Miłe słowa, trudne emocje. Dlaczego tak trudno przyjąć komplement?

Trening psychologiczny

– Wspaniale wyglądasz! Jaka piękna sukienka! A już na Tobie leży fenomenalnie!
– Żartujesz sobie? Ta stara szmata? Chyba niedowidzisz! Wyciągnęłam ją z szafy, bo już wszystko inne było brudne. Albo za małe, bo wiesz, strasznie utyłam. W niej zresztą też wyglądam grubo, zobacz, ledwo się dopięłam… 
Albo
– Doskonale poszedł ci ten egzamin, widać, że masz wiedzę i świetne umiejętności prezentacyjne!
– No co ty? Niesamowitego miałem farta, bo akurat mi pytania podpasowały, a poza tym to wykładowca chyba miał jakiś szczególnie dobry dzień albo może jest przygłuchy, bo nie reagował, jak się jąkałem.
Albo
– Wspaniałe to ciasto, jesteś prawdziwą mistrzynią!
– A, przestań! Jaką tam mistrzynią, koleżanka dała mi taki łatwy przepis, że nawet takiej beznadziejnej kucharce jak ja nie mogło nie wyjść. A i tak mało nie przypaliłam… Gdybyś widziała moją pieczeń w zeszłym tygodniu – zupełnie zwęglona! W każdym razie mam nadzieję, że się nim nie potrujecie, bo zawsze mogłam jednak coś pomylić.

Znacie? 
Wiem, że znacie... 
To posłuchajcie.
Komplementy, wyrazy uznania… To piękna rzecz i najprostsza forma życzliwości. To takie namacalnie miłe, że ktoś nas docenia. Niby nie powinniśmy przejmować się opiniami innych, ale świat robi się lepszy i jaśniejszy, jeśli ktoś nas wyróżni, zauważy nasz wysiłek i starania. 
Dlaczego zatem tak często nie umiemy ich przyjmować i niejako automatycznie dewalu­ujemy pozytywną opinię, zaprzeczając, umniejszając sobie i wręcz ośmieszając siebie samego, jakbyśmy chcieli uprzedzić ewentualną krytykę? 
A przecież tak naprawdę często bardzo podobamy się sobie w tej sukience, jesteśmy dumni z egzaminacyjnego wysiłku i wiemy, że nasze ciasto nie tylko pięknie wygląda, ale też rozpływa się w ustach. I pragniemy, żeby zostało to dostrzeżone. Chcemy być doceniani, podziwiani, a jednak zaprzeczenie pojawia się niejako automatycznie.
To taki psychologiczny strzał we własne kolano. Owszem, kompletnie nieracjonalny. Ale za to powszechny i wytłumaczalny, bo my nie jesteśmy racjonalni. To strzał w kolano wynikający z tego jak działa nasza psychika i jak ją zaprogramowano.

Dlaczego odrzucamy komplementy?

Zacznijmy od zewnątrz, czyli norm kulturowych i wychowania. W wielu domach i szkołach uczono nas, by być skromnym. „Nie chwal się!” – słyszeliśmy. Większość z nas z zapałem recytowała w przedszkolu wierszyk Jana Brzechwy o wstrętnej Samochwale, co to w kącie stała i opowiadała, jaka jest zdolna i piękna, i ładnie ubrana, narażając się na pośmiewisko. Nikt z nas nie chciał być taki jak ona, przecież była żałosna. A gdyby przypadkiem jednak zechciał, strofowano go: „Nie wywyższaj się!”, „Nie popisuj – to żaden wyczyn”. Albo raczono mądrościami ludowymi typu: „Siedź w kącie – znajdą cię”, „Nie wszystko złoto, co się świeci” czy „Pycha kroczy przed upadkiem”.
Czasem negacja komplementu wynika z tego, że jesteśmy zbyt ostrożni, nie mając jasności ani zau...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



 

Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne

Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.

2500+ artykułów online
110+ numerów archiwalnych
25 lat doświadczenia
Ćwiczenia i medytacje audio
Dostęp online i offline
Czytaj lub słuchaj - jak wolisz!
Charaktery - Twoje wsparcie psychologiczne • Prenumerata już od 99 zł/rok

Przypisy

    Psycholożka i socjolożka, doktorka nauk społecznych. Adiunktka w katedrze Psychologii Ekonomicznej Akademii Leona Koźmińskiego, wykłada także na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie SWPS. Współautorka narzędzia psychoedukacyjnego STRESmisja pozwalającego lepiej radzić sobie ze stresem.

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI