Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

29 maja 2017

Daj korzenie i skrzydła

33

Nastolatkowie mają swój świat, który czasem wydaje się nam niedostępną galaktyką. Jak nie stać się dorosłym obcym? Jak towarzyszyć dorastającemu dziecku i nie stracić z nim kontaktu?

 

W rozmowach o dorastających dzieciach można usłyszeć głównie szereg stereotypów i narzekań: że to trudny wiek, wiek buntu, niebezpieczny dla dzieci, że nastolatkowie chcą być traktowani jak dorośli, choć nie zachowują się dojrzale i odpowiedzialnie. Umyka nam jedna ważna kwestia: świadomość, że także my, rodzice, musimy do czegoś dorosnąć, jeśli chcemy pomóc wzrastać naszym dzieciom. Jakie zatem zadania stoją przed rodzicami nastolatków? Z jakimi emocjami i dylematami muszą uporać się wewnętrznie, aby towarzyszyć swoim dzieciom w dojrzewaniu?

Trening odpowiedzialności

Gdy zostajemy rodzicami, w niewielkim stopniu zdajemy sobie sprawę z tego, jak wielu zmian – w toku dorastania naszych dzieci – będziemy musieli dokonać w nas samych. Wychowanie traktujemy jako zadanie wobec innych, pomijając przy tym fakt, że aby móc podążać za dziećmi, także my musimy się zmieniać. Dzieci bywają naszymi najlepszymi nauczycielami, konfrontują nas z naszymi ograniczeniami, wytykają nam błędy – konsekwencje niektórych z nich możemy obserwować, patrząc na nasze dzieci, co czasem bywa bolesne. Nie możemy stale robić tego samego, bo potrzeby dziecka się zmieniają. I to, co jest dobre, gdy dzieci są małe, staje się destrukcyjne, gdy dorastają. Jeśli na przykład nadmiernie się nimi opiekujemy, w pewnym momencie blokuje to ich rosnącą autonomię.

Również my, rodzice, dojrzewamy i zmieniamy się.Pinokla Estés w pełnej archetypicznych opowieści książce Biegnąca z wilkami zadaje fundamentalne dla tej kwestii pytanie: dlaczego wiele bajek rozpoczyna się stratą? Dobra matka – tzw. matka od zębów mlecznych, matka troskliwa – umiera i wraz z jej odejściem rozpoczyna się proces doras[-]tania. Dojrzewanie i uzyskiwanie autonomii przez do tej pory nieświadome niczego dziecko. Śmierć matki jest momentem przebudzenia, inicjacją w świat dorosłych, w którym trzeba samodzielnie wyznaczać własną drogę, kierując się intuicją i wewnętrzną mądrością. Ten proces nieuchronnie wiąże się z tym, co stanowi istotę dojrzewania i w co musimy, jako rodzice, wprowadzić nasze dzieci, aby wraz z nabywaniem nowych praw zwiększała się nie tylko przestrzeń ich wolności, ale wzrastało także poczucie odpowiedzialności. Wolność bez odpowiedzialności może przynieść tylko bolesne rozczarowanie. Co więc możemy zrobić, by uczyć dzieci odpowiedzialności? Właściwym treningiem jest pozwalanie im na dokonywanie własnych wyborów i unikanie nadmiernego chronienia ich przed konsekwencjami, jakie z tego wynikają.

Jeśli rozmawiamy z dziećmi o tym, jak żyją one same, ale także inni ludzie, trenujemy i przygotowujemy je do tego, by w odpowiednim momencie potrafiły użyć swojej wiedzy o świecie i „zdrowego rozsądku” – i dokonały mądrych wyborów. Nie jesteśmy także jedynymi nauczycielami naszych dzieci. Mają własne autorytety: ważnych nauczycieli, trenerów, przyjaciół – i także od nich czerpią wiedzę o tym, jak poruszać się w świecie. Im więcej różnorodnych kontaktów z innymi, także tymi, którzy pokazują inne niż rodzice wzorce i wybory życiowe, tym więcej stwarzamy dzieciom okazji do uczenia się.

Utrata iluzji

Czasem trudno nam zaakceptować fakt, że nasze dzieci myślą i czują inaczej niż my i często krytycznie odnoszą się do wyborów, jakich my dokonaliśmy w swoim życiu. Dorastające dzieci nie są w stanie sprawiedliwie ocenić wyborów rodziców, również dlatego, że same wychowują się w zupełnie innych warunkach. Obrazuje to świetnie dramat „Amerykańska sielanka”. W tej filmowej opowieści widzimy typową amerykańską rodzinę, zamożną i kochającą się, w której dorastające dziecko wymyka się nie tylko kontroli, ale także możliwościom zrozumienia rodziców. Napięcie pomiędzy dorastającą dziewczyną a jej rodzicami narasta, a światopoglądowe spory w końcu czynią z nich ideowych wrogów – granice rodzinnego świata zostają rozsadzone.

Zafascynowana ekstremalnymi i w gruncie rzeczy agresywnymi ruchami wolnościowymi córka staje przeciwko rodzicom. Całkowicie ich dewaluuje i emocjonalnie odsuwa się od nich. Jej nowojorska grupa rówieśnicza promuje wartości zupełnie niezrozumiałe dla matki i ojca żyjących na prowincji. Rodzice początkowo traktują to jako młodzieńczy idealizm i próbują zbliżyć się do córki, pokazując, że i im bliski jest ten rodzaj społecznej wrażliwości. Jednak napotykają miażdżącą krytykę córki. Wybory, których dokonali w życiu, uruchamiając fabrykę i czerpiąc korzyści z pracy zatrudnionych robotników, dyskwalifikują ich jako potencjalnych partnerów, odbierają im jakąkolwiek wiarygodność. Rodzice, szczególnie matka, zostają obsadzeni w rolach wrogów, i tak zaczyna ich traktować córka. Spirala wzajemnych pretensji nakręca się i uczucia przestają wystarczać, by poradzić sobie z rosnącym napięciem.

Rodzice zaczynają mieć poczucie, że żyją pod jednym dachem z kimś obcym, kogo zupełnie nie rozumieją, komu nie są w stanie pomóc i kto ostatecznie opuszcza ich, dokonując przedtem okrutnego aktu przemocy. Pozostają z poczuciem winy, ale także z ogromną tęsknotą za własnym dzieckiem lub jego obrazem, który muszą pożegnać. Jakkolwiek wielu z nas ta historia może wydawać się bardzo odległa od naszych doświadczeń, to jednak uczucia, które przeżywają jej bohaterowie, są z pewnością znane większości nastolatków i ich rodziców.

Trudności ze zrozumieniem innego punktu widzenia, krytyczne osądy, bolesne i trudne do cofnięcia słowa wy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy