Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

1 października 2019

Czy ktoś tam jest?

29

Jak rozpoznać, czy pacjent jest świadomy? Czy podtrzymywać go przy życiu, jeśli od miesięcy czy lat nie reaguje na żadne bodźce? Przydałby się jakiś próbnik świadomości. Czy istnieje coś takiego?

Można powiedzieć, że każdy z nas jest ekspertem w dziedzinie świadomości – swojej świadomości. A jednocześnie co do innych osób nie możemy mieć pewności, czy są świadome. W filozofii mówi się o „problemie istnienia innych umysłów”, a więc braku logicznego dowodu na to, że ktokolwiek poza nami ma świadomość. Problem ten ma również swój wymiar praktyczny i może nieść poważne dylematy natury etycznej.

Istnienie świadomości staje się problematyczne, gdy dochodzi do poważnych uszkodzeń mózgu, na przykład wskutek wypadku komunikacyjnego lub zawału serca. Owe uszkodzenia nie muszą być nawet rozległe – decydujące znaczenie ma to, czy dojdzie do uszkodzenia mózgowego mechanizmu świadomości. Przy czym tego mechanizmu nie znamy! Nie potrafimy jak dotąd wyjaśnić, w jaki sposób półtora kilograma galaretowatej substancji w naszych głowach wytwarza świat subiektywnych multisensorycznych doznań. Znamy jedynie niektóre elementy tej układanki. Ponieważ nie znamy mechanizmu świadomości, nie mamy do dyspozycji „próbnika świadomości”, w którym po przyłożeniu do głowy pacjenta zapali się zielona lampka. A jednak – nawet bez potwierdzenia, że świadomość ma mózgowe podłoże – badacze tworzą metody, które coraz trafniej umożliwiają wykrycie świadomości w uszkodzonym mózgu.

Od śpiączki do wybudzenia

Zwykle pacjentów dotkniętych zaburzeniami świadomości nazywa się pacjentami śpiączkowymi. Po wielu latach badań klinicznych wiemy jednak, że tzw. śpiączka obejmuje kilka różniących się od siebie typów zaburzeń, określanych jako stany ograniczonej świadomości. To, co potocznie nazywamy śpiączką, w neurologii uznaje się tylko za pierwszą fazę, następującą bezpośrednio po ciężkim uszkodzeniu mózgu. Najczęściej trwa ona przez dwa tygodnie po zdarzeniu. Pacjent leży z zamkniętymi oczami i nie można go wybudzić, nawet stosując silne bodźce bólowe. Często wprowadza się go w stan tak zwanej śpiączki farmakologicznej, by poprzez znaczne obniżenie poziomu metabolizmu zminimalizować negatywny wpływ urazu na mózg. Po upływie wspomnianych dwóch tygodni albo po wycofaniu śpiączki farmakologicznej pacjenci otwierają oczy. Nie oznacza to wcale, że wróciła im świadomość.

Świadomość ma bowiem dwa aspekty – ilościowy i jakościowy. Ten pierwszy odnosi się do poziomu pobudzenia albo przytomności – we śnie lub w narkozie jest niski i wzrasta w czasie czuwania. Jego oznaką jest fakt, że pacjent otwiera oczy. W zdrowym mózgu jest on ściśle powiązany z drugim aspektem, jakościowym, który definiujemy jako zdolność do doznawania i rozumienia tego, co się wokół nas dzieje. Najprościej ten drugi aspekt zdiagnozować, prosząc osobę, by wykonała jakieś polecenie, na przykład podniosła rękę, powiedziała, jak się nazywa lub gdzie się znajduje. Niestety, w przypadku stanów ograniczonej świadomości związek dwóch aspektów świadomości załamuje się. Może tak się zdarzyć również u osób zdrowych – tu również obserwowana przytomność może wprowadzić nas w błąd.

Na przykład gdy śnimy, ciało jest zupełnie nieruchome, oczy mamy zamknięte, ale naszą świadomość wypełniają niezwykłe doświadczenia. W przypadku pacjentów to zerwanie związku pomiędzy dwoma aspektami świadomości polega na tym, że pacjent ma otwarte oczy, ale nie przejawia żadnych oznak świadomego życia umysłowego – nie reaguje na polecenia, nie mówi. Taką sytuację nazywamy stanem wegetatywnym albo stanem nieresponsywnego czuwania. Pacjent może reagować na bodźce, na przykład bólowe, ale są to reakcje odruchowe, których wygenerowanie nie wymaga wzbudzenia kory mózgowej, a tylko bardziej pierwotnych ośrodków, położonych w pniu mózgu czy w rdzeniu kręgowym.

Wiemy jednak, że uszkodzenia mózgu prowadzą nie tylko do zaburzeń samej świadomości, ale mogą naruszać zdolności pacjenta do rozumienia mowy, widzenia i kontroli ruchowej. Te wszystkie funkcje nie są jednak koniecznym elementem świadomości – można być świadomym i nie rozumieć mowy, nie widzieć albo być sparaliżowanym. Być może więc nieznaczne ruchy, które wykonuje pacjent, wcale nie są odruchowe, ale stanowią rozpaczliwą próbę porozumienia się? Rozstrzygnięcie tego problemu jest jednym z najtrudniejszych aspektów diagnozy pacjentów w stanach ograniczonej świadomości. Jeśli jednak uda się rozpoznać zewnętrzne oznaki świadomości, to mamy do czynienia z tak zwanym stanem minimalnej świadomości. Na przykład pacjent wykonuje proste polecenia albo śledzi wzrokiem osoby, które są blisko niego.

Jednocześnie związane z urazem ograniczenie funkcji mózgu nie pozwala mu na jakiekolwiek złożone zachowania. Dzięki wykorzystaniu technik badania mózgu odkryto jeszcze jedną formę zaburzeń świadomości: zespół dysocjacji poznawczo-ruchowej – pacjenci są świadomi, ale wskutek uszkodzeń mózgu nie są w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy