Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

CZYTANIE TWARZY

0 931

Uważajmy na pierwszy zachwyt czy zauroczenie kimś nowo poznanym. Bardzo pozytywne pierwsze wrażenie ma szczególną zdolność do zniekształcania później napływających informacji.

Jedziesz na wakacje. Jest piękny lipcowy ranek. Wsiadłeś właśnie do pociągu, nie posiadasz miejscówki, ale na szczęście nie ma tłoku. Rozglądasz się po przedziałach, szukając najlepszego miejsca na trzy godziny podróży. Znajdujesz prawie pusty przedział, rzucasz okiem na osoby w nim siedzące i błyskawicznie zmieniasz swoją wstępną decyzję. „O nie, wolę tłok niż to towarzystwo. Tu siedzą jakieś straszne typy” – stwierdzasz. Idziesz dalej, wybierasz inne miejsce, rozkładasz bagaże. Spoglądasz na współpasażerów i myślisz z ulgą: „Ci przynajmniej nie zrobią mi krzywdy. Ten przy oknie to sama łagodność, za to ta dama naprzeciwko mnie musi być złośliwą bestią, a ten przy drzwiach jest jakiś przegrany”.

Skąd to wiedziałeś i na jakiej podstawie uznałeś, że ktoś jest niebezpieczny, a ktoś inny łagodny lub złośliwy? Przecież widziałeś wszystkie te osoby przez krótką chwilę, nie zamieniłeś z nimi ani słowa, one także niczego nie mówiły. A jednak z dużą pewnością przypisałeś im pewne właściwości i – co więcej – na podstawie tej diagnozy podjąłeś decyzję.

Opisana sytuacja pozwala dostrzec kilka podstawowych prawidłowości charakteryzujących proces spostrzegania ludzi. Po pierwsze, pokazuje szybkość tego procesu, powstawanie tzw. pierwszego wrażenia. Po drugie, wskazuje na przechodzenie od zewnętrznych, fizycznych cech spostrzeganego człowieka do jego cech psychologicznych, osobowościowych. Po trzecie, pokazuje także automatyczny, nie w pełni świadomy charakter przetwarzania informacji.
Oprócz tych prawidłowości istnieje cały szereg innych, bowiem spostrzeganie ludzi (czy może szerzej – ich poznawanie) jest złożonym procesem interakcyjnym, co oznacza, że jego wynik (czyli to, co „zobaczymy” w drugim człowieku) zależy nie tylko od tego, jaki jest spostrzegany człowiek, ale też i od tego, kto i kiedy go spostrzega oraz jakie są relacje między spostrzeganym a spostrzegającym.

Proces spostrzegania ludzi (zwany też spostrzeganiem interpersonalnym) jest jednym z wiodących tematów psychologii społecznej. W ostatnim półwieczu
przeprowadzono tysiące badań, napisano kilkanaście poważnych monografii (w języku polskim ukazały się: „Spostrzeganie ludzi” Krystyny Skarżyńskiej – 1981; „Psychologia spostrzegania społecznego” pod red. M. Lewickiej i J. Trzebińskiego – 1985; „Procesy oceniania ludzi” B. Wojciszke – 1991) i kilkaset artykułów dotyczących różnych aspektów tego procesu. Duże zainteresowanie prawidłowościami spostrzegania ludzi wiążę się z praktycznym znaczeniem tych prawidłowości w wielu sferach życia: w budowaniu związków interpersonalnych, w wywieraniu wpływu społecznego, w reklamie, w tworzeniu wizerunku polityków, w wydawaniu opinii i sądów o ludziach przyjmowanych do pracy, czy też w ocenie podejrzanych o popełnienie przestępstwa. Znacząca rola interpersonalnej percepcji w codziennym życiu znajduje swój wyraz w potocznym powiedzeniu: „Jak cię widzą, tak cię piszą”. Psychologia naukowa dostrzega jeszcze jeden wymiar, czy też aspekt owego procesu: rolę tego, jak jesteśmy spostrzegani w kreowaniu własnej tożsamości. To, co myślimy o sobie, jest w dużej mierze pochodną tego, jak widzą nas inni i jak my odbieramy nasz społeczny obraz.
W niniejszym artykule skoncentruję się tylko na jednym aspekcie tego złożonego procesu, mianowicie na budowaniu pierwszego wrażenia o ludziach na podstawie wyglądu twarzy.

Pierwsze wrażenie: dlaczego twarz jest tak ważna?

Od tysięcy lat człowiek posługuje się twarzą jako wskazówką istotnych cech wewnętrznych (osobowościowych, temperamentalnych, intelektualnych, czy szerzej – psychicznych). Wierzymy, że patrząc na twarz jakiejś osoby, możemy poznać prawdziwe cechy jej osobowości. Dlaczego właśnie twarz jest tak ważnym źródłem informacji? Po pierwsze, jest widziana w każdej bezpośredniej sytuacji społecznej (nazywanej zresztą spotkaniem „face to face”). Jest więc szczególnie łatwo dostępnym źródłem informacji o innych ludziach. Po drugie, badania wykazują dużą stałość ekspresji twarzy w procesie ewolucji. Można zatem powiedzieć, iż obserwując mimikę, widzimy to, co przez tysiąclecia ukształtowała natura, a nie tylko to, co chce i potrafi pokazać spostrzegany człowiek lub co chce zobaczyć obserwator. Po trzecie, zarówno potoczne obserwacje, jak i badania naukowe pokazują także pewną relatywną stałość struktury twarzy i sposobu ekspresji danej osoby – pewne elementy ekspresji są osobowo specyficzne i przejawiają się przy różnych emocjach (por.P. Ekman, H. Oster, Facial expresion of emotion, „Annual Review of Psychology” 1979, nr 30). Po czwarte, istnieją także dowody na to, że są pewne miejsca w mózgu człowieka, które „specjalizują się” w rozpoznawaniu i przetwarzaniu informacji z twarzy (por. E. R. Kandel,J. H. Schwartz, T. Jessell, Principles of neural science, Elsevier Science, New York 1991). Skoro tak jest, to nic dziwnego, że nasz umysł stara się wydobyć z twarzy maksimum danych do analizy.

Pierwsze badania naukowe na temat wnioskowania o cechach osobowych na podstawie twarzy pochodzą z lat dwudziestych ubiegłego wieku. Ostatnio obserwujemy renesans badań na ten temat, oczywiście prowadzonych bardziej nowoczesnymi i subtelnymi metodami. Wiemy już, że różni ludzie wydobywają z tej samej twarzy podobne informacje, czyli „odczytują” podobne cechy osobowości. Co więcej, owa zgodność jest także międzykulturowa (przynajmniej jeżeli idzie o rozpoznawanie sześciu podstawowych emocji: gniewu, szczęścia, zaskoczenia, strachu, niesmaku i smutku). Ale nie możemy jednoznacznie twierdzić, iż odczytywanie autentycznie przeżywanych emocji czy cech osobowości jest trafne. Najnowsze badania, z końca lat dziewięćdziesiątych, pozwalają jedynie powiedzieć, że czasem nasze odczytywania czy interpretacje obserwowanych twarzy są trafne, a czasem nie. „Odczytana” z twarzy dominacja i władza, ciepło w kontaktach społecznych oraz szczerość silniej korelują z samoopisem tych cech dokonanym przez osobę spostrzeganą niż inne potrzeby i cechy diagnozowane na podstawie twarzy (por. C. F. Bond, D. Berry, A. Omar, The kernel of truth in judgments of deceptiveness, „Basic and Applied Social Psychology” 1994, nr 15).
Chociaż nasze sądy o ludziach – wydawane na podstawie wyglądu ich twarzy – są często nietrafne, to jednak mamy do nich duże zaufanie, czasem jesteśmy ich zbyt pewni. Oto jeden z empirycznych dowodów nadmiernego zaufania do tego, co można „wyczytać” w twarzy. Ran Hassin i Jaacov Trope (Facing faces: studies on the cognitive aspects of physiognomy, „Journal of Personality and Social Psychology” 2000, nr 78) prosili badanych, by na podstawie fotografii twarzy określali zawód, jaki wykonuje dana osoba. Procedura eksperymentu polegała na tym, że badani otrzymywali siedem par fotografii osób tej samej płci i z każdej pary wybierali zdjęcie osoby, która ich zdaniem wykonuje wskazany zawód. Kolejno wybierali osobę, która jest psychologiem, grafikiem, optykiem, urzędnikiem, producentem, elektrykiem i programistą komputerowym, a także określali stopień pewności, z jakim dokonywali wyboru w każdej parze. Jedna z fotografii w każdej z par przedstawiała osobę rzeczywiście wykonującą zawód, o który pytano. Można więc było oszacować trafność wyborów dokonywanych przez badanych. Uczestnicy eksperymentu wiedzieli, iż są wybory poprawne i błędne. Zostali także poinformowani, że ten z nich, kto uzyska najwięcej poprawnych odpowiedzi (wyborów), otrzyma nagrodę w wysokości piętnastu dolarów amerykańskich. Okazało się, że chociaż tylko 37 proc. wyborów było trafnych (mniej niż gdyby badani zgadywali), to wszyscy uczestnicy eksperymentu dokonywali ich z dużą pewnością. Co ciekawe, im częściej się mylili, tym wyżej szacowali pewność swoich wyborów. Wyniki tego eksperymentu są poważnym ostrzeżeniem: twarze dostarczają błędnych wskazówek, na których opieramy swoje sądy o innych ludziach. Ale ponieważ błędne wskazó...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy