Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

4 lutego 2020

NR 2 (Luty 2020)

Co się stało z mężczyznami

50

Coraz więcej chłopców jest wychowywanych przez kobiety – matki, babcie, ciotki, opiekunki. Mężczyźni, nawet jeśli są, pozostają gdzieś z boku, w cieniu. W efekcie, gdy chłopcy dorastają, patrzą na siebie oczami matki. Co widzą?

Dorota Krzemionka: Mężczyźni to ponoć ginący gatunek… 

Paweł Pilich: Tak bardzo bym nie dramatyzował. Choć rzeczywiście stare sposoby działania i życia już się nie sprawdzają, a nowe mężczyźni muszą dopiero odnaleźć i wypracować. 

Co jest zatem męskie? Reżyser Andrzej Saramonowicz w jednej z rozmów powiedział, że dla niego synonimem męskości był kiedyś Marek Hłasko – tajemniczy, ubrany w sportową kurtkę i ciężkie buty. A dziś co jest męskie?

W zasadzie nie wiadomo, brakuje jednoznacznych wzorców. Panowie sami muszą to określić. Jedni odwołują się do bohaterów filmowych czy historycznych, twardych mężczyzn w stylu Clinta Eastwooda. Inni skłaniają się ku wrażliwym, metroseksualnym mężczyznom. Mamy całą paletę różnych sposobów życia i przeżywania siebie. W efekcie męskość przybiera często formę odgrywania ról zaczerpniętych z filmów czy przekazów multimedialnych. Te wzorce zwykle są fragmentaryczne. Odtwarzając je bezrefleksyjnie, mężczyzna rzadko pyta siebie: co dla mnie oznacza męskość? kim chcę być? jakie podejmować decyzje? 

Kiedyś mężczyzna miał być stanowczy i odważny, a wrażliwość zarezerwowana była dla kobiet.

Dziś zaś oczekiwania względem niego są bardziej złożone i często sprzeczne. Starając się je spełnić, zapomina, kim jest i czego sam potrzebuje. Ma być zaradny, odważny, hojny i szarmancki, a równocześnie czuły, opiekuńczy i delikatny. Czuje się tym przytłoczony. 

Psychoterapeuta Andrzej Wiśniewski mawiał, że dojrzały mężczyzna może dopuścić poczucie bezradności, słabości i nie stracić nic ze swej męskości. Może?

O dojrzałości przesądza właśnie umiejętność tolerowania takiej ambiwalencji w sobie. Męski facet to taki, który jest wyrazisty i spójny. Robi to, co myśli i mówi. Jest decyzyjny, rozumie swoje emocje i potrzeby, daje sobie na nie przestrzeń. Jednocześnie dostrzega i uwzględnia ludzi wokół siebie. To wiąże się z większą samoświadomością, ale też z różnymi doświadczeniami życiowymi. 

Jakimi? Jak mężczyzna staje się mężczyzną?

Kiedy ma możliwość przebywania w męskim gronie. Widzi, jak dziadek czy ojciec się zachowują, jaki mają stosunek do innych mężczyzn, jaki do kobiet. W ten sposób uczy się poprzez – jak określają to psychoterapeuci – uwewnętrznianie, jak być mężczyzną. 

Kiedyś męskie grona istniały naturalnie: mężczyźni polowali, walczyli, a potem siadali razem przy ogniu. Dziś często tkwią sami przed komputerem.

Niestety, bo mężczyźni poznają się i określają poprzez działanie, gdy mogą coś wspólnie zrobić, a potem o tym porozmawiać. Grupy dla mężczyzn, które prowadzimy z Tomkiem Jarmużem, dają taką możliwość.

Nieodłącznym ich elementem jest aktywność fizyczna. Ćwiczymy sztuki walki, by panowie mogli wejść w fizyczny kontakt, doświadczyć swojej siły i sprawności. Dziś poza uściśnięciem dłoni rzadko mają kontakt fizyczny. A tu mogą się turlać ze sobą po macie. Mężczyźni wchodzą w tę relację z wieloma lękami. Obawiają się, że okażą się zbyt łagodni, niemęscy. Albo że zostaną odrzuceni przez grupę. Boją się bliskości z innymi mężczyznami, a zarazem pragną jej, potrzebują przebywania wśród mężczyzn. 

Inaczej funkcjonują w takich męskich grupach?

Szczerzej ze sobą rozmawiają: mówią wprost, co przeżywają, i nie wstydzą się przyjmować trudnych informacji zwrotnych. Nie rywalizują o spojrzenie kobiet, bardziej ze sobą współpracują. Łatwiej przyznają się do swoich słabości i porażek, mówią o swoich lękach i obawach, a zarazem otwarcie wyrażają gniew.

Męski dekalog

Być mężczyzną – co to oznacza? Panowie sami muszą określić, na czym dziś polega ich rola. Czują się zagubieni, ulegają różnym medialnym wzorcom. Oto dziesięć zasad, które pomogą im odnaleźć siebie.

  1. Zapytaj siebie, czego potrzebujesz.
  2.  Wybieraj z tego, co jest realne. 
  3. Podejmując decyzje, staraj się oszacować konsekwencje swoich wyborów – dla siebie oraz dla tych, za których jesteś odpowiedzialny.
  4. Nie bój się. Zrozum swój lęk, mimo niego działaj, jeśli tak zdecydowałeś.
  5. Podejmuj ryzyko i sprawdzaj, do czego cię to doprowadzi.
  6. Ruszaj się, by doświadczyć swoich możliwości i ograniczeń fizycznych.
  7.  Staraj się być regularnie w grupie mężczyzn.
  8. Działaj w sposób niezależny, nie pytaj o pozwolenie, ale bierz pod uwagę zdanie i potrzeby innych.
  9.  Spróbuj znieść frustrację drugiej osoby, wynikającą z tego, że realizujesz swoje plany, jednocześnie pokaż, że rozumiesz jej emocje.
  10. Przyznaj się, jeśli popełniłeś błąd, ale nie daj się złapać na poczucie winy czy wstydu, nie ulegaj naciskom.

 

Początkowo dziecko, także syn, jest w symbiozie z matką. Ale w pewnym momencie pojawia się ten trzeci, czyli ojciec. Jaka jest jego rola?

Zaczyna wkraczać między matkę i dziecko. Syn widzi, że jest ten trzeci, który ma z matką jakąś relację. A on jest z tej relacji wykluczony. Dzięki temu zyskuje inną perspektywę. Uczy się, że nie zawsze musi być w centrum uwagi. Poza tym ojciec inaczej trzyma dziecko, inny jest jego dotyk, inna relacja. Nie przytłacza, jak często mama, nadmierną opiekuńczością, rzadziej reaguje lękiem: „Oj synku, nie jedź tak szybko, bo się wywrócisz”. Jednym słowem, nie upupia syna. Rozumie jego możliwości i ograniczenia, stawia mu wyzwania i pozwala ryzykować. Po bójce w szkole od matki chłopiec może usłyszeć: „Zobacz, krew mu leci z nosa.

Jak możesz, wstyd mi robisz”. A ojciec spyta: „Synu, co się stało?”. A gdy chłopiec odpowie: „Popchnął mnie, dałem mu w nos”, ojciec stwierdza: „OK, czasem trzeba. Musicie się dogadać”. Daje mu przestrzeń, by mógł się bronić, wyrażać swoją złość. 

Niestety, coraz częściej synowie są wychowywani przez kobiety – matki, babcie, opiekunki. 

A mężczyźni, nawet jeśli gdzieś istnieją, są odlegli i nieznani. Z jednej strony fascynują dorastającego chłopca, z drugiej – budzą w nim lęk. 

Jakie są tego konsekwencje?

Jeśli chłopiec nie ma okazji przebywać z dorosłymi mężczyznami, to buduje swoją męskość na wyobrażeniach kobiet. Na swoje potrzeby i relacje patrzy oczami matki. To rodzi w nim ogromne napięcie. Z jednej strony doświadcza siebie, swoich pragnień i emocji – chce biegać, krzyczeć, walczyć o swoje. Z drugiej zaś strony słyszy mamę czy babcię, które mówią mu: „Nie biegaj tak szybko, nie podnoś głosu. Bądź grzeczny, siedź w kąciku, baw się cichutko, nie sprawiaj problemu”. Albo: „Jesteś już duży, ustąp, przecież nie chcesz go popchnąć”.

A on właśnie tego chce. W efekcie zaczyna zaprzeczać temu, co czuje?

Czuje się wręcz winny, że się złości i w ten sposób robi komuś krzywdę. Potem taki mężczyzna ma kłopot w byciu spontanicznym i wyrazistym. Jeden z moich pacjentów za każdym razem, gdy postawi granice komuś, kto próbował go sprowokować albo upokorzyć, zaczyna się obwiniać: Jak mogłem być tak wybuchowy. Nie rozumie, że użył siły, by obronić siebie. Inny mężczyzna skarży się, że ma problem z agresją w związku. Pytam, na czym to polega. A on: „Kłóciliśmy się, żona zwyzywała mnie. Gdy rzuciła we mnie talerzem, krzyknąłem: przestań. Zarzuciła mi, że jestem agresywny i powinienem pójść na terapię!”. W toku dalszej rozmowy okazało się, że jako chłopiec słyszał od matki: „Jesteś większy, silniejszy, zrobisz siostrze krzywdę, ustąp”. I ustępuje, choć wewnętrznie kipi. 

Do tego syn słyszy często, jak matka krytykuj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy