem badania potwierdzają, że kobiety i mężczyźni różnią się pewnymi cechami i zachowaniami. Skąd się biorą te różnice? Wyjaśniają je trzy grupy teorii.

Człowiek, czyli mężczyzna

Pierwsza z nich (koncepcja zróżnicowanej socjalizacji kobiet i mężczyzn) zakłada, że wrastając w kulturę, przyswajamy wartości i normy nakazujące robienie pewnych rzeczy, a zakazujące innych. Przede wszystkim zaś nabywamy kategorie umysłowe, poprzez które – niczym przez okulary – patrzymy na świat. Sandra Lipsitz Bem przekonuje, że współczesne społeczeństwo uczy patrzenia na płeć przez pryzmat wyższości mężczyzn (androcentryzm). Uznaje ono to, co robią mężczyźni, za lepsze, a ich samych za przywódców i właścicieli świata. Czasem wręcz utożsamia człowieka z mężczyzną. Bycie kobietą jest odstępstwem od tego pożądanego wzorca. Normalny pracownik nie zachodzi w ciążę i nie bierze urlopu z powodu choroby dzieci. Męskość i kobiecość traktowane są jako przeciwstawne bieguny tego samego wymiaru (polaryzacja rodzaju). On sam zaś uznawany jest za kluczową właściwość osobowości, obejmującą sposób postępowania w kontaktach z ludźmi, zainteresowania i uzdolnienia, zabawy i wybory zawodowe, role w rodzinie i w społeczności, sposób ubierania się i preferencje seksualne. Możemy więc być w społeczeństwie albo kobietami, albo mężczyznami – to zaś wyznacza sposób wykonywania niemal wszystkiego, co w życiu robimy.
W zależności od płci dzieci dostają inne zabawki, inaczej są ubierane, za co innego bywają karcone, a do czego innego zachęcane. Bajki i czytanki szkolne przekazują odmienne wzorce bycia chłopcem (aktywny, przedsiębiorczy, silny, odważny, ambitny, opanowany) i dziewczynką (uczuciowa, bierna, miła, wrażliwa i skromna). To samo znajdziemy w powieściach, pismach ilustrowanych, filmach bądź reklamach. Nawet nekrologi podkreślają odmienne zalety zmarłych kobiet i mężczyzn. A skutek? Aż 80 procent dwulatków potrafi zidentyfikować płeć na podstawie typowego uczesania czy ubrania, ale mniej niż połowa rozpoznaje płeć nagiego rówieśnika.
Zdaniem Bem męskość i kobiecość są dwoma odrębnymi wymiarami. Męskość dotyczy radzenia sobie z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy