Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Cienie optymizmu, blaski pesymizmu

236

Przed laty spytano Amerykanów o to, czy wierzą w niebo i piekło oraz o to, jak spostrzegają swoje szanse na znalezienie się tam (badania Instytutu Gallupa). Okazało się, że 77 proc. indagowanych wierzyło w niebo i niemal wszyscy spośród nich sądzili, że mają "co najmniej duże" szanse, by się tam dostać.

W piekło wierzyło istotnie mniej, bo tylko 58 proc. Amerykanów, a duże szanse na smażenie się w piekielnym ogniu widziało tylko 6 proc. ogółu badanych. Nawet biblijna przestroga, że tylko nieliczni znajdą się w Królestwie Niebieskim nie złamała optymizmu Amerykanów.
Warto wspomnieć jeszcze jedną zabawną prawidłowość. Neil Weinstein w badaniach amerykańskich studentów zauważył, że zdecydowana większość z nich widzi siebie jako „mniej niż przeciętny inny student” narażonych na różne negatywne zdarzenia życiowe (jak np. popadnięcie w alkoholizm, udział w katastrofie kolejowej, rozwód, zawał przed czterdziestką) i jednocześnie sądzi, że jest bardziej od innych predysponowana do doświadczania zdarzeń przyjemnych (jak udane małżeństwo, bardzo utalentowane dzieci, wycieczka do Europy, dobrze płatna praca). Oczywiście w przypadku konkretnej osoby trudno jest orzec, czy takie optymistyczne oczekiwania są obiektywnie uzasadnione, czy też nie. Jeśli jednak takie przekonania podziela wyraźna większość z porównującej się między sobą grupy, to można mówić o systematycznym błędzie w ocenie własnej przyszłości. Błąd ten Weinstein nazywa nierealistycznym optymizmem.
Optymizmu uczą się menedżerowie na szkoleniach i bezrobotni na kursach aktywizacji zawodowej, a psychologowie bez przerwy publikują dane, z których wynika, że optymistom żyje się łatwiej. Bez wątpienia zwykle korzystnie jest być optymistą. „Zwykle” nie znaczy jednak „zawsze”.
Uznanie, że jest się mniej od innych predysponowanym do bycia ofiarą różnych nieszczęść, redukuje przeżywane przez człowieka awersywne stany napięcia emocjonalnego, a uznanie, że ma się większe od innych szanse na osiągnięcie stanów pozytywnych ma ten walor, że może spowodować wzmożenie wysiłków na rzecz osiągnięcia tych pożądanych celów. Z pewnej perspektywy zgodzić się zatem trzeba z tezą, że brak nierealistycznego optymizmu upośledza w specyficzny sposób człowieka, czyniąc go bardziej zaniepokojonym i mniej pewnym siebie. Z drugiej wszakże strony warto zauważyć, że właśnie ten niepokój może stanowić bodziec niezbędny do wywołania aktywności ukierunkowanej na eliminację zagrożenia. Przeprowadzone badania ujawniły na przykład, że im większy studentki wykazywały nierealistyczny optymizm co do prawdopodobieństwa zajścia w niepożądaną ciążę, tym rzadziej stosowały środki antykoncepcyjne. W innych badaniach stwierdzono z kolei, że ludzie żywiący iluzoryczną wiarę w to, że są mniej od innych narażeni na zapadnięcie na różne choroby, szczególnie często ignorują zalecenia lekarzy dotyczące różnych działań prewencyjnych.
Taki usypiający ostrożność wpływ pozytywnych iluzji nie ogranicza się do optymizmu nierealistycznego. Richard Eiser i Benjamin Arnold badali na plażach Teneryfy Brytyjczyków spędzających tam urlop. Okazało się, że im wyższy badani przejawiali optymizm co do stopnia, w jakim narażeni są na różne negatywne konsekwencje promieniowania słonecznego (poparzenia, zmarszczki, rak skóry), tym więcej czasu spędzali na palącym słońcu i tym rzadziej smarowali się środkami zapobiegającymi poparzeniom. W innych badaniach stwierdzono z kolei, że optymizm może być niebezpieczny dla motocyklistów. Często bowiem wiąże się z zaniedbywaniem zakładania kasku.

Optymizm doprowadził do zguby miliony ludzi. Tragedie średniowiecznych wypraw krzyżowych miały swe źródło w założeniu, że Bóg da zwycięstwo rycerzom udającym się do Ziemi Świętej w słusznej sprawie. Naturalną konsekwencją takiego założenia było przeświadczenie, że nie ma co zaprzątać sobie głowy przygotowaniami do długiej, wyczerpującej podróży i zaciętej walki. Destruktywny wpływ pozytywnych iluzji znalazł swoje apogeum w tzw. krucjacie dziecięcej, w której przeciw uzbrojonym po zęby przeciwnikom wysłano tysiące młodych ludzi. W latach 30. w Europie żyło wiele milionów Żydów. Bez wątpienia tylko niektórzy z nich mieli prawne i materialne możliwości opuszczenia swego domu...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy