Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

7 października 2019

Dobrze skojarzeni

26

Wydaje się nam, że rozważnie, z namysłem wybieramy kogoś, z kim chcemy spędzić życie. Czy to możliwe, żeby o tej najważniejszej decyzji życiowej przesądzały nieświadome procesy?

Wyobraź sobie, że bierzesz udział w badaniach dotyczących bliskich związków. Przychodzisz do laboratorium i wypełniasz kilka kwestionariuszy, opisując w nich, jak bardzo ufasz partnerowi, jak go oceniasz i czy jesteś zadowolona ze swojego związku. Czy ujawnisz całą prawdę? Czy to, co zakreślisz na skalach, pokrywa się z tym, co opowiesz przyjaciółkom przy winie? I czy ta wersja będzie tożsama z tym, co ujawnisz rodzinie „u cioci na imieninach”? A jeśli koloryzujesz, opisując swój związek, i nieco idealizujesz partnera, to po to, by wywołać dobre wrażenie w oczach innych czy przekonać siebie, że wszystko jest w porządku?

Ostatnio jest lepiej?

Mamy silną potrzebę nadawania sensu swoim działaniom. Chcemy być racjonalni, postępować logicznie i rozumieć swoje zachowania. Ta tendencja dotyczy wielu sfer życia, również bliskich związków. Na to, jak je oceniamy, wpływa zatem nie tylko to, czego rzeczywiście w nich doświadczyliśmy (czyli zgodnie z teorią współzależności bilans zysków i strat poniesionych w relacji), ale także to, w jakich okolicznościach i w jakim celu dokonujemy tego oszacowania. Dopóki podtrzymujemy decyzję o pozostaniu w związku, dopóty staramy się to przekonująco uzasadnić.

Anna, która nie widzi możliwości rozstania się z dominującym mężem, jego apodyktyczne zachowania może interpretować jako wynikające z sytuacji i porównywać go do tych partnerów koleżanek, których przewinienia w związku wydają się większe i bardziej bolesne. Jacek, którego zadowolenie z relacji w ciągu ostatnich lat znacząco spadło, na pytanie, jak mu się układa z Zosią, odpowiada, że „ostatnio jest lepiej”; bo to wyjaśnia, dlaczego od niej nie odchodzi i skąd czerpie nadzieję na poprawę relacji. Ola jeszcze niedawno relacjonowała przyjaciółkom, jak bardzo zezłościło ją i zraniło odkrycie aktywności partnera na pewnym portalu randkowym. Kiedy jednak znów mu zaufała, ocenia te wykroczenia jako znacznie mniej poważne, a swoje ówczesne emocje jako przesadzone.

Nie wszystko jednak da się uzasadnić i zracjonalizować. Istnieje sfera, na którą mamy znacznie mniejszy wpływ. Najnowsze badania psychologów zajmujących się bliskimi związkami pokazują, że to, co świadomie deklarujemy, opisuje tylko część naszego relacyjnego życia, spora jego część toczy się bowiem pod powierzchnią świadomości. Nasze wybory, oceny i decyzje często zależą od procesów, które przebiegają automatycznie – nieintencjonalnie, bez wysiłku i bez kontroli. A obszar tego, co nieświadome, ukryte lub automatyczne, jest większy niż sądziliśmy.

Kto nam się spodoba

Większość aplikacji randkowych prosi nas o określenie oczekiwań wobec partnera – jego wyglądu, charakteru, intelektu czy zainteresowań. Przyjmuje się bowiem, że nasze decyzje co do związania się z kimś wynikają z dogłębnej, świadomej analizy naszych potrzeb. Czy rzeczywiście tak jest? Czy naszymi uczuciami kierują oczekiwania? I czy kryteria opisujące nasz ideał pozwalają przewidzieć, kto nam się spodoba i wzbudzi miłość?

Wygląda na to, że tak się nie dzieje – pokazały to między innymi badania Samanthy Joel, Paula Eastwicka i Eliego Finkela. Uczestnicy wypełnili ponad sto różnych kwestionariuszy, mierzących ich własne cechy i preferencje co do partnera (m.in. jego osobowości, wyglądu i wyznawanych wartości). Następnie wzięli udział w szybkich randkach z dwunastoma potencjalnymi kandydatami. Badacze przeanalizowali, które z zadeklarowanych wcześniej kryteriów wpłynęły na ostateczną decyzję o wyborze partnera. Okazało się, że... żadne! Skrupulatna analiza ponad setki cech osoby poszukującej partnera oraz jej oczekiwań nie pozwoliła przewidzieć, z kim ponownie będzie chciała się spotkać. Pokazuje to, że prawdopodobnie nie do końca wiemy, co tak naprawdę pociąga nas w innych osobach, a decydującą rolę odgrywają czynniki trudne do opisania lub niedostępne świadomej analizie.

Wbrew temu, co powszechnie się sądzi, osobowość wcale nie ma tak wielkiego znaczenia dla zadowolenia ze związku. Przekonująco udowodniła to Portia Dyrenforth ze współpracownikami, badając ponad dziesięć tysięcy małżeństw z Australii, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Jak się okazało, osobowość uczestnika tylko w 6 proc. wyjaśniała jego zadowolenie ze związku, a osobowość partnera tylko w 1–3 proc.! Jeszcze bardziej zaskakujące rezultaty dotyczyły podobieństwa osobowości partnerów, które wydaje się gwarancją dobrego związku i podstawą większości algorytmów dobierających pary na internetowych portalach randkowych. Otóż, jak policzono, podobieństwo osobowości partnerów tłumaczyło mniej niż
1 proc. różnic w ich zadowoleniu ze związku, co oznacza, że w ponad 99 proc. powodzenie relacji zależało od zupełnie innych czynników.

Przewidzieć losy związku

Mimowolnie śledzimy i kumulujemy swoje dobre i złe doświadczenia w relacji z partnerem, i uczucia, jakie w nas wywołuje. Na tych afektywnych skojarzeniach tworzy się nieświadoma postawa wobec niego. Powtarzające się pozytywne interakcje wywołują pozytywne emocje, dzięki nim tworzą się pozytywne skojarzenia z partnerem. Przykre doświadczenia i towarzyszące im negatywne emocje wywołują automatyczną negatywną postawę wobec partnera. Znakomita badaczka bliskich związków Sandra Murray w jednym ze swoich badań udowodniła, że na podstawie codziennych zachowań partnerów wobec siebie można przewidzieć, jaką utajoną postawę będą mieli wobec swojego związku cztery lata później.

Nieświadome postawy mają silny wpływ na zachowania w stosunku do partnera...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy