Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Czy zimą musi być smutno

123

Światło stale kojarzy się z dobrem, szczęściem, radością itd., natomiast mrok, ciemność – z lękiem, nieszczęściem. Jednak lekarze bardzo rzadko zajmowali się badaniem związków pomiędzy światłem lub jego brakiem a nastrojem, czy nawet stanem zdrowia ludzi. Przynajmniej w literaturze niewiele jest śladów takich zainteresowań.

Wiadomo, że starożytny lekarz rzymski zalecał „układanie na świetle chorych pogrążonych w letargu”, zaś Awicenna zwracał uwagę na właściwe oświetlenie pomieszczeń przeznaczonych dla chorych. Potem następuje wielowiekowa przerwa aż do końca XIX w., kiedy Esquirol wysłał swojego pacjenta, pana M. na zimę do Włoch, aby poprawić mu nastrój. Również Kraepelin wspominał w swoich pismach o przygnębieniu wiążącym się z jesienią i „rozkwicie” nastroju na wiosnę.

Regularne i systematyczne badania dotyczące zaburzenia, które obecnie jest nazywane „chorobą afektywną sezonową”, podjęto jednak dopiero w drugiej połowie XX wieku. Naukowcy amerykańscy – Norman Rosenthal, Alfred Lewy i ich współpracownicy – zwrócili uwagę na grupę chorych z depresją, u których epizody choroby występowały dość regularnie każdej jesieni i ustępowały wiosną. Kiedy psychiatrzy opracowali odpowiednie narzędzie badawcze (Seasonal Pattern Assessment Questionnaire – SPAQ) i zaczęli prowadzić badania epidemiologiczne, okazało się, że zmiany nastroju zależne od pory roku występują znacznie częś-ciej niż można się było spodziewać.

Objawy depresji zimowej są takie same, jak w innych formach zaburzeń depresyjnych, lub bardzo do nich podobne.  Niezbyt częstym, ale bardzo charakterys-tycznym objawem jest zwiększenie apetytu na węglowodany (głównie pod postacią słodyczy). Trzeba jednak podkreś-lić, że na podstawie samych objawów, bez znajomości przebiegu choroby, nie można rozpoznać depresji zimowej.

Wyniki pierwszych badań epidemiologicznych prowadzonych w USA wyraźnie wskazywały, że częstość występowania depresji w okresie jesieni i zimy wzrasta wraz ze zwiększaniem się szerokości geograficznej. A więc im bardziej na północ, tym ciemniej i smutniej. O ile na południu USA częstość występowania depresji zimowej szacowano na ok. 3 proc. populacji ogólnej, to na północy mogła ona wynosić nawet 10 proc. Jednak w przeprowadzonych później w Europie, Japonii i Australii licznych badaniach epidemiologicznych ani razu nie udało się potwierdzić tak wyraźnej zależności pomiędzy częstością występowania depresji zimowej a szerokością geograficzną. Np. na raczej ciemnej Islandii jedynie 3 proc. mieszkańców wykazuje objawy depresji zimowej, zaś w słonecznych Włoszech odsetek ten przekracza nawet 10 proc.

Innym problemem jest sposób zbierania danych epidemiologicznych. Okazuje się bowiem, że ludzie oceniają wpływ pór roku na swoje samopoczucie w zależności od tego, czy pytania o nastrój dotyczą obecnego ich stanu, czy też danych z przeszłości. Na ogólne pytanie: „Czy czuje się Pani/ Pan gorzej w jakiejś określonej porze roku?” ponad 50 proc. badanych odpowiada zwykle, że tak i że porą taką jest zima (lub późna jesień). Jeśli jednak pytanie o obecne samopoczucie zadaje się wiele razy w różnych miesiącach, to w przypadku znacznej większości badanych zmiany subiektywnego samopoczucia okazują się być bardzo niewielkie.

Po kilkunastu latach obserwacji chorych z depresją zimową można zadać sobie pytanie: czy są to zaburzenia występujące przez całe życie chorego, czy też znacznie krócej? Czy przechodzą w inną chorobę, czy też upływ czasu nie zmienia ich charakterystyki? Okazuje się, że po upływie 5 lat tylko u około 42 proc. osób, u których wstępnie rozpoznano depresję zimową, nadal występują jej regularne epizody związane z porą roku. U około 44 proc. zaburzenia są niesezonowe, a u ok. 14 proc. w ogóle nie stwierdzono zaburzeń stanu psychicznego.

W ciągu ostatnich 20 lat wysuwano wiele hipotez dotyczących przyczyn depresji zimowej. Generalnie można powiedzieć, że podstawową rolę odgrywa niedobór światła i chodzi tu raczej o intensywność naświetlania, a nie o jego długość. Mówiąc inaczej – krótki, ale słoneczny dzień wpływa na osoby podatne na depresję znacznie lepiej niż dzień długi, ale pochmurny. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, czy pora dnia, w której światło działa na człowieka ma decydujące znaczenie, czy też nie. Z różnych obserwacji i hipotez można wyciągnąć wniosek, że najbard...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy