Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

18 kwietnia 2019

Co po zdradzie

30

Czasem się zapominamy... Zdrada bywa kusząca, bywa zabójcza. Czy związek może ją przetrwać, a nawet umocnić się dzięki niej?

MARIA DE BARBARO: Zdrada jest zawsze zagrożeniem dla więzi. Narusza ufność, a ona z trudem się goi. Oczywiście są różne zdrady. Niektóre są czymś incydentalnym, momentem, gdy człowiek się pogubił i tego pogubienia potem żałuje. Inne zaś mogą rodzić się powoli, przygotowywane przez wieloletnie doświadczenie.

Bywa, że partner (lub oboje) doświadcza przewlekłego i bolesnego uczuciowego postu. Niby jest z kimś związany, a jednak odczuwa brak i głód osamotnienia. Z tego niedosytu nie musi sobie nawet zdawać sprawy, zagłusza go lub bagatelizuje. Może również przez całe lata poszukiwać takiej bliskości seksualnej, w której byłaby wzajemna radość zamiast obojętności, ulegania czy poświęcania się. Wokół tego braku narasta napięcie, gorycz, rezygnacja, gniew albo ból. Osoby trwające w takim związku mogą uznać, że „los” nie przewiduje dla nich innej więzi. Jeśli jednak w ich życiu pojawi się ktoś, kto zacznie przejawiać lub budzić uczucia, na które się długo czekało – ryzyko zdrady mocno rośnie.

Zdrada bywa nieczuła na ból zdradzanej osoby, na stałe wpisana w związek, wręcz jako prawo zdradzającego. Czasem jest jawna, a czasem towarzyszy jej zgodne zaprzeczanie i udawanie, że jej nie ma.

Bywa, że wokół zdrady powstaje stan zapalny, kryzys w związku, który – nawet jeśli jest ostry – można uleczyć. Jest to możliwe, gdy osoba zdradzająca chce goić rany po zadanym bólu, a osoba zdradzona jest gotowa szczerze przebaczyć. I pojawia się wspólna gotowość do namysłu nad tym, co ważnego między nimi sprawiło, że do zdrady w ogóle doszło.
Niekiedy zdradzany czuje się bezsilny wobec partnera, który daje sobie prawo do bycia niewiernym – przy czym jego niewierność może mieć postać z pozoru niewinną, jak stałe używanie internetowych stron pornograficznych. Jeśli dzieje się to wbrew prośbom partnera, towarzyszy temu poczucie bezkarności jednej strony oraz strach, poczucie bezsilności drugiej.

Zmiana sytuacji jest możliwa, gdy partner, który dotąd czuł się bezsilny, znajdzie w sobie moc do konfrontacji i postawienia warunków, w jakich związek może trwać.

Niekiedy przewlekłość zdrady wynika ze stanu uwikłania się niewiernej osoby. Pochwycona w sidła zdrady nie umie się z nich wyplątać o własnych siłach.

Osoba zdradzana widzi czasem ratunek w przyjęciu pozycji szpiega: przegląda mai[-]le, sprawdza esemesy, podsłuchuje. Wydaje się jednak, że w ten sposób sprowadza swoje życie do tropienia niewiernego, co zdradzie zwykle nie zapobiega, a tropiciela osłabia.

Niszczące skutki zdrady wzmacnia także sytuacja, gdy zdradzona osoba nie potrafi przebaczyć. Utrzymuje karzący dystans i długo wymierza partnerowi kary, także za inne zranienia. Przyjaciele, rodzina przestrzegają, że wybaczenie oznaczałoby zgodę na następne zdrady. Taki stan nieprzebaczenia utrzymuje widmo zdrady przez długie lata, ze wszystkimi jej destruktywnymi skutkami.

Zatem ze zdradą nie wolno igrać, choć bywa kusząca. A kiedy już się wydarzy (i wyjdzie na jaw), trzeba szukać zrozumienia, z jaką zdradą mamy do czynienia i jakich wymaga ona operacji naprawczych. By nie stała się szkodą trwałą.

BOGDAN DE BARBARO: Na zdradę można patrzeć z wielu perspektyw: etycznej – jako naruszenie normy wierności, religijnej – jako na grzech, kulturowej – jako przejaw słabnącego w ponowoczesnym świecie wzorca monogamii. Z punktu widzenia terapeuty małżeńskiego jest to zjawisko o złożonych przyczynach i niejednoznacznych skutkach, wymagające głębokiego, niekiedy bolesnego remanentu relacji.

Zdrada „niejedno...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy